Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Venio Tachibana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Venio Tachibana. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 maja 2015

News: Pojawił się pierwszy trailer live-action Seven Days

Zapowiadany na czerwiec film live-action Seven Days. MONDAY→THURSDAY (PONIEDZIAŁEK→CZWARTEK) doczekał się publikacji pierwszego trailera.
Czy zachęca? Spójrzcie sami.


Opublikowano także pięć screenshotów pochodzących z drugiego filmu Seven Days. FRIDAY→SUNDAY (PIĄTEK→NIEDZIELA). Możecie rzucić na nie okiem rozwijając post.








Źródło: Anime News Network

niedziela, 19 kwietnia 2015

News: Live-action do mangi Seven Days!



Wydana w Polsce przez Kotori manga shounen-ai Seven Days, autorstwa Venio Tachibany oraz Rihito Takarai, zostanie zaadaptowana do filmu live-action, który – podobnie jak mangowy odpowiednik – będzie składać się z dwóch osobnych epizodów: „PONIEDZIAŁEK → CZWARTEK” oraz „PIĄTEK → NIEDZIELA”.

Pierwsza część zostanie wyświetlona 6 czerwca, zaś druga ujrzy światło dzienne 4 lipca. W pierwszej kolejności live-actionpojawi się w tokijskich kinach Humax, a dopiero później rozejdzie się także na inne japońskie kina.


Za powstanie filmu odpowiadają reżyser Takeshi Yokoi oraz scenarzysta Natsuko Takahashi. Główne role w Seven Days zagrają Tomoki Hirose jako Touji oraz Takeshi James Yamada jako Yuzuru. Wśród aktorów drugoplanowych znajdą się między innymi Hinako Tanaka, Yūki Hiyori, Rin Ishikawa, Itsuki Sagara oraz Yukihiro Takiguchi.


Źródło: Anime News Network

środa, 8 października 2014

Seven Days tom 2 - Rihito Takarai, Venio Tachibana




Tytuł: Seven Days
Podtytuł: Friday - Sunday
Autor: Rihito Takarai (rysunek), Venio Tachibana (scenariusz)
Tom: 2 (ostatni)
Wydawnictwo: Kotori
Liczba stron: 206
Ocena: 5/6







Miłość może być nieodwzajemniona, ale nie niemożliwa, jak długo dwoje ludzi żyje i może się ze sobą związać, jeśli tylko wiatry będą sprzyjające – powtarzała moja pani profesor od literatury francuskiej ilekroć temat trudnego uczucia pojawiał się na zajęciach. Jeśli przyjmiemy, że ta doświadczona, wykształcona kobieta ma rację, zauważymy, że nic nie stoi na przeszkodzie, by spróbować sięgnąć odważnie do naszych uczuć i postawić pewny krok na drodze ku miłości. Przecież bezczynne czekanie nie przyniesie żadnego efektu, podczas gdy działanie może spełnić marzenia.

Do końca spędzanego wspólnie tygodnia zostało niewiele czasu, a to oznacza, że lada chwila siedmiodniowy związek Seryou i Shino odejdzie w zapomnienie. Tak przynajmniej przypuszczają, toteż obaj mają świadomość uciekającego szybko czasu, co nie pozwala im cieszyć się należycie spotkaniami, randkami, spędzanymi we dwoje chwilami. Zostały trzy dni, które mogliby wykorzystać do ostatniej sekundy, ale wystarczają dwa bilety do kina, wahanie i niewypowiedziane słowa, by cała radość Shino wyparowała, zaś jego negatywne emocje pociągnęły za sobą Seryou, który pozwala płynąć swoim nieodgadnionym myślom. Ich pragnienia mijają się bezustannie, chociaż już na pierwszy rzut oka widać, że są takie same. Czy dwójka chłopców zabłąkanych w świecie niespodziewanych uczuć zdecyduje się w końcu powiedzieć głośno, co do siebie czuje?


Pierwszy tom „Seven Days” pozwolił nam poznać dwójkę głównych bohaterów, zrozumieć czego szukają w drugim człowieku oraz towarzyszyć im podczas wspólnej dobrej zabawy w pierwszych dniach ich spontanicznego związku. Właśnie pod tym ostatnim względem, drugi tom mangi jest zdecydowanie inny, jako że jego klimat staje się odrobinę cięższy i mroczniejszy, historia skupia się na niewypowiedzianych uczuciach, zaś bohaterowie zatracają się w myślach o przyszłości, którą widzą w ciemnych barwach. Nawet w sytuacjach, które wręcz proszą się o odrobinę słodyczy i radości, któryś z chłopców pozwala płynąć swoimi melancholijnym, raczej pesymistycznym myślom, a te wystarczają by zburzyć spokój i rozgonić pozytywną atmosferę. Tym samym, całości tego tomiku towarzyszy niejako nastrój zadumy, wywołany przez nieznane do końca czytelnikowi myśli bohaterów, oraz wyczekiwania, gdyż ich uwaga skupia się wokół przyszłego tygodnia, kiedy to ich związek będzie tylko bolesnym wspomnieniem, jak wydają się sądzić.

Myślę, że warto wspomnieć, iż budowaniu tego „gęstego” klimatu sprzyja przede wszystkim dwójka głównych bohaterów, którzy uświadamiają sobie swoje uczucia, ale zamykają je szczelnie wewnątrz siebie i nie chcą zdradzić nikomu swojej ukrytej przed światem tajemnicy. Ich rozmowy opierają się w dużej mierze na niedopowiedzeniach, przemilczanych faktach, domysłach i nawet czytelnik ma do nich ograniczony dostęp, przez co musi zaufać swojej intuicji oraz temu, co jest w stanie wyczytać z sytuacji przedstawionych w mandze, z mimiki twarzy. Co więcej, w tym tomie Shino i Seryou przypominają dwie miotane wiatrem łódki, które boją się dopłynąć do przystani, w której mogłyby przeczekać sztorm. Tym samym, chłopcy zbliżają się do siebie, gwałtownie odsuwają, działają chaotycznie. Pod pewnym względem, są w tym chaosie bardzo prawdopodobni, realni i ludzcy. Dwóch desperacko spragnionych miłości nastolatków, którzy z niespodziewanie odnajdują to, czego szukali, ale nie mają pojęcia, co myśli ta druga połówka. Mało tego, każdemu z nich wydaje się, że tylko on podchodzi o tego związku na poważnie, zaś dla tego drugiego jest to tylko zabawą. Nic więc dziwnego, że im bardziej angażują się w związek, tym poważniejsza staje się manga.


Jest jednak pewien element, który nie zmienił się od poprzedniego tomu, a chodzi o dotykający przede wszystkim Shino temat akceptacji. Chłopak o słodkiej buźce i nieodpowiadającym jej charakterze skazany jest na bezustanny zawód miłosny, ponieważ każda dziewczyna ocenia go po wyglądzie, a następnie odrzuca z powodu tego, jaki jest. Nagle jednak trafia na kogoś, kto w pełni go akceptuje, przyjmuje jego wady i zalety, a nawet okazuje się wszystkie je lubić. W ten właśnie sposób, zauważamy, że najwyraźniej prawdziwa akceptacja wymaga odpowiedniej osoby, kogoś wyjątkowego. Jednocześnie widzimy, że wraz ze znalezieniem tego brakującego składnika w związku, pojawia się prawdziwe uczucie. Nie chodzi jednak o zależność jednego faktu od drugiego, ale o pewną pełnię, jaka wiąże się z miłością. Kiedy wszystkie fragmenty układanki są na swoim miejscu, dopiero wtedy można dostrzec piękno obrazu, który tworzą. Takie są uczucia Shino, takimi zostają nam przedstawione.


Innym stałym elementem, który wiąże się tym razem z osobą Seryou, jest całkowity brak zrozumienia ze strony innych osób. Wcześniej mogliśmy zaobserwować to w zachowaniu i słowach Shino, a teraz Venio Tachibana powraca do tematu by kolejny raz uświadomić nam, jak bardzo raniony tymi nieporozumieniami w dalszym ciągu jest Seryou. Jego plan, choć kontrowersyjny i źle odbierany, zadziałał doskonale. Tylko, co z tego, kiedy chłopak nie potrafi odpowiedzieć na nieświadomie stawiane mu zarzuty bycia pleyboy’em? Jego milczenie prowadzi do chaosu, który daje się we znaki nie tylko jemu. Może oszczędziłby bólu sobie i partnerowi, gdyby tylko nauczył się mówić o swoich planach, zamierzeniach, uczuciach, zamiast magazynować je w sobie. Ale właśnie takim stworzyła go mangaka, takiego zamknęła w ślimaczej skorupce i przyznaję, że jest on przez to najtrudniejszą do rozszyfrowania postacią mangi, a zarazem najbardziej tajemniczą. W końcu jego miłosna przeszłość wcale się nam nie rozjaśnia, tak jakbyśmy tego chcieli. Co ostatecznie łączyło go z dziewczyną brata? Niestety, szczegółów możemy i ze świecą szukać, a i tak ich nie znajdziemy.

Podsumowując, „Seven Days” to manga opowiadająca przede wszystkim o poszukiwaniu akceptacji i miłości, w najmniej oczekiwanych miejscach, o uczuciach pojawiających się bez ostrzeżenia, wykraczających poza rozsądek i dotychczasowe przyzwyczajenia. Co więcej, w pewnym stopniu uzmysławia nam, że nie możemy szufladkować siebie i innych, ponieważ nigdy nie wiemy, w kim tak naprawdę przyjdzie nam się zakochać i kiedy to nastąpi. Po co więc zamykać się na szansę odnalezienia szczęścia? Czegokolwiek byśmy jednak nie dostrzegli w tym tytule, „Seven Days” uważam za jedno z najbardziej wartych przeczytania shounen-ai na naszym rynku.



wtorek, 15 lipca 2014

Seven Days tom 1 - Rihito Takarai, Venio Tachibana



Tytuł: Seven Days
Podtytuł: Monday - Thursday
Autor: Rihito Takarai (rysunek), Venio Tachibana (scenariusz)
Tom: 1
Wydawnictwo: Kotori
Liczba stron: 168
Ocena: 6/6






Czasami miłość przychodzi w najmniej spodziewanym momencie i w zadziwiający sposób, zaś obiekt uczuć może okazać się nie lada zaskoczeniem. Miłość jest nieprzewidywalna, pozbawiona skrupułów, niebezpieczna w swojej bezwzględności.
Jeśli jej posłuchasz, możesz nieludzko cierpieć.
Jeśli jej posłuchasz, możesz zanurzyć się w oceanie słodkiej radości.
Którą drogę otworzy przed Tobą? Którą poprowadzi bohaterów „Seven Days”?

Shino Yuzuru to diabeł w skórze anioła. Przystojna buźka, niebywały talent łuczniczy i paskudny charakterek, który gryzie się z tym, co dostrzegalne gołym okiem. Dziewczęta go uwielbiają, ponieważ sądzą, że pod powierzchownością księcia z bajki, kryje się równie urocza duszyczka. Niestety, szybko idą po rozum do głowy i rezygnują z walki o swoją „miłość”. Nic więc dziwnego, że Shino ma tego serdecznie dosyć i marzy o uczuciu, które obejmie go całego, nie zaś tylko jego wygląd. W poniedziałkowy poranek przypadek stawia na jego drodze chłopaka, którego powodzenie naprawdę robi wrażenie. Seryou Touji spotyka się z każdym, kto jako pierwszy poprosi go w poniedziałek o „chodzenie”. Taki związek trwa zazwyczaj tydzień, po czym następuje wymiana partnerki. Dlaczego? Shino nie pyta, za to korzystając z okazji, składa Seryou propozycję „chodzenia”, której ten nie odrzuca, a jak się ostatecznie okazuje, przyjmuje ją i w ten właśnie sposób rozpoczyna się ich seven days.


Pierwszy tom mangi „Seven Days” podejmuje niezwykle istotne, „uczuciowe” tematy, z których na pierwszy plan wysuwają się dwa zagadnienia – jedno dotyczące Shino, drugie Seryou. Przyglądając się pierwszemu z nich, możemy zadać sobie pytanie: na czym tak naprawdę polega zauroczenie osobą, której nawet nie znamy? Jak zauważa Shino, którego ten problem dotyczy w szczególności, człowiek na podstawie wyglądu tworzy wyimaginowaną wersję charakteru osoby, którą jest zainteresowany. Nie obdarza więc uczuciem konkretnej osoby, ale wyobrażenie o niej. Ten rodzaj „miłości” jest więc wyłącznie pociągiem fizycznym, który może, ale nie musi przerodzić się w coś więcej. W przypadku Shino przypomina to przekleństwo, właśnie dlatego, że jego urocza buzia nie idzie w parze z przesadną szczerością i brakiem ogłady. Ktokolwiek go naprawdę pokocha, najpierw musi zaakceptować jego całokształt i pod żadnym pozorem nie wyobrażać sobie wnętrza pasującego do zewnętrznej powłoki.

„Cause all of me.
Loves all of you.
Love your curves and all your edges.
All your perfect imperfections.”
(John Legend – All Of Me)

Przypadek Seryou dotyka drugiej części problemu, a więc: aby się zakochać, należy poznać najpierw tę drugą osobę i dopiero wtedy ocenić, czy zaiskrzyło. Chłopak korzysta więc z możliwie najlepszego sposobu, by osiągnąć swój cel. Nikomu nie odmawia, gdyż nie może zakładać z góry, że nie poczuje z czasem „mięty”. Tym samym widać, jak poważnie i desperacko podchodzi do tematu, chociaż czyni go to typem uroczego kobieciarza. W rzeczywistości, nie chcąc oszukiwać ani siebie, ani tej drugiej osoby, więc musi mieć pewność, że jego związek ma szansę na przyszłość, a sytuacja jest tym poważniejsza, że jego serce nie jest do końca wolne, toteż przyszła miłość powinna okazać się silniejszą niż poprzednie uczucie. W konsekwencji, podejścia Seryou i Shino są zupełnie inne. Gdy jeden jest pełen nadziei i dobrych chęci, drugi z góry zakłada niepowodzenie, a przecież od czegoś udany związek zacząć się musi.


Wątek romantyczny należy więc do grona niezaprzeczalnych atutów tej dwutomowej serii, jednakże największym plusem „Seven Days” jest wspomniana przeze mnie dwójka głównych bohaterów. Obaj są niewątpliwie czarujący i interesujący, gdyż reprezentują sobą dwa różne światy poglądów, ale jednocześnie łączy ich chęć odnalezienia szczerego uczucia, które nie będzie oparte na powierzchowności lecz na wnętrzu. I tak, Shino podchodzi do tematu z uśmiechem i pesymizmem, zaś Seryou z powagą i otwartością. Ten pierwszy proponuje związek bez konkretnego powodu, drugi chce spróbować licząc na to, że może tym razem znajdzie to, czego tak zawzięcie szuka. Dzięki tej dwójce, Venio Tachibana zestawiła ze sobą uczucia sięgające tylko do powłoki zewnętrznej i te, które skupiają się głębiej, jednego czyni esencją romantyzmu, drugiego jego braku, a towarzyska ogłada zostaje przeciwstawiona niezgrabności. Wyniki tego zabiegu czytelnik poznaje już teraz, ale najprawdopodobniej dopiero w drugim tomie będzie miał okazję zapoznać się z ostatecznymi wnioskami.

Co się tyczy kreski Rihito Takarai, jest ona miła dla oka, co naprawdę pasuje do mangi shounen-ai, z którą mamy w tym wypadku do czynienia. Brak szczegółowego tła pozwala skupić się na treści i uczuciach, zaś równowaga między bielą, czernią i szarością nadaje całości wyrazistości. Bohaterów cechuje stabilność ekspresji, która czyni z nich normalnych, niewyróżniających się w jakiś szczególny sposób nastolatków. Nie są, bowiem ani „zimnymi rybami”, ani też „clownami” i ta cecha warsztatu mangaki idealnie oddaje klimat tego tytułu, gdyż nie mamy do czynienia z komedią, ani z wyciskającym łzy dramatem. Tym samym, zarówno kreskę Rihito Takarai, jak i scenariusz Venio Tachibany można określić jednym słowem: równowaga.


„Seven Days” jest więc 100% -owym romansem, który ukazuje drogę, jaką dwoje młodych ludzi musi pokonać, by zaspokoić swoje sercowe potrzeby. Esencją tej mangi jest temat miłości, który zostaje przedstawiony w sposób znany każdemu czytelnikowi, a więc poprzez kontrast pomiędzy fizycznością a wnętrzem. Bezsprzecznie, tytuł ten stanowi pełnowartościowy „posiłek” dla każdej osoby zainteresowanej shounen-ai.