Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shounen Ai. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shounen Ai. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 października 2016

News: Hidamari ga Kikoeru -Koufukuron- nowością Dango!

Kolejną mangą wydawnictwa Dango będzie:

Hidamari ga Kikoeru -Koufukuron-
Autor: Fumino Yuki


Gatunek/tematyka: shounen-ai, romans, okruchy życia
Ilość tomów: 1 (zakończona)
Szczegóły wydania: format oryginalny
Tytuł będzie tłumaczony: Usłyszeć ciepło słońca - Teoria szczęścia -
Cena: 25,90 zł
Premiera tomu: czerwiec 2017

Opis: 
Obaj są studentami tego samego uniwersytetu. Kohei, samotnik z powodu utraty słuchu oraz Taichi, pozytywnie nastawiony do świata głupek. Kohei, który na początku chował swoje uczucia przed innymi, po spotkaniu Taichiego powoli zaczyna się otwierać...
W odpowiedzi na fenomenalny odbiór poprzedniej historii pojawił się sequel! "Więcej niż przyjaźń, nie do końca miłość.". Czyżby chłopacy robili postępy?!*



Przedpłata: *KLIK*



*Opis i szczegóły wydania pochodzą ze strony/fan page'a wydawnictwa

piątek, 3 czerwca 2016

News: Hidamari ga Kikoeru nowością Dango!

Kolejną mangą, jaka pojawi się na naszym rynku za sprawą wydawnictwa Dango będzie:

Hidamari ga Kikoeru
Autor: Fumino Yuki

Gatunek/tematyka: shounen-ai, romans, okruchy życia
Ilość tomów: 1 (zakończona)
Szczegóły wydania: format 128 x 182, okładka miękka ze skrzydełkami,
Tytuł będzie tłumaczony: Usłyszeć ciepło słońca
Cena: 21,90 zł
Premiera tomu: sierpień 2016

Opis: 
-Ej, on nie słyszy, co nie?

Kouhei ma problemy ze słuchem. Z tego powodu zdarzają mu się nieporozumienia i nie potrafi nawiązać bliskich relacji z otoczeniem. Student stopniowo zaczyna trzymać ludzi na dystans.
W takim momencie Kouhei spotyka kolegę z roku – do przesady pogodnego i mówiącego co mu ślina na język przyniesie, Taichiego.
To właśnie jego słowa - "to, że nie słyszysz, to nie twoja wina!" - ratują Kouheia w bardzo trudnym momencie.

Więcej niż przyjaźń, nie do końca miłość.
Znajomość, która na zawsze zmieni Kouheia.*



Przedpłata: *KLIK*



*Opis i szczegóły wydania pochodzą ze strony/fan page'a wydawnictwa

piątek, 7 sierpnia 2015

News: Nemureru Tsuki nowością Kotori!

Drugim ogłoszonym dzisiaj tytułem Kotori jest:

Nemureru Tsuki
Autor: Kano Miyamoto
Gatunek/tematyka: shounen-ai, tajemnica, historyczne, dramat, supernatural
Ilość tomów: 2 (zakończona)
Szczegóły wydania: format 130x182 mm, okładka ze skrzydełkami
 Cena: 22,90 zł
Premiera pierwszego tomu: luty 2016
Tom drugi: ??

Opis: Akihiko odwiedza rodzinny dom swego zmarłego ojca. Lecz to nie sentymenty motywują go do wyjazdu. Chłopak postanawia sprawdzić, czy klątwa ciążąca nad męską częścią jego rodziny jest prawdziwa. Jeśli tak – nie pozostało mu zbyt wiele życia.Już pierwszej nocy po przyjeździe śni o dziwnym mężczyźnie, a kiedy spotyka go naprawdę, ze zdumieniem odkrywa, że przeniósł się w czasie. Powrót do rzeczywistości jest równie zaskakujący. Każdy kolejny dzień przynosi nowe pytania bez odpowiedzi, a Akihiko czuje coraz większą presję, by odkryć rodzinną tajemnicę. Czy byty niematerialne, które zaczął widywać, świadczą o rozchwianiu jego psychiki, czy może są dowodem na to, że klątwa istnieje naprawdę?*




Przedpłata: czekamy



*Opis i szczegóły wydania pochodzą ze strony/fan page'a wydawnictwa

piątek, 26 czerwca 2015

News: Wydawnictwo Dango sięga po mangi


Dzisiejszego popołudnia, Wydawnictwo Dango ogłosiło oficjalnie, że zamierza sięgnąć po mangi. Do tej pory czytelnicy wiedzieli o zakrojonych na szeroką skalę przygotowaniach do wydania magazynów Haru i Aegyo oraz planach na książkę. Teraz na listę zapowiedzi możemy wpisać także mangi.


Na pierwszy rzut pójdą tytuły z dobrze sprzedających się gatunków, a więc yaoi/shounen-ai, yuri/shoujo-ai. Dango nie planuje jednak ograniczyć się tylko do tego. Kiedy stanie mocno na nogi, uraczy nas także shounenami i shoujo!

Strona wydawnictwa Dango: *KLIK*
Fanpage wydawnictwa Dango: *KLIK*

Strona magazynu Haru: *KLIK*
Fanpage magazynu Haru: *KLIK*
Fanpage magazynu Aegyo: *KLIK*
Fanpage książki "Marzenia o zapachu wiśni": *KLIK*

wtorek, 9 czerwca 2015

News: Luo Xue Cheng Bai nowością Yumegari!

