Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 marca 2015

News: Znajdź swoją drugą połowę!


Masz dosyć samotności?
Weekendów sam na sam z telewizorem lub komputerem?
Marzysz o związku z osobą o podobnych zainteresowaniach?
Dołącz do grupy OTAKU DATING SPOT POLSKA i znajdź swoją bratnią duszę!
Nie ważne jakiej jesteś orientacji! Dla nas liczysz się Ty i Twoje szczęście.


O GRUPIE:
OTAKU DATING SPOT POLSKA powstało z myślą o wszystkich samotnych fanach Japonii, mangi oraz anime, którzy nie wiedzą, gdzie i jak rozpocząć poszukiwanie bratniej duszy lub zwyczajnie nie mają szczęścia.
Nie ma potrzeby jeździć na konwenty by poznać właściwą osobę, wstydliwi nie muszą od razu stawać twarzą w twarz z obiektem swojego zainteresowania. ODSP to wygodny i pewny sposób na uczynienie pierwszego kroku. Równie ważny jest fakt, iż grupa ma za zadanie zrzeszać wszystkich tych, którzy pragną zmienić swój status singla, a więc nie ma obawy, że trafi się na osobę już zajętą lub niezainteresowaną żadnym związkiem.
Co jednak najważniejsze, OTAKU DATING SPOT POLSKA jest grupą tolerancyjną, otwartą na ludzi niezależnie od ich orientacji seksualnej.

CO NALEŻY ZROBIĆ BY STAĆ SIĘ CZĘŚCIĄ SPOŁECZNOŚCI ODSP?
Wystarczy, że każdy zainteresowany dołączy do grupy, będzie przestrzegał regulaminu i zamieści na stronie swój profil singla! Jak to zrobić? Wszystkie informacje znajdują się na grupie lub wystarczy poprosić o nie pod tym wpisem, wysyłając maila (karolina.kirhan@gmail.com) czy też pisząc na facebooku tego bloga.

ADRES GRUPY: *KLIKNIJ TUTAJ* lub po prostu go skopiuj: https://www.facebook.com/groups/OtakuDatingSpotPL/


niedziela, 1 marca 2015

HOROSKOP: MARZEC 2015

4 PORY ROKU
Wybierz tę, na którą przypadają Twoje urodziny i sprawdź co czeka na Ciebie w marcu!

thefightinggoddess.deviantart.com
Wiosna (21 marca – 21 czerwca):
Ten miesiąc zasypie Cię niespodziankami. Będziesz zaskakiwać Ty, będą zaskakiwać inni, a wszystko w jak najbardziej pozytywnym tonie. W pewnym momencie będziesz nawet oczekiwać od życia czegoś wyjątkowego i chociaż nie do końca spełnią się Twoje pragnienia, to powodów do narzekania będzie bardzo niewiele. Szybko dojdziesz więc do siebie po tym drobnym zawodzie i znowu zaczniesz mierzyć siły losu na własne zamiary.
Mangowo w marcu i mangowo na półce, bo oto zasilisz swoje tomikowe szeregi nowymi pozycjami, które przyspieszą bicie serca i wprawią dłonie w drżenie. Nie łatwo będzie Cię odgonić od tych wszystkich maleństw, ale nawet te krótkie chwile odpoczynku zaczną w pewnym momencie kiełkować i wydawać obfite mangowe plony.
Manga na marzec: Savage Garden (Yumegari)


thefightinggoddess.deviantart.com
Lato (22 czerwca – 22 września):
Ten miesiąc będzie obfitował w wielkie projekty, których realizacja nie zawsze będzie szła po Twojej myśli. Chociaż będzie Cię to irytować, nie odpuścisz i w końcu wyjdziesz na prostą. Ulga i samozadowolenie sprawią, że postanowisz pójść o krok dalej, niestety dając sobie chwilę odpoczynku rozleniwisz się. Koniec miesiąca zamieni się więc w walkę z leniem oraz zamiłowaniem do relaksu, ale może wcale nie wyjdziesz na tym tak źle.
Mangowo w marcu, ale mniej mangowo w sercu, ponieważ zdominują go myśli, które z mangą niewiele będą mieć wspólnego. Od czasu do czasu rzucisz okiem na nowe tomiki, ale będą one musiały swoje wyczekać zanim sięgniesz po nie z prawdziwym zainteresowaniem. Nie przejmiesz się tym jednak, ponieważ manga nie zając – nie ucieknie.
Manga na marzec: Lament Jagnięcia (Ringo Ame)


thefightinggoddess.deviantart.com
Jesień (23 września – 21 grudnia):
Ten miesiąc z pewnością zdoła Cię zaskoczyć i nie pozwoli Ci na nudę. Ciągle coś będzie się działo, więc obowiązków na pewno Ci nie zabraknie, a i relaks zostanie zdominowany przez aktywność. W końcu nie łatwo będzie usiedzieć w jednym miejscu, kiedy wokół wszystko bezustannie się porusza, gdzieś pędzi i szaleje. Nic więc dziwnego, że nie będziesz przejawiać większego zainteresowania odpoczynkiem. Przygoda czeka!
Mangowo w marcu będzie i nie będzie. Pomiędzy cennymi i wyczekiwanymi z niecierpliwością wydaniami zaczniesz narzekać na nudę i krytykować tytuły, które nie zaskarbiły sobie Twojej sympatii. Przyjdzie Ci nawet do głowy niecny plan podbicia rynku mangowego aby wydawano tylko i wyłącznie Twoje ulubione serie, ale niewiele z tego będzie pożytku.
Manga na marzec: No. 6 (Studio JG)


thefightinggoddess.deviantart.com
Zima (22 grudnia – 20 marca):
Ten miesiąc, podobnie jak cały rok, będzie dla Ciebie naprawdę udany. Wprawdzie będziesz nadal odczuwać ciężar ostatnich tygodni, ale z powodzeniem odrzucisz przeszłość i spojrzysz na o wiele jaśniejszą przyszłość. Zaczniesz od układania swojego życia prywatnego, a następnie zabierzesz się za zawodowe, co sprawi, ze Twoje plany zaczną się powoli realizować, chociaż czeka Cię sporo pracy by doprowadzić wszystko do końca. Najwyższy czas uwierzyć w siebie!
Mangowo w marcu będzie na pewno i chociaż bywały także lepsze miesiące, to powodów do narzekania nie znajdziesz zbyt wiele. Zaczniesz nawet wodzić oczyma za jakimiś nowymi tytułami, które wzbogaciłyby Twoją kolekcję, ale nie zdecydujesz się jeszcze na zakup. Postanowisz poczekać na przyszłe zapowiedzi w nadziei, że trafi się coś szczególnego. I słusznie!
Manga na marzec: Kuroko's Basket (Waneko)

niedziela, 22 lutego 2015

Prasówka #1




JAPONIA

W sobotę, 21 lutego 2015 roku, japońskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało o zatrzymaniu przez władze kurdyjskiej strefy autonomicznej na północy Iraku kolejnego japońskiego obywatela.
Obywatel, którego płci i wieku nie ujawniono, został zatrzymany niedaleko kurdyjskiego miasta Arbil, jako osoba podejrzana po tym, jak przekroczył granice Iraku przez Iran. Zatrzymany został już wypuszczony.
Wcześniej, 14 lutego, Ministerstwo informowało o zatrzymaniu na początku miesiąca japońskiego obywatela w podobnych okolicznościach, po tym jak dostał się do Iraku przez Turcję.

Policja w Kawasaki, w prefekturze Kanagawa, znalazła na brzegu rzeki nagie ciało 13letniego chłopca.
W piątek, 20 lutego 2015, zwłoki zauważył przechodzień idący akurat brzegiem rzeki Tama. Z autopsji wynika, że w chwili znalezienia chłopiec nie żył już od czterech godzin. Przyczyną śmierci były liczne zadane nożem rany na szyi, twarzy i ramionach. Jako że ciało było nagie, policja przypuszcza, że chłopak został zabity w innym miejscu, zaś jego ciało wrzucono do rzeki.
Trzynastolatek został zidentyfikowany przez matkę jako Ryota Uemura.
Policja informuje, że analizuje nagrania z kamer monitoringu, na których widać trójkę osób idących w stronę brzegu rzeki – jedna z nich pcha rower. Dalsze nagrania rejestrują tylko dwójkę powracających osób. Ponadto, w pobliskiej toalecie znaleziono resztki spalonych ubrań i butów.

W sobotę, 21 lutego 2015 roku, zmarł Hisashi Morita aka Bando Mitsugoro X, ceniony aktor teatru kabuki. Miał 59 lat.
Przed dwoma laty ujawnił, że cierpi na raka trzustki. Podjął się operacji, po której wrócił na scenę w kwietniu zeszłego roku. Niestety, z powodu nawrotu choroby jego ostatni występ miał miejsce w tokijskim teatrze Kabukiza już w cztery miesiące później.
Bando Mitsugoro X był znany nie tylko ze swoich występów teatralnych, ale również z gry aktorskiej, jako że występował w licznych filmach oraz dramach.
Jego debiut sceniczny miał miejsce w 1962 roku, występował wtedy pod pseudonimem Bando Yasosuke V. W dwa lata po śmierci ojca, również aktora kabuki, w roku 2001 Hisashi Morita przyjął pseudonim sceniczny Bando Mitsugoro X.
Aktor zdobył Nagrodę Japońskiej Akademii Sztuki w 2006 roku, Medal z Fioletową Wstążką (nadawany między innymi osobom, które w sposób szczególny przyczyniły się do rozwoju sztuki) w 2009 oraz Nagrodę dla Najlepszego Aktora 21ego Yomiuri Theatrical Grand Awards.


CHINY

Nian Bin skazany w 2008 roku na śmierć za podwójne morderstwo a następnie uniewinniony otrzyma około 671 489,00 zł zadośćuczynienia.
We wtorek, 17 lutego, mężczyzna otrzymał pismo, z którego wynika, że sąd Fuzhou wypłaci mu odszkodowanie w wysokości 1,14 milonów juanów (około 671 489,00 zł) za pozbawienie go wolności oraz cierpienia psychiczne.
W 2008 roku sąd w Fuzhou skazał 39 letniego Nian Bina, byłego właściciela stoiska z żywnością, na śmierć za otrucie dwójki dzieci sąsiada w 2006 roku. To wtedy, podczas autopsji stwierdzono, że przyczyną zgonu było zatrucie trutką na szczury, zaś podczas zatrzymania, które odbyło się w kilka dni później, policja znalazła jej ślady także w domu podejrzanego.
Mężczyzna został uniewinniony po ośmiu latach z powodu fałszywych poszlak oraz z braku dowodów. Zakwestionowano nawet przyczynę śmierci dzieci.
Nian Bian oskarża policję o tortury mające na celu wymuszenie przyznania się do winy oraz o fałszowanie dowodów i raportów.
To nie jedyny taki przypadek w Chinach.

Li Baojun, były deputowany Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, został aresztowany za nielegalne wykopanie 18-metrowej głębokości piwnicy pod zabytkowym dziedzińcem, która spowodowała zawalenie się pobliskich budynków.
24 stycznia piwnica zapadła się, a wraz z nią cztery otaczające ją budynki. Nikt nie został ranny, ale 15 rodzin zostało zmuszonych do przeprowadzki.
59letni deputowany cierpiący na nadciśnienie został hospitalizowany, co było wynikiem nagonki rozpoczętej przez media.
Nie jest jeszcze wiadome do czego miała służyć tak rozległa piwnica.


KOREA POŁUDNIOWA

Władze Seulu po raz pierwszy w tym roku ostrzegają przed żółtym pyłem przyniesionym przez północno-zachodnie wiatry znad południowej Mongolii i północnych Chin.
Stężenie pyłu w środkowych dzielnicach Seulu wynosiło 232 mikrogramy na metr sześcienny. Podobne problemy pojawiły się również w prowincji Gyeonggi.
Według ekspertów, duże stężenie żółtego pyłu powoduje choroby serca i układu oddechowego, toteż władze radzą zostać w domu, a w razie konieczności wyjścia na zewnątrz zakładać ochronne maseczki.

Kim Seong-kon, urzędujący prezes Instytutu Tłumaczeń Literatury Koreańskiej, został wyznaczony na drugą kadencję przez Ministerstwo Kultury, Sportu i Turystyki.
Kim Seong-kon jest emerytowanym profesorem języka angielskiego Uniwersytetu Narodowego w Seulu i od 2012 roku pełni funkcję prezesa ITLK.
Ministerstwo doceniło wysiłek, jaki 66letni mężczyzna wkłada w rozprzestrzenianie literatury koreańskiej za granicą, poprzez publikowanie przekładów dzieł w wielu krajach i pomoc tłumaczom native-speakerom.
Jego rozpoczynająca się właśnie kadencja będzie trwać do 2018 roku.




Źródła: News on Japan, The Japan News, Shanghai Daily, Korea Herald

niedziela, 29 czerwca 2014

Na skraju jutra. All you need is kill - Hiroshi Sakurazaka, Yoshitoshi ABe





Tytuł: Na skraju jutra. All you need is kill
Autor: Hiroshi Sakurazaka
Ilustracje: Yoshitoshi ABe
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 280
Ocena: -5/6





Osoby zainteresowane kulturą Kraju Kwitnącej Wiśni już od dawna czekały na moment, w którym na naszym rynku pojawią się light novels– powieści zawierające ilustracje wykonane w mangowym stylu. Bodźcem, który popchnął do przodu nasz rynek okazała się amerykańska adaptacja powieści „All you need is kill” napisanej przez Hiroshiego Sakurazakę i zilustrowanej przez Yoshitoshiego ABe. Film pojawił się na ekranach polskich kin 6 czerwca, zaś na dwa dni przed jego premierą, Wydawnictwo Galeria Książki wypuściło na rynek „Na skraju jutra. All you need is kill” - nasz rodzimy przekład wspomnianej przeze mnie light novel. Tym samym, uczyniło mały krok dla przeciętnego czytelnika, ale wielki dla odbiorców zafascynowanych Japonią.

Keiji Kiriya jest młodym i zupełnie niedoświadczonym rekrutem, który pierwszy raz w życiu uczestniczy w realnym starciu ubranych w specjalne kombinezony żołnierzy z Mimami – cyborgami przybyłymi na Ziemię z kosmosu. Jego kompani giną jeden po drugim i tylko on przeżywa na tyle długo, by doczekać się pomocy ze strony elitarnej, amerykańskiej jednostki specjalnej. To wtedy dochodzi do jego pierwszego bezpośredniego kontaktu ze Stalową Suką, Ritą Vrataski. Dzięki pomocy kobiety będącej istnym demonem w walce z Mimami, Keiji ma okazję pożyć jeszcze trochę, na tyle długo by dobrać się do skóry wrogowi, który wciąga go w pętlę czasu. Od tej pory walka prowadzi do śmierci, śmierć prowadzi do życia i krąg zamyka się powtarzając w nieskończoność. Nieopierzony żółtodziób z każdym nowym życiem zyskuje szansę na naprawienie poprzednich błędów, wprawia się w walce, staje się weteranem, ale bez przerwy budzi się zamknięty w klatce tych samych kilkudziesięciu godzin, w klatce, z której za wszelką cenę musi znaleźć wyjście.

Żyj.Hiroshi Sakurazaka tworząc swoją powieść upodobnił ją do rolady, w której najwięcej miejsca zajmuje biszkopt, zaś masa i dodatki stanowią podrzędną część smakołyku. Naszym biszkoptem jest Keiji Kiriya, dodatkami walka z Mimami, zaś masą inni bohaterowie. Wszystko obtoczone jest w czekoladzie świata stworzonego przez autora. Tym samym, „Na skraju jutra. All you need is kill” miejscami przypomina powieść psychologiczną, zaś czytelnik wydaje się połączony z protagonistą pępowiną, która bezustannie utrzymuje go blisko wydarzeń, myśli i rozważań. Wbrew pozorom, nie dzieje się tutaj przesadnie wiele. Akcja toczy się na polu bitwy oraz w bazie, wydarzenia często zazębiają się, innym razem przeskakujemy wiele „żyć” do przodu, by nagle w monotonii kilkudziesięciu identycznych godzin pojawił się jakiś nowy element, który przybliża nam inne postaci. Motto „Żyj. Giń. Powtórz.” jest więc idealnym streszczeniem powieści i jej esencją.

Giń.Czy wyobrażaliście sobie kiedykolwiek swoją śmierć? W jaki sposób giniecie? Kiedy? Jak długo? Co czujecie? W przypadku przeciętnego, zdrowego człowieka snucie podobnych wizji pozwala na pewną dowolność, może nawet nieskończenie długą listę scenariuszy śmierci, które zależne są od wielu czynników. Gdy w grę wchodzą osoby bardziej „wyjątkowe”, lista skraca się znacznie. Właśnie tak sprawa wygląda z głównym bohaterem powieści, który jako żołnierz idący na wojnę nie liczy raczej na możliwość skorzystania z wachlarza możliwości. Spoglądając na śmierć z wnętrza bohatera, widzimy początkowo jej potworność i wywołany nią strach, niemniej jednak, z czasem przestaje przerażać, jest jak sen między dwoma dniami. Staje się nudna, monotonna, pozbawiona wyjątkowości i to czyni Keijiego coraz silniejszym. Nie obawiając się śmierci prze do przodu, rozwija się bezustannie, szuka ucieczki z więzienia pętli czasowej, która uczyni śmierć jednych i życie drugich ostatecznym rozliczeniem dnia. W konsekwencji, „Na skraju jutra. All you need is kill” przedstawia śmierć jako koniec i początek, obdziera ją z mającego wzbudzać strach przebrania i zastępuje je beznamiętnością powtarzającego się cyklu.

Powtórz. Motyw pętli czasu, w której wydarzenia powtarzają się raz za razem zawsze jest strzałem w dziesiątkę, jako że może kłaść nacisk na różne wartości – nieodwracalność losu, pułapka czasoprzestrzeni, obsesja. W przypadku tej powieści, pętla stanowi element dokształcania, umożliwiający rozwój, korektę błędów i dążenie do perfekcji. Chociaż bohater bezsprzecznie chce się z tego wyrwać i dąży do celu, jakim jest zakończenie pętli, każdy „nowy” dzień pozwala mu na doskonalenie siebie, swojego sposobu walki, pozwala wyeliminować błędy i udoskonalić technikę. Keiji nie traci więc czasu, ale bez przerwy kroczy do przodu i z każdym podejściem przechodzi coraz dalej. Tym samym, jego życie przypomina grę komputerową, gdzie po śmierci swojej postaci możesz przywrócić ją do życia w miejscu ostatniego zapisu stanu gry. W przypadku „Na skraju jutra. All you need is kill” takie porównanie na pewno jest bardzo trafne.

Podsumowując, light novel Hiroshiego Sakurazaki to pozycja, którą warto polecić każdemu zainteresowanemu, a przede wszystkim fanom science-fiction, powieści z motywem apokaliptycznym oraz miłośnikom mang, takich jak „Neon Genesis Evangelion” czy „Gundam Wing”. Jeśli podobał Wam się film, to powieść po prostu musicie przeczytać! A dodatkowo możecie zahaczyć także o mangę, naturalnie jeśli wygrzebiecie ją w sieci ;)


czwartek, 26 czerwca 2014

News: MŚ 2014 - Japonia vs. Kolumbia

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej - Brazylia 2014
Trzeci mecz Japonii w grupie C:


Japonia vs. Kolumbia
1:4

Fifa.com


We wtorkowym meczu (24 VI 2014), który odbył się o godzinie 22:00 naszego czasu, na Arena Pantanal w Cuiabá, Japonia przegrała z Kolumbią 1:4. Po stronie kolumbijskiej, bramki zdobyli: Juan Cuadrado (17 min.), Jackson Martínez (55 i 82 min.), James Rodríguez (90 min.). Ze strony japońskiej w 46 minucie doliczonego czasu kolumbijskiego bramkarza pokonał tylko Shinji Okazaki.

Dla Japonii był to ostatni mecz tego turnieju.

według Raportu Meczowego FIFA


piątek, 20 czerwca 2014

News: MŚ 2014 - Japonia vs. Grecja

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej - Brazylia 2014
Drugi mecz Japonii w grupie C:


Japonia vs. Grecja
0:0

The Japan Times (Reuters)


O północy czasu polskiego, na stadionie Arena das Dunas w Natal, Japonia zremisowała z Grecją wynikiem bezbramkowym, tłuściutkie 0:0.


według Raportu Meczowego FIFA


niedziela, 15 czerwca 2014

News: MŚ 2014 - Wybrzeże Kości Słoniowej vs. Japonia

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej - Brazylia 2014
Pierwszy mecz Japonii w grupie C:


Wybrzeże Kości Słoniowej vs. Japonia
2:1

The Japan Times (Reuters)


W dzisiejszym meczu, który odbył się o nieludzkiej dla nas godzinie 03:00 (na polski czas), na stadionie Arena Pernambuco w Recife, Japonia przegrała z Wybrzeżem Kości Słoniowej 1:2. W 16 minucie meczu, bramkę dla Niebieskich Samurajów zdobył Keisuke Honda. Niestety, w 64 i 66 minucie, gole dla Wybrzeża strzelili kolejno: Wilfried Bony oraz Gervinho.


według Raportu Meczowego FIFA


sobota, 14 czerwca 2014

W drodze na Hokkaido - Will Ferguson



Tytuł: W drodze na Hokkaido
Autor: Will Ferguson
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 528
Ocena: 5/6







Will Ferguson spędził w Japonii kilka lat jako nauczyciel języka angielskiego, co było pracą może niewdzięczną, ale wyjątkowo dobrze płatną. Jak sam wspomina, Japończycy zwykli świętować każdą porę roku przy licznych butelkach sake, a więc nie wypadało by zamieszkały w tym kraju cudzoziemiec odstawał od tej tradycji. Właśnie podczas podziwiania kwiatów wiśni (sakura) narrator, a zarazem autor książki, pod wpływem upojenia alkoholowego złożył obietnicę, iż pewnego dnia wyruszy w podróż przez Japonię śladem kwitnienia sakura. Chociaż sam nie pamiętał zbyt wiele z tamtej chwili, jego współpracownicy zwykli przypominać mu wielokrotnie o danym słowie. W końcu mężczyzna uznał, iż nadszedł czas wywiązania się z obietnicy i zabierając ze sobą wszystko, co niezbędne wyruszył autostopem w podróż przez Japonię. Jego droga rozpoczęła się na przylądku Sata, zaś kończyła na przylądku Sōya z uwzględnieniem wyspy Rishiri i trwała wystarczająco długo, by Will Ferguson wykorzystał zarówno płatny urlop, jak i większość zwolnienia chorobowego oraz odwołał kilka tygodni zajęć lekcyjnych. Nie mniej jednak, podjęte ryzyko na pewno się opłaciło, jako że poznał naprawdę interesujących ludzi, rozwinął swoją wiedzę na temat Kraju Kwitnącej Wiśni i jego mieszkańców, przeżył niezapomnianą, pouczającą przygodę, o której zechciał nam opowiedzieć.

W drodze na Hokkaido to pozycja niezwykle interesująca i wartościowa, którą wyróżniają: prosty, używany na co dzień język oraz naprawdę liczne, ciekawe anegdotki. Całkowicie pozbawiona moralizatorskiego, poważnego charakteru książka pozwala na ciepły uśmiech czytelnika, zawsze, kiedy autor szczerze dzieli się z nim swoimi przemyśleniami, spostrzeżeniami, czy uszczypliwymi komentarzami. Przy takiej lekturze nie sposób się dołować! Zaraźliwy dobry humor to jednak nie wszystko. W trakcie czytania tej książki nie tylko można dobrze się bawić, ale także wiele nauczyć.

Dzięki wszystkim tym szczegółom mamy okazję obdarzyć pana Fergusona sympatią, bliżej poznać jego osobowość, punkt widzenia, sposób, w jaki patrzy na świat, jak również jego stosunek do życia, Japonii i Japończyków. Należy, bowiem wspomnieć, iż autor nie idealizuje ani kraju, po którym przyszło mu podróżować, ani mieszkających tam ludzi, ale jako osoba z zewnątrz, obcokrajowiec prezentuje obywateli japońskich w sposób, w jaki może postrzegać ich każdy gaijin, jak również wspomina o tym, w jaki sposób widzą się sami Japończycy. Widza, jaką w ten sposób zdobywamy jest niewątpliwie bardzo cenna i nie znajdziemy jej w żadnym podręczniku.

Will Ferguson podzielił swoją książkę na sześć części, z czego każdą z nich tworzą krótsze, bądź dłuższe rozdziały. Każdy drobny epizod z podróży autora niesie ze sobą inne przesłanie, dotyczy innej dziedziny życia, opowiada inną historię. I tak oto, znajdziemy tu zarówno elementy dotyczące kultury japońskiej, jak i japońskiego społeczeństwa, opis malowniczych miejsc, tajemnic kryjących się za pewnymi przyzwyczajeniami, gestami, poznamy sposób myślenia poszczególnych ludzi, ich motywy działania, zostajemy poinformowani o drażniących tematach, których nie warto poruszać w rozmowie. Co więcej, autor odsłania przed czytelnikiem fragmenty historii wysp japońskich, ich mitologii, wyznawanych przez Japończyków religii, przedstawia pewne wierzenia, filozofię, jak również ostatecznie sam pozwala sobie na snucie wyjątkowych przemyśleń.

W drodze na Hokkaido jest więc małym kompendium wiedzy na temat Japonii widzianej od środka, jak również zapewnia wgląd w emocje, jakie na obcokrajowcach wywrzeć może ten kraj. O ile większość pozycji traktuje Japonię jako raj na ziemi i nie ukazuje żadnych jej minusów, o tyle książka Willa Fergusona obiektywnie kreśli obraz całości kultury i społeczeństwa japońskiego. Jest to istotny element tego tytułu, który może sprowadzić na ziemię idealistów, utwierdzić w swoich przekonaniach realistów, czy też potwierdzić obserwacje innych osób. Ja osobiście naprawdę wiele wyniosłam z lektury W drodze na Hokkaido i jako osoba interesująca się Krajem Kwitnącej Wiśni cieszę się, że poza licznymi pozytywami mogłam poznać również negatywne cechy Japonii, jej geniusz i jednocześnie absurd, a nic nie umożliwia tego tak dokładnie jak książka Willa Fergusona i jego pasjonująca podróż autostopem.


www.willferguson.ca

piątek, 6 czerwca 2014

Takeshi. Cień Śmierci - Maja Lidia Kossakowska




Tytuł: Takeshi. Cień Śmierci
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 460
Ocena: 5/6


FRAGMENT *KLIK*


Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad zagadnieniem przeznaczenia i tym, jak dziwnymi drogami wiedzie ludzi do sobie tylko znanego celu? A może wszystko jest tylko kwestią przypadku i nie sposób tego przewidzieć? Odpowiedź nie ma jednak znaczenia, gdyż losy ludzkie bezustannie przecinają się ze sobą, splatają się w ciasny warkocz, wpływają na siebie. Historia składa się z niezliczonych wzlotów i upadków, które pociągają za sobą konsekwencje dalszych wydarzeń. I właśnie to znajdziemy w najnowszej powieść Mai Lidii Kossakowskiej, gdzie przeznaczenie i przypadek wpadają na siebie zupełnie jak ich ludzkie zabawki.

Na pierwszy rzut oka, Takeshi to mało rozgarnięty, choć z pewnością niezwykle utalentowany wędrowny artysta, który przemierza ziemie Wakuni na swoim pokracznym biostworze, oferując ludziom usługi holopacykarza. W rzeczywistości daleko mu jednak do tego obrazu, gdyż pod tą nieatrakcyjną maską kryje się Cień Śmierci – wytrawny szermierz, który sam jeden w mgnieniu oka potrafi posłać w zaświaty kilkunastu ludzi. Mężczyzna ma swoje powody by się nie wychylać i nie rzucać w oczy, jednakże los notorycznie płata mu figle, od kiedy przybył do lenna zarządzanego przez pana Omurę. Tak się składa, że okolica do najbezpieczniejszych nie należy, jako że znajduje się w rękach wpływowego gangstera oraz jego niestabilnej psychicznie siostry i już samo to wystarcza by Takeshi wpakował się w niezłe tarapaty. Niestety, bogowie zakpili sobie z niego i do licznych problemów dorzucili kolejny w osobie przygłupiej, zakochanej nastolatki. Czy może być jeszcze gorzej? Odpowiedź na pewno nie spodoba się szermierzowi.


Prawdę powiedziawszy, „Takeshi. Cień Śmierci” to literacka sałatka będąca tajemniczym daniem dnia. Czytelnik nie wie, w co się pakuje, póki nie złoży zamówienia i nie rozpocznie konsumpcji. I właśnie to jest niesamowite, ponieważ ani okładka, ani jej czwarta strona nie zdradzają tego, co kryje się w środku, a zdecydowanie mamy tu do czynienia z niełatwą do nazwania mieszanką. Albowiem bazą tego tajemniczego dania jest fantastyka, do której nasza kucharka dorzuciła japoński klimat, folklor oraz szczyptę historycznego smaku. Tutaj kończy się oczywistość, a zaczyna prawdziwa kulinarna sztuka, jako że autorka wymieszała wszystko z drobno posiekanym cyberpunkiem, doprawiła krwawymi scenami walki, komedią oraz dramatem i umieściła całość w pięknej, niepowtarzalnej salaterce stworzonej z mitologii oraz współczesnego obrazu kraju.

Swoje popisowe danie, autorka serwuje czytelnikowi na równie niepowtarzalnej zastawie, na którą składają się barwne opisy zapierających dech w piersiach, prawdziwie wspaniałych miejsc. Pani Kossakowska nie szczędzi nam szczegółowo odmalowanej panoramy przemierzanych przez tytułowego bohatera ziem, ściana po ścianie stawia na naszych oczach czarujące pawilony, zabiera nas do oświetlonego blaskiem neonów miasta, do obskurnej karczmy, epicko pięknego miejsca pojedynku. Co więcej, równie plastycznie przedstawia mitologię Wakuni, która powstała dzięki Wielkiej Bogini Prezes, Bogu Pierwszemu Udziałowcowi oraz Pierwszym Pracownikom. Ten niezwykle wymowny obraz wzbogacony jest jeszcze większą liczbą równie jednoznacznych szczegółów, co łączy współczesną Japonię z jej mitologiczną w sposób niepowtarzalny i niezwykle oryginalny.


Piękno pięknem, ale nie należy także zapominać o silnym elemencie humorystycznym, którym jest istna parodia „dziewczęcości”, czyli niewinnych marzeń, fantazji i pragnień słodkich nastolatek. Bo jak inaczej nazwać obraz skrajnego naginania świata do swoich wyobrażeń, nadawania głębszego, upragnionego sensu słowom i zachowaniom nieświadomego niczego mężczyzny, życia w świecie własnych fantazji uznawanych za prawdę? Jeśli dodać do tego rozpieszczenie jedynaczki uważającej się za księżniczkę, mamy gotowy przepis na komiczne sytuacje i monologi, które wręcz proszą się o wybuch śmiechu. Autorka jest bezlitosna i właśnie dlatego, Takeshi ma to wątpliwe szczęście wystąpienia w roli dzielnego wojownika, obrońcy uciśnionych i księcia z bajki jednocześnie. Biedak, nawet nie wie kiedy przygruchał sobie głupawą gołąbeczkę, co czytelnik bez wątpienia przyjmie wielkim rozbawieniem, jako że nieczęsto mamy do czynienia z takimi bohaterkami.

Co się zaś tyczy wątków poważniejszych, najsilniejszy kontrast dla komedii wychuchanej nastolatki stanowi temat honoru, bez którego nie sposób wyobrazić sobie wojowników osadzonych w świecie pachnącym feudalną Japonią. Maja Lidia Kossakowska dotyka tego niełatwego problemu na dwa, zupełnie różne sposoby. Z jednej strony, honor utożsamiany jest ze starymi zasadami, a więc ze skrajnym oddaniem przełożonym, ślepym posłuszeństwem, poświęceniem się ciałem i duszą kaprysom mistrzów, a więc i z brakiem własnej woli. Z drugiej, jest bliższy współczesności, a więc stanowi kwestię indywidualną, opierającą się na poszanowaniu własnej osoby, na zaufaniu względem przełożonych. Autorka konfrontuje ze sobą te dwa poglądy, pozwala by starły się w zaciętej walce, zarzucały się argumentami i odpierały je. Wydaje się przy tym skłaniać ku jednemu z obrazów honoru, jednakże o tym musicie przekonać się sami.

Podsumowując, „Takeshi. Cień Śmierci” to prawdziwa niespodzianka w azjatyckim puzderku z laki. Powieść nietuzinkowa i niepowtarzalna, gdzie przeszłość spotyka się z przyszłością, komedia z dramatem, świat ludzi ze światem folkloru, niewinne piękno z rozlewem krwi, czym przypomina stare, klasyczne produkcje kina japońskiego. Po tej powieści możecie spodziewać się wszystkiego!




środa, 23 kwietnia 2014

Tancerze Burzy - Jay Kristof (II)



Tytuł: Tancerze Burzy
Tytuł oryginalny: Stormdancer
Tom: 1
Autor: Jay Kristoff
Wydawca: Uroboros
Ilość stron: 448
Ocena: -5/6





Japonia jaką znamy w zupełnie nowym wydaniu, problemy ludzkości pomnożone przez trzy, technologia wybiegająca przed naszą, żywa i niebezpieczna mitologia, niemal magiczne zdolności, skomplikowana miłość i trudne przyjaźnie – witajcie w świecie „Tancerzy Burzy”, pierwszego tomu „Wojny Lotosowej”, do którego zabiera nas Jay Kristoff.

Yukiko jest jedyną córką Wielkiego Czarnego Lisa, znanego dobrze na wszystkich wyspach Shimy łowczego służącego szogunowi. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę z tego, jak ciężkie jest życie z człowiekiem, który, mimo niesłychanej sławy i wielkich czynów zapisanych na kartach historii, stoczył się niemal na samo dno. Uzależniony od trującego krwawego lotosu, wdający się w bójki i niestroniący od hazardu, mężczyzna jest cieniem dawnego siebie, a jednak po latach znowu musi stanąć twarzą w twarz z powierzonym mu przez najwyższą władzę zadaniem niemożliwym, albowiem despotyczny, szalony szogun Yoritomo życzy sobie posiadać arashitorę – gryfa. Problem polega na tym, iż istoty te od dawna uznawane są za wymarłe. Jak więc nie stracić głowy, a wywiązać się ze złożonych przysiąg? Trzeba wiedzieć gdzie szukać! Dzięki niebywałemu szczęściu, łowcom udaje się pochwycić legendarnego tygrysa burzy, zaś z winy potwornego pecha tracą nie tylko swój łup, ale też statek i członków załogi. Od tej pory nic już nie jest takie samo, znany dotąd świat zaczyna się powoli rozpadać, potworne tajemnice wychodzą na jaw, zaś niewinność przemija, jakby nigdy jej nie było.

„Tancerze Burzy” to powieść zbudowana na fundamencie dawnej Japonii – w książce znanej pod nazwą Shima – oraz jej mitologii. Czytelnik kojarzący przynajmniej podstawy japońskich wierzeń, niejednokrotnie natknie się tu na wspomnienie znajomych bóstw (np. Izanami, Izanagi, Raijin), będzie miał okazję oglądać demony lub inne nadnaturalne istoty, zaś kompletny laik może skorzystać z okazji uszczknięcia przynajmniej odrobiny z fascynującej mitologii Kraju Kwitnącej Wiśni. Niemniej jednak, Shima chociaż pełna jest oni, nie uświadczyła bezpośredniej obecności żadnego z bogów. Czy więc naprawdę mają wpływ na życie bohaterów, czy to za ich sprawą los uśmiecha się, bądź odwraca od ludzi? A może wszystkiemu winny jest przypadek? Przy lekturze „Tancerzy Burzy” czytelnik nieraz zada sobie podobne pytania.

Należy jednak wspomnieć, iż w powieści Kristoffa dominującym motywem jest bardzo rozwinięta technologia, która jednocześnie ułatwia i zatruwa życie mieszkańców Shimy, jak również może namieszać w głowie czytelnikowi. W którym bowiem momencie kończy się steampunk, a zaczyna cyberpunk? Osobiście usytuowałabym „Tancerzy Burzy” pośrodku tych dwóch nurtów, jako że znajdziemy tu zarówno lotostatki, jak i łańcuchowe katany, mechaniczne zbroje pozwalające nawet na latanie, wymyślne maski oddechowe oczyszczające zatrute powietrze i wiele innych cudów techniki. Niezależnie od nurtu, wszystko to sprawia, iż powieść czyta się z tym większą przyjemnością i zainteresowaniem, zaś skomplikowany świat przedstawiony jest trudny do podrobienia.

Wyspy Shimy są jednak zaledwie jednym z istotnych elementów powieści. „Tancerze Burzy” to również całkiem interesujący bohaterowie. Już sama Yukiko stanowi ciekawą mieszankę dziecięcej niewinności, siły ducha i nabytej od tygrysa gromu gwałtowności. Jej ojciec to nie mniej interesujący przypadek człowieka, który z miłości do córki i chęci ucieczki przed światem zatraca się w uzależnieniu. Do tego dodać postać o niesamowicie skomplikowanej psychice samuraja, czy też prostolinijnego, romantycznego chłopca i oto mamy przed sobą cały wachlarz możliwości na rozwinięcie fabuły.

Chociaż na samym początku lektury może się nam wydawać, iż głównym wątkiem napędzającym akcję jest przygoda i próba przeżycia w zdominowanym przez trujący krwawy lotos świecie, to nie obejdzie się też bez niesamowitej, mitycznej wręcz przyjaźni między człowiekiem a arashitorą oraz miłości ukazanej pod różnym kątem. W powieści spotkamy się bowiem zarówno z wyidealizowanym obrazem uczucia względem istnego księcia z bajki, jak również będziemy świadkami rozpadu niewinnych dziewczęcych marzeń.Spotkamy się z wiernym, prawdziwie szlachetnym chłopakiem, który nie wierzy w siebie, i poznamy historię małżeństwa doprawionego zdradą.

Jak więc widać, od „Tancerzy Burzy” z powodzeniem można wiele oczekiwać i naprawdę sporo otrzymać. Sądzę, że zdecydowana większość osób będzie w stanie znaleźć tu coś dla siebie i nie będzie się nudzić podczas lektury, która potrafi dostarczyć wielu emocji. Kto wie, może dzięki swojej powieści Jay Kristoff zdoła nawet zainteresować Was cudownym Krajem Kwitnącej Wiśni?



poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Tancerze Burzy - Jay Kristof (I)



Tytuł: Tancerze Burzy
Tytuł oryginalny: Stormdancer
Tom: 1
Autor: Jay Kristoff
Wydawca: Uroboros
Ilość stron: 448
Ocena: -5/6







Shima to grupa wysp rozdzielonych między cztery klany i znajdujących się pod panowaniem bezlitosnego szoguna Yoritomo. Cały ten niewielki świat napędzany jest przez krwawy lotos, który stanowi paliwo do budowanych przez Gildię maszyn, jest używany do narkotyzowania się, niszczy i zatruwa środowisko, jak również ludzi skazanych na ciągłe oddychanie jego śmiercionośnymi oparami. Jakby zanieczyszczenia niewystarczająco wyniszczały społeczeństwo, władca bezustannie toczy zaciekłą wojnę z gaijinami – cudzoziemcami – i w imię idei wielkiego zwycięstwa postanawia wznieść się ponad wszystkich poprzednich szogunów. By to osiągnąć pragnie zostać tancerzem burzy, bohaterem latającym na grzbiecie gryfa – istoty, której istnienie dawno już dobiegło końca. Nie mniej jednak, szogunowi się nie odmawia, toteż najlepszy z jego łowców wraz z córką, przyjaciółmi i załogą lotostatku wyrusza na poszukiwania legendarnej istoty, choć nikt do końca nie wierzy w powodzenie tej bezsensownej misji. Jakże wielkie jest zdziwienie ogółu, kiedy w samym środku nawałnicy dochodzi do spotkania z pięknym, chociaż zabójczo niebezpiecznym tygrysem burzy! Niestety, schwytanie bestii niesie ze sobą poważne konsekwencje i masę problemów, które nieubłaganie prowadzić będą do radykalnych zmian w państwie.

O Tancerzach Burzy można powiedzieć naprawdę wiele, jednakże na samym początku wypada wspomnieć o zawiłej konstrukcji świata przedstawionego, który nie łatwo poddać klasyfikacji, jako że wiąże ze sobą wiele różnych elementów, co skutkuje powstaniem prawdziwej literackiej mieszanki wybuchowej. Albowiem Jay Kristoff stworzył Shimę w oparciu o dawną, zamkniętą dla świata zewnętrznego Japonię, która nie szuka kontaktu z innymi krajami, ale jest w pełni samowystarczalna. Do swojej powieści dodał całą garść prawdziwej japońskiej mitologii, która obfituje w najróżniejsze dziwaczne stworzenia, paskudne demony i piękne istoty, których istnienie nigdy nie zostało potwierdzone. Dla pełnej wyrazistości smaku autor dorzucił elementy dostrzegalnego wyraźnie, chociażby w lotostatkach, steampunku, który miejscami wydaje się wręcz ekstremalny, co może prowadzić do wniosków, iż dla odrobiny ostrości Kristoff doprawił Tancerzy Burzy także cyberpunkiem. Przyznam się bez bicia, iż ten rodzaj koktajlu kosztowałam po raz pierwszy.

Jeśli zaś chodzi o samą historię, z którą mamy okazję zapoznać się w Tancerzach Burzy to muszę przyznać, iż już na samym początku skojarzyła mi się z człowiekiem. Tak, człowiekiem, a dokładniej z mroczną stroną jego duszy. Cały ten skomplikowany, fascynujący świat, jak również całkiem interesująca fabuła zbudowane zostały na zwielokrotnionym, drzemiącym w ludziach źle, zaś w ten mroczny klimat bezwzględności wrzucono drobniutką iskierkę dobra i niewinności, jaką na samym początku jest główna bohaterka – Yukiko.

Zacznijmy od tego, iż Shima jest krajem, który pod względem potwornych zanieczyszczeń kojarzyć się może ze współczesnymi nam Chinami, gdzie przeciętny europejczyk oddycha z trudem. A więc w realnym świecie, jak również w powieści, goniąc za bogactwem i nowoczesnością, ludzie byli w stanie zamienić czyste powietrze w truciznę, której nie mogą teraz uniknąć. To samo tyczy się zniszczonej ziemi, którą poświęca się w imię przynoszącej zysk uprawy krwawego lotosu, co w naszej rzeczywistości możemy odnieść chociażby do przesadnego wręcz śmiecenia i braku poszanowania dla ziemi.

Tancerze Burzy poruszają również temat honoru, który w rękach niewłaściwych ludzi staje się niemal niewyobrażalnym złem. Ile fikcji jest w fikcji? Czy nieustannie toczone przez nas wojny w imię pokoju, czy patriotyzmu nie są równie krwawe i niewłaściwe? Czy niewinni ludzie przestają ginąc tylko dlatego, że strona atakująca nagle staje się atakowaną, zaś ofiara urasta do rangi agresora? „Jedna śmierć to tragedia, milion to statystyka.” - tymi słowami zdecydowanie można opisać nie tylko naszą aktualną sytuację, ale również to, co ma miejsce w powieści.

A prawda o krwawym lotosie i sposób, w jaki rozwija się jego przemysł? Przyznam, że byłam zaskoczona tym, w jaki sposób to paskudztwo nabiera swoich mocy, rośnie, dominuje nad wyspami Shimy, ale czy krwawy lotos różni się w jakiś szczególny sposób na przykład od ropy? Państwa pod byle pretekstem atakują te, które mają dostęp do tegoż surowca, zaś wszelkie wycieki na morzach doprowadzają do ruiny podmorski świat, wyniszczają żyjące tam stworzenia. Zakładam, że przykłady można mnożyć.

W tej ponurej rzeczywistości Yukiko jest klejnotem, który w realnym świecie możemy porównać do dziecka, bądź ludzi kierujących się górnolotnymi ideałami. Dziewczyna znosi liczne upokorzenia z winy narkotyzującego się ojca, nie potrafi wybaczyć mu odejścia matki, a jednak w dalszym ciągu jest czysta, zaś jej głowę wypełniają dziecięce marzenia o wielkiej miłości, przystojnym wybranku, który okaże się szlachetny, odważny i gotowy poświęcić dla niej wszystko. Niestety, rzeczywistość Shimy nie pozwala jej długo się łudzić i z chwilą, kiedy Yukiko urasta do rangi bohaterki, jej niewinność powoli zaczyna znikać, zaś fantazje rozpływają się w zawrotnym tempie. W świecie Tancerzy Burzy nie ma miejsca na baśniowe życie. Ale czy w naszym realu jest lepiej?

Podsumowując, mimo zdecydowanie nierealnego klimatu, fantastycznych umiejętności, techniki przewyższającej pod wieloma względami naszą, Jay Kristoff stworzył powieść, w której drzemie spore ziarenko naszej współczesności. Jego świat nie odbiega zbyt daleko od rzeczywistości, a jednocześnie zdecydowanie się od niej różni. Wnikliwy czytelnik na pewno zdoła dostrzec w tej historii odbicie naszych czasów, inni zaś mogą uznać Tancerzy Burzy za obraz możliwej, ale straconej przyszłości, by jeszcze inni uznali tę powieść za całkowitą fikcję, która zupełnie odbiega od naszych realiów. Książkę tą każdy z nas powinien więc ocenić sam, nie mniej jednak ja zdecydowanie ją polecam, gdyż stanowi naprawdę ciekawe połączenie wszystkiego, co możliwe.


(c) genzoman.deviantart.com

środa, 12 lutego 2014

Kwiat śliwy, mroczny cień - Lian Hearn



Tytuł: Kwiat śliwy, mroczny cień
Tytuł oryginalny: Blossoms and Shadows
Autor: Lian Hearn
Wydawca: W.A.B.
Ilość stron: 464
Ocena: 6/6







Polscy czytelnicy bez wątpienia znają Lian Hearn dzięki jej cudownym i niebywale wzruszającym, pięciotomowym Opowieściom rodu Otori, które przenoszą nas w świat japońskiego fantasy. Tym razem autorka rozpieszcza nas czymś zupełnie innym – nie mniej emocjonującą powieścią historyczną, która przybliża czytelnikowi burzliwe dzieje Japonii sprzed restauracji Meiji. Możecie mi wierzyć, Kwiat śliwy, mroczy cień to najbardziej poruszająca lekcja historii, z jaką kiedykolwiek mieliście do czynienia, a zarazem przepiękna opowieść o przyjaźni, miłości i wyniszczającej wojnie. W powieści historia i fikcja stanowią jedność, a jednak z łatwością pozwalają się oddzielić nie mącąc obrazu przeszłości. Tej książki nie zapomnicie już nigdy.

Japonia drugiej połowy XIX wieku – okres przełomowy w historii kraju, pełen niepokoju, chaosu, przelanej krwi młodych, dzielnych ludzi. Tsuru jest córką lekarza hanu Choshu, ambitną nastolatką, która marzy o karierze medycznej, chociaż jako kobieta nie może kształcić się w tej dziedzinie. Jej obowiązkiem jest wyjść za mąż i urodzić dzieci, jednakże w tej kwestii rodzice pozostawiają jej pewną swobodę. Dziewczyna ma możliwość w pewnym stopniu sama wybrać sobie kandydata na przyszłego małżonka, który, na przekór tradycji, zostanie adoptowany przez jej rodzinę. Niedługo po tragicznych wydarzeniach, Tsuru dokonuje wyboru, który nie podoba się jej młodemu stryjowi, a który pozwala dziewczynie rozwijać swoją pasję i umiejętności. Niestety, ambicja męża, niepokoje w kraju i bliska wojna sprawiają, że dziewczyna jest zmuszona opuścić rodzinny dom i pozwolić ponieść się fali historii, która ma zmienić oblicze Japonii, jaką znała. Rozbita między kobiecym ciałem, a duszą mężczyzny, rozsądnym, szczęśliwym związkiem, a wielką namiętnością i zakazaną miłością, Tsuru stara się odnaleźć samą siebie w czasach wojny domowej.

Powieść historyczna fascynuje mnie już od najmłodszych lat, ale jeszcze nigdy nie spotkałam się z książką, która ukazywałaby prawdziwe wydarzenia z przeszłości w sposób, w jaki robi to Kwiat śliwy, mroczy cień. Przede wszystkim, Lian Hearn z niezwykłą płynnością i delikatnością opisuje często krwawą i bezlitosną historię kraju nieustraszonych wojowników, którzy są gotowi oddać życie za swoje racje. Co więcej, autorkę cechuje niezwykła dokładność i szczegółowość opisów, która w żadnym razie nie nudzi, ale rozbudza zainteresowanie, sprawia, że serce bije szybciej, zaś czytelnik nie jest w stanie oderwać się od lektury. Niespotykanym i niesłychanie fascynującym zabiegiem było wplecenie w fikcyjną historię krótkich rozdziałów dotyczących przełomowych, często ostatnich, chwil z życia bohaterów historycznych. Dzięki nagromadzeniu w nich emocji i uczuć, czytelnik zakochuje się w ludziach, którzy przecież kiedyś żyli naprawdę, współczuje im, roni łzy myśląc o ich losie, zaś ich nazwiska zapadają w pamięć i nigdy nie będą mu obojętne.

To jednak nie koniec, jako że poza czystą historią, motywem przewodnim książki jest również medycyna. Dzięki pani Hearn mamy okazję poznać dzieje rozwoju tejże nauki na Wyspach Japońskich, dowiadujemy się o ogromnym wpływie Europy na kształcenie lekarzy, a także mamy okazję zapoznać się z niektórymi niezwykle popularnymi w tamtym okresie chorobami oraz sposobami ich leczenia. Nie ulega wątpliwości, że autorka dołożyła wszelkich starań, by uczynić swoją bohaterkę jak najbardziej prawdopodobną i tchnąć w nią prawdziwy duch zamiłowania do medycyny.

Mając do czynienia z powieścią osadzoną w japońskich realiach nie sposób zapomnieć o ogromnym znaczeniu kultury, która w przypadku książki Kwiat śliwy, mroczy cień stanowi integralny element życia wszystkich bohaterów. Tsuru i jej rodzina są wręcz kopalnią wiedzy o kulturalnych zawiłościach XIX wiecznej Japonii. Albowiem właśnie poprzez te postaci dostrzegamy wszelkie istotne aspekty etykiety, różnice w postrzeganiu i traktowaniu kobiet, czy też osób należących do różnych klas społecznych.

Kwiat śliwy, mroczy cień nie charakteryzuje się jednak samymi walorami praktycznymi. Powieść jest również cudowną rozrywką, jako że przedstawia w sposób niezwykle rozsądny różne oblicza miłości, podejmuje temat walki w imieniu ludzkich racji i praw. Główna bohaterka nie cierpi z powodu nieudanego związku z mężczyzną, którego nie kocha, ale odnajduje w małżeństwie szczęście i przyjaźń. W chwili zwątpienia nie zastanawia się zbyt długo nad swoją przyszłością, ale odważnie podejmuje ryzyko, pozwala porwać się namiętności, decyduje się na kontrowersyjny romans, który dodaje jej skrzydeł. A wszystko to wieńczą duże i małe tragedie, które chwytają za serce, zmuszają do płaczu. Albowiem w przypadku Lian Hearn dramatu nie da się uniknąć, zaś sposób w jaki nam go podaje zawsze porusza i zapada w pamięć. Książek tej autorki po prostu nie można czytać nie zaopatrzywszy się wcześniej w paczkę chusteczek, gdyż nikt tak jak ona nie przekazuje emocji towarzyszących wydarzeniom tragicznym.

Kwiat śliwy, mroczy cień jest więc powieścią, która naprawdę potrafi zdominować życie nie tylko na czas jej lektury, ale także na wiele dni później, kiedy to czytelnik w dalszym ciągu przeżywa wydarzenia, których był świadkiem. Bohaterowie zdobywają ludzkie serca z przerażającą łatwością i pozostają w pamięci na długi czas, zaś historia wzrusza do łez ilekroć się ją wspomina. Naprawdę ciężko uwierzyć, że w wielu przypadkach to prawdziwe wydarzenia wywołują w nas tak gwałtowne emocje. Wierzcie lub nie, ale nigdy wcześniej nie płakałam nad losem bohaterów historycznych. Lian Hearn zdołała to zmienić i tym samym udowodniła, że w pełni zasługuje na moje oddanie i miłość.