Pokazywanie postów oznaczonych etykietą One Piece. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą One Piece. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 czerwca 2015

News: One Piece ustanawia rekord Guinnessa

Eiichiro Oda wpisał się do Księgi Rekordów Guinnessa, dzięki swojej mandze One Piece, która zyskała tytuł tworzonej przez jednego autora serii komiksowej o największej liczbie wydanych egzemplarzy.

Tylko do końca grudnia 2014 roku na świecie wydrukowano zawrotną liczbę 320,866,000 kopii!

Co więcej, jak informuje Weekly Shonen Jump, w wychodzącym 22 czerwca, 29 numerze magazynu zostanie ogłoszony nie lada news dla fanów serii One Piece.


Źródło: Anime News Network

poniedziałek, 22 grudnia 2014

News: Manga One Piece na deskach teatru kabuki

www.japantimes.co.jp
Podczas mangowej imprezy Jump Festa 2015 expo, która odbyła się 20-21 grudnia 2014 roku w Makuhari Messe w prefekturze Chiba, wydawca niekończącej się, kultowej mangi One Piece podał do wiadomości publicznej zaskakującą informację. Wielki hit Eiichiro Ody zostanie zaadaptowany do teatru kabuki i wystawiony już w przyszłym roku.


www.japantimes.co.jp
Za produkcję teatralnych piratów odpowiedzialne będzie studio filmowe Shochiku, które ma już na swoim koncie inne przedstawienia. Twórcy mają nadzieję, że dzięki teatralnej adaptacji One Piece zdołają dotrzeć zarówno do fanów kabuki, jak i do osób, dla których teatr ten jest już przeżytkiem.

Warto dodać, iż główną rolę w przedstawieniu odegra popularny aktor kabuki Ennosuke Ichikawa IV, co wyraźnie świadczy o zaangażowaniu i zdeterminowaniu producenta pragnącego połączyć dwa światy – mangę i kabuki, współczesność i klasykę.

W Polsce mangę One Piecewydaje J.P. Fantastica.




Źródło: www.japantimes.co.jp

środa, 1 stycznia 2014

One Piece tom 1 - Eiichiro Oda



Tytuł: One Piece
Tom: 1
Autor: Eiichiro Oda
Wydawca: JPF
Ilość stron: 215
Ocena: 5/6







One Piece zalicza się do tzw. tasiemców, a więc serii, których końca nie widać bądź zwyczajnie liczba tomów przekroczyła „magiczną” czterdziestkę. W tym wypadku mamy do czynienia z jednym i z drugim przypadkiem, jako że One Piece jest serią otwartą mimo dobrych 65 tomów. Eiichiro Oda nie ustaje jednak w wymyślaniu coraz to nowszych przygód oraz tworzeniu wrogich załóg, a jego świat rozrasta się do rozmiarów niewyobrażalnych.

Gdy skazywano na śmierć króla piratów, Gold Rogera, nikt nie mógł przypuszczać, że ostatnie słowa mężczyzny zmienią bieg historii zapoczątkowując erę piratów i tym samym przysparzając marynarce samych problemów. Od tamtej pory morza zaroiły się od poszukiwaczy legendarnego skarbu, zaś załogi różniły się od siebie jak woda i ogień, zarówno pod względem siły, jak i zasad moralnych. Jedno tylko łączyło każdego rzezimieszka z osobna i wszystkich razem, a było to pragnienie wzbogacenia się poprzez odnalezienie skarbu Gold Rogera.
 Monkey D. Luffy od zawsze był uciążliwy i uparty, nigdy się nie poddawał, zaś jego pomysły należały do grupy boleśnie absurdalnych. Trzeba jednak przyznać, iż młodzian odznaczał się niebywałą odwagą i szczerością, a największym z jego pragnień było zostanie piratem. Jego marzenie podsycał fakt, iż w wiosce, w której mieszkał zatrzymała się załoga rudowłosego Shanksa – grupa niebywale miłych i wesołych piratów, którzy w żaden sposób nie przypominali ściganych złoczyńców, za których ich uważano. Niestety, ich największy łup w postaci diabelskiego owocu został... zjedzony, zaś winą za to można było obarczyć tylko jedną osobę – Luffyego. Dzięki działaniu owocu, dzieciak mógł rozciągać dowolnie swoje ciało, niemniej jednak, jak się okazało, nie ma nic za darmo i za swoje niesamowite umiejętności chłopakowi przyszło zapłacić wysoką cenę, której część pokrył także Shanks.
Od tamtych wydarzeń minęło dziesięć lat i chociaż Luffy dorósł, to nie zmienił się ani trochę. W dalszym ciągu zachowuje się jak przystało na wielkiego głuptasa, który jednak jest już w stanie sięgnąć po swoje marzenia wyruszając samotnie w podróż, która ma na calu zwerbowanie załogi. Pierwszą „ofiarą” entuzjastycznego chłopaka, który nie zwykł przyjmować odmowy, zostaje łowca piratów, Roronoa Zoro. Tylko czy byle dzieciak jest w stanie przekonać niebezpiecznego zabijakę do zmiany profesji?


Pierwszy tom pozwala czytelnikowi na bliskie poznanie głównego bohatera, jego planów, marzeń i niebanalnego charakteru, przybliża realia, w jakich toczy się akcja, jak także prezentuje pierwszych wrogów i przyjaciół, jakich na swojej drodze spotyka Luffy. Pojawiają się pierwsze nieporozumienia między marynarką a świeżo upieczonym piratem w słomkowym kapeluszu, jak także między innymi wilkami morskimi. Jeśli ktokolwiek sądził, że szczerość popłaca zdecydowanie nie widział ogromu zniszczeń, jakich mogą dokonać przewrażliwieni korsarze i jeden przekonany o swojej racji chłopak. Co więcej, One Piece wypełnione jest po brzegi humorystycznymi scenkami, dialogami i wręcz przerażająco zimną krwią Luffyego. Prostota, jaką odznacza się ten chłopak jest nie mniej zadziwiająca, zaś w starciu z postaciami o bardziej złożonym intelekcie nie sposób uniknąć scen komicznych, które czytelnik na pewno doceni.

 Bohaterowie Eiichiro Ody są nie tylko interesujący, ale także różnorodni, jako że stanowią zachwycający wachlarz różnic fizycznych, psychicznych i emocjonalnych. Autor już na samym początku udowadnia, że stać go na tworzenie dużej ilości postaci, które bawią, zachwycają, wzbudzają niechęć bądź miłość, w zależności od naszych upodobań czy poglądów. Osobiście uwielbiam Zoro, który w tym tomie stanowi uosobienie honoru, wytrzymałości i umiejętności walki. W porównaniu z Luffym wydaje się poważny i dorosły, idealny, co na tym etapie naszej podróży pozwala wysnuć wniosek, iż świat One Piece jest stworzony z kontrastów, które dopełniają się i jednocześnie wykluczają. Jest to bezsprzecznie bardzo ciekawa mieszanka, która nie raz może zaskoczyć.

Dla jakiego rodzaju czytelników przeznaczone jest One Piece? Wydaje mi się, iż dla każdego, kto ceni dobrą zabawę i chce oczyścić umysł po ciężkim dniu pracy bądź nauki. Seria nie wymaga od nas ciężkiej intelektualnej harówki, ani też nie męczy dramatyzmem bądź brutalnością. Liczne sceny walk przypominają, bowiem dziecięce bójki podwórkowe, gdzie poza stłuczeniami nie odnosi się poważniejszych ran. Nie znaczy to jednak, że postaci nie krwawią! Są tylko bardziej wytrzymałe niż zwyczajni ludzie, zaś autor nie stara się zachować pozoru realności w swojej mandze. Jego świat jest fantastyczny i w zaledwie niewielkim stopniu podobny do naszego, co tylko potęguje ciekawość i pozwala na rozluźnienie się przy naprawdę dobrej lekturze.