Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 czerwca 2014

Na skraju jutra. All you need is kill - Hiroshi Sakurazaka, Yoshitoshi ABe





Tytuł: Na skraju jutra. All you need is kill
Autor: Hiroshi Sakurazaka
Ilustracje: Yoshitoshi ABe
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 280
Ocena: -5/6





Osoby zainteresowane kulturą Kraju Kwitnącej Wiśni już od dawna czekały na moment, w którym na naszym rynku pojawią się light novels– powieści zawierające ilustracje wykonane w mangowym stylu. Bodźcem, który popchnął do przodu nasz rynek okazała się amerykańska adaptacja powieści „All you need is kill” napisanej przez Hiroshiego Sakurazakę i zilustrowanej przez Yoshitoshiego ABe. Film pojawił się na ekranach polskich kin 6 czerwca, zaś na dwa dni przed jego premierą, Wydawnictwo Galeria Książki wypuściło na rynek „Na skraju jutra. All you need is kill” - nasz rodzimy przekład wspomnianej przeze mnie light novel. Tym samym, uczyniło mały krok dla przeciętnego czytelnika, ale wielki dla odbiorców zafascynowanych Japonią.

Keiji Kiriya jest młodym i zupełnie niedoświadczonym rekrutem, który pierwszy raz w życiu uczestniczy w realnym starciu ubranych w specjalne kombinezony żołnierzy z Mimami – cyborgami przybyłymi na Ziemię z kosmosu. Jego kompani giną jeden po drugim i tylko on przeżywa na tyle długo, by doczekać się pomocy ze strony elitarnej, amerykańskiej jednostki specjalnej. To wtedy dochodzi do jego pierwszego bezpośredniego kontaktu ze Stalową Suką, Ritą Vrataski. Dzięki pomocy kobiety będącej istnym demonem w walce z Mimami, Keiji ma okazję pożyć jeszcze trochę, na tyle długo by dobrać się do skóry wrogowi, który wciąga go w pętlę czasu. Od tej pory walka prowadzi do śmierci, śmierć prowadzi do życia i krąg zamyka się powtarzając w nieskończoność. Nieopierzony żółtodziób z każdym nowym życiem zyskuje szansę na naprawienie poprzednich błędów, wprawia się w walce, staje się weteranem, ale bez przerwy budzi się zamknięty w klatce tych samych kilkudziesięciu godzin, w klatce, z której za wszelką cenę musi znaleźć wyjście.

Żyj.Hiroshi Sakurazaka tworząc swoją powieść upodobnił ją do rolady, w której najwięcej miejsca zajmuje biszkopt, zaś masa i dodatki stanowią podrzędną część smakołyku. Naszym biszkoptem jest Keiji Kiriya, dodatkami walka z Mimami, zaś masą inni bohaterowie. Wszystko obtoczone jest w czekoladzie świata stworzonego przez autora. Tym samym, „Na skraju jutra. All you need is kill” miejscami przypomina powieść psychologiczną, zaś czytelnik wydaje się połączony z protagonistą pępowiną, która bezustannie utrzymuje go blisko wydarzeń, myśli i rozważań. Wbrew pozorom, nie dzieje się tutaj przesadnie wiele. Akcja toczy się na polu bitwy oraz w bazie, wydarzenia często zazębiają się, innym razem przeskakujemy wiele „żyć” do przodu, by nagle w monotonii kilkudziesięciu identycznych godzin pojawił się jakiś nowy element, który przybliża nam inne postaci. Motto „Żyj. Giń. Powtórz.” jest więc idealnym streszczeniem powieści i jej esencją.

Giń.Czy wyobrażaliście sobie kiedykolwiek swoją śmierć? W jaki sposób giniecie? Kiedy? Jak długo? Co czujecie? W przypadku przeciętnego, zdrowego człowieka snucie podobnych wizji pozwala na pewną dowolność, może nawet nieskończenie długą listę scenariuszy śmierci, które zależne są od wielu czynników. Gdy w grę wchodzą osoby bardziej „wyjątkowe”, lista skraca się znacznie. Właśnie tak sprawa wygląda z głównym bohaterem powieści, który jako żołnierz idący na wojnę nie liczy raczej na możliwość skorzystania z wachlarza możliwości. Spoglądając na śmierć z wnętrza bohatera, widzimy początkowo jej potworność i wywołany nią strach, niemniej jednak, z czasem przestaje przerażać, jest jak sen między dwoma dniami. Staje się nudna, monotonna, pozbawiona wyjątkowości i to czyni Keijiego coraz silniejszym. Nie obawiając się śmierci prze do przodu, rozwija się bezustannie, szuka ucieczki z więzienia pętli czasowej, która uczyni śmierć jednych i życie drugich ostatecznym rozliczeniem dnia. W konsekwencji, „Na skraju jutra. All you need is kill” przedstawia śmierć jako koniec i początek, obdziera ją z mającego wzbudzać strach przebrania i zastępuje je beznamiętnością powtarzającego się cyklu.

Powtórz. Motyw pętli czasu, w której wydarzenia powtarzają się raz za razem zawsze jest strzałem w dziesiątkę, jako że może kłaść nacisk na różne wartości – nieodwracalność losu, pułapka czasoprzestrzeni, obsesja. W przypadku tej powieści, pętla stanowi element dokształcania, umożliwiający rozwój, korektę błędów i dążenie do perfekcji. Chociaż bohater bezsprzecznie chce się z tego wyrwać i dąży do celu, jakim jest zakończenie pętli, każdy „nowy” dzień pozwala mu na doskonalenie siebie, swojego sposobu walki, pozwala wyeliminować błędy i udoskonalić technikę. Keiji nie traci więc czasu, ale bez przerwy kroczy do przodu i z każdym podejściem przechodzi coraz dalej. Tym samym, jego życie przypomina grę komputerową, gdzie po śmierci swojej postaci możesz przywrócić ją do życia w miejscu ostatniego zapisu stanu gry. W przypadku „Na skraju jutra. All you need is kill” takie porównanie na pewno jest bardzo trafne.

Podsumowując, light novel Hiroshiego Sakurazaki to pozycja, którą warto polecić każdemu zainteresowanemu, a przede wszystkim fanom science-fiction, powieści z motywem apokaliptycznym oraz miłośnikom mang, takich jak „Neon Genesis Evangelion” czy „Gundam Wing”. Jeśli podobał Wam się film, to powieść po prostu musicie przeczytać! A dodatkowo możecie zahaczyć także o mangę, naturalnie jeśli wygrzebiecie ją w sieci ;)


piątek, 6 czerwca 2014

Takeshi. Cień Śmierci - Maja Lidia Kossakowska




Tytuł: Takeshi. Cień Śmierci
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 460
Ocena: 5/6


FRAGMENT *KLIK*


Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad zagadnieniem przeznaczenia i tym, jak dziwnymi drogami wiedzie ludzi do sobie tylko znanego celu? A może wszystko jest tylko kwestią przypadku i nie sposób tego przewidzieć? Odpowiedź nie ma jednak znaczenia, gdyż losy ludzkie bezustannie przecinają się ze sobą, splatają się w ciasny warkocz, wpływają na siebie. Historia składa się z niezliczonych wzlotów i upadków, które pociągają za sobą konsekwencje dalszych wydarzeń. I właśnie to znajdziemy w najnowszej powieść Mai Lidii Kossakowskiej, gdzie przeznaczenie i przypadek wpadają na siebie zupełnie jak ich ludzkie zabawki.

Na pierwszy rzut oka, Takeshi to mało rozgarnięty, choć z pewnością niezwykle utalentowany wędrowny artysta, który przemierza ziemie Wakuni na swoim pokracznym biostworze, oferując ludziom usługi holopacykarza. W rzeczywistości daleko mu jednak do tego obrazu, gdyż pod tą nieatrakcyjną maską kryje się Cień Śmierci – wytrawny szermierz, który sam jeden w mgnieniu oka potrafi posłać w zaświaty kilkunastu ludzi. Mężczyzna ma swoje powody by się nie wychylać i nie rzucać w oczy, jednakże los notorycznie płata mu figle, od kiedy przybył do lenna zarządzanego przez pana Omurę. Tak się składa, że okolica do najbezpieczniejszych nie należy, jako że znajduje się w rękach wpływowego gangstera oraz jego niestabilnej psychicznie siostry i już samo to wystarcza by Takeshi wpakował się w niezłe tarapaty. Niestety, bogowie zakpili sobie z niego i do licznych problemów dorzucili kolejny w osobie przygłupiej, zakochanej nastolatki. Czy może być jeszcze gorzej? Odpowiedź na pewno nie spodoba się szermierzowi.


Prawdę powiedziawszy, „Takeshi. Cień Śmierci” to literacka sałatka będąca tajemniczym daniem dnia. Czytelnik nie wie, w co się pakuje, póki nie złoży zamówienia i nie rozpocznie konsumpcji. I właśnie to jest niesamowite, ponieważ ani okładka, ani jej czwarta strona nie zdradzają tego, co kryje się w środku, a zdecydowanie mamy tu do czynienia z niełatwą do nazwania mieszanką. Albowiem bazą tego tajemniczego dania jest fantastyka, do której nasza kucharka dorzuciła japoński klimat, folklor oraz szczyptę historycznego smaku. Tutaj kończy się oczywistość, a zaczyna prawdziwa kulinarna sztuka, jako że autorka wymieszała wszystko z drobno posiekanym cyberpunkiem, doprawiła krwawymi scenami walki, komedią oraz dramatem i umieściła całość w pięknej, niepowtarzalnej salaterce stworzonej z mitologii oraz współczesnego obrazu kraju.

Swoje popisowe danie, autorka serwuje czytelnikowi na równie niepowtarzalnej zastawie, na którą składają się barwne opisy zapierających dech w piersiach, prawdziwie wspaniałych miejsc. Pani Kossakowska nie szczędzi nam szczegółowo odmalowanej panoramy przemierzanych przez tytułowego bohatera ziem, ściana po ścianie stawia na naszych oczach czarujące pawilony, zabiera nas do oświetlonego blaskiem neonów miasta, do obskurnej karczmy, epicko pięknego miejsca pojedynku. Co więcej, równie plastycznie przedstawia mitologię Wakuni, która powstała dzięki Wielkiej Bogini Prezes, Bogu Pierwszemu Udziałowcowi oraz Pierwszym Pracownikom. Ten niezwykle wymowny obraz wzbogacony jest jeszcze większą liczbą równie jednoznacznych szczegółów, co łączy współczesną Japonię z jej mitologiczną w sposób niepowtarzalny i niezwykle oryginalny.


Piękno pięknem, ale nie należy także zapominać o silnym elemencie humorystycznym, którym jest istna parodia „dziewczęcości”, czyli niewinnych marzeń, fantazji i pragnień słodkich nastolatek. Bo jak inaczej nazwać obraz skrajnego naginania świata do swoich wyobrażeń, nadawania głębszego, upragnionego sensu słowom i zachowaniom nieświadomego niczego mężczyzny, życia w świecie własnych fantazji uznawanych za prawdę? Jeśli dodać do tego rozpieszczenie jedynaczki uważającej się za księżniczkę, mamy gotowy przepis na komiczne sytuacje i monologi, które wręcz proszą się o wybuch śmiechu. Autorka jest bezlitosna i właśnie dlatego, Takeshi ma to wątpliwe szczęście wystąpienia w roli dzielnego wojownika, obrońcy uciśnionych i księcia z bajki jednocześnie. Biedak, nawet nie wie kiedy przygruchał sobie głupawą gołąbeczkę, co czytelnik bez wątpienia przyjmie wielkim rozbawieniem, jako że nieczęsto mamy do czynienia z takimi bohaterkami.

Co się zaś tyczy wątków poważniejszych, najsilniejszy kontrast dla komedii wychuchanej nastolatki stanowi temat honoru, bez którego nie sposób wyobrazić sobie wojowników osadzonych w świecie pachnącym feudalną Japonią. Maja Lidia Kossakowska dotyka tego niełatwego problemu na dwa, zupełnie różne sposoby. Z jednej strony, honor utożsamiany jest ze starymi zasadami, a więc ze skrajnym oddaniem przełożonym, ślepym posłuszeństwem, poświęceniem się ciałem i duszą kaprysom mistrzów, a więc i z brakiem własnej woli. Z drugiej, jest bliższy współczesności, a więc stanowi kwestię indywidualną, opierającą się na poszanowaniu własnej osoby, na zaufaniu względem przełożonych. Autorka konfrontuje ze sobą te dwa poglądy, pozwala by starły się w zaciętej walce, zarzucały się argumentami i odpierały je. Wydaje się przy tym skłaniać ku jednemu z obrazów honoru, jednakże o tym musicie przekonać się sami.

Podsumowując, „Takeshi. Cień Śmierci” to prawdziwa niespodzianka w azjatyckim puzderku z laki. Powieść nietuzinkowa i niepowtarzalna, gdzie przeszłość spotyka się z przyszłością, komedia z dramatem, świat ludzi ze światem folkloru, niewinne piękno z rozlewem krwi, czym przypomina stare, klasyczne produkcje kina japońskiego. Po tej powieści możecie spodziewać się wszystkiego!