Wydawnictwo Yumegari niespodziewanie ogłosiło swoją nowość! Będzie nią manhua:

Luo Xue Cheng Bai
Autor: Zi Tu i Zi Gui
Gatunek/tematyka: przygoda, komedia, fantasy, historyczny, shonen-ai, nadprzyrodzone
Ilość tomów: 2 (zakończone)
Szczegóły wydania: ??
 Cena: 19,90 zł
Premiera tomu: jesień 2015


Opis: Pewien śnieżny lis, postrzegany wśród innych stworzeń jako poczciwy hultaj, uważa Śnieżną Górę za swój dom – nie jest więc zadowolony, gdy osiedla się na niej ludzka istota, a mianowicie ciekawski uczony. Ale to nie wszystko! Bezczelny śmiertelnik samowolnie ścina ulubione miłorzęby lisa i jakby nigdy nic przywłaszcza sobie jego meble! Młody lis postanawia, że tak dłużej być nie może. Zemsta jeszcze nigdy nie była tak słodka...





Przedpłata: czekamy




sobota, 30 maja 2015

News: Doukyuusei nowością Waneko!

Na tegorocznym Magnificonie wydawnictwo Waneko ogłosiło swoje trzy nowe tytuły. Jedną z trzech nowości jest:

Doukyuusei
Autor: Asumiko Nakamury

Gatunek/tematyka: romans, shounen-ai, okruchy życia, szkoła
Ilość tomów: 1 (całość)
Szczegóły wydania: 135×195 mm, obwoluta, Jednotomówka Waneko
 Cena: 19,99 zł
Premiera tomu: luty 2016


Opis: Doukyuusei (czyli „Koledzy z klasy”) to opowieść o pierwszym uczuciu dwójki chłopców, których z pozoru niewiele łączy. Historia opowiadana jest z perspektywy Hikaru Kusakabe, wyluzowanego i beztroskiego licealisty, który podczas lekcji muzyki, zauważa, że jest w jego klasie chłopak nie biorący udziału w próbie chóru. Jeszcze tego samego dnia okazuje się, że Rihito Sajou (bardzo ambitny i dość spięty chłopak) nie śpiewał, ponieważ nie potrafił zrobić tego poprawnie. Zaintrygowany nowo poznanym kolegą muzykalnie uzdolniony Kusakabe oferuje mu swoją pomoc w nauce śpiewu, dzięki czemu ta dwójka spędzać będzie ze sobą dużo czasu i lepiej się poznają. Jak rozwinie się ich znajomość? I czy zostaną dla siebie tylko kolegami z klasy?*





Przedpłata: czekamy



czwartek, 21 maja 2015

Bezsenne noce tom 2 - Yamamoto Kotetsuko





Tytuł: Bezsenne noce
Tytuł oryginalny: Konya mo Nemurenai
Autor: Yamamoto Kotetsuko
Tom: 2
Wszystkich tomów: 3
Stan aktualny (JP): seria zamknięta (+ Spin-Off)
Wydawnictwo: Ringo Ame
Liczba stron: 160
Ocena: 6/6





Życie nie jest sprawiedliwe. Jednych obdaruje nieprzeciętną urodą, innych uczyni nudnymi, beznadziejnymi lub zwyczajnie brzydkimi. Szczęśliwcy zawsze będą mieć szczęście, pechowiec może być tylko jeszcze bardziej pechowy. Tak się jednak składa, że czasami pech może okazać się przydatny, zaś wątpliwa uroda przestaje mieć znaczenie. W końcu „są rzeczy na niebie i na ziemi, o których się filozofom nie śniło”.

Samotny, nudny i przeciętny Higuchi Rikiya może zapomnieć o swoim dotychczasowym życiu. Endo, wyglądający jak nastolatek demoniczny arystokrata, na dobre zadomowił się pod jego dachem i coraz wyraźniej odciska swoje piętno na życiu młodego studenta. Zresztą, zawarta stosunkowo przypadkowo znajomość z nieciekawym Gorou także rozkwita, chociaż wydaje niespotykany owoc. A to dlatego, że w znajdującym się tuż obok świecie demonów narzeczony Endo zaczyna się niecierpliwić, zaś podglądanie śmiertelników oraz przyszłego męża budzi w nim naprawdę zaciekłą zazdrość. Postanawia nawet wziąć sprawy w swoje ręce i zawalczyć o Endo eliminując przy tym prawdopodobną konkurencję. Widać, Higuchi to typ, który zawsze musi mieć pod górkę, ale przynajmniej na nudę narzekać nie może.

„Bezsenne noce” to niewątpliwie przyjemna, lekka dla ducha komedia, która wywołuje na twarzy czytelnika szeroki uśmiech, jednakże warto zauważyć, iż autorka lubi subtelnie wplatać w beztroskę historii odrobinę poważniejszych kwestii. W tym przypadku poruszyła temat dwóch rodzajów związków, a dokładniej ich fundamentów. Jeden odpowiada współczesnemu, bardziej romantycznemu sposobowi myślenia, zaś drugi z powodzeniem możemy przyrównać do dawnego punktu widzenia na związek. I tak, w przypadku pierwszego w grę wchodzą uczucia i miłość, które sprawiają, że dwoje ludzi chce stanowić parę, drugi to rozsądek, presja rodziny, tradycja. Te dwa spojrzenia na ten sam temat zostają „ubrane” w ciała pochodzące z dwóch światów, ludzi oraz demonów, i właśnie dzięki temu mogą przenikać się nawzajem, wpływać na siebie, docierać głębiej do wnętrza bohaterów oraz samego czytelnika. Myślę więc, że ten tom już nie tylko bawi, ale również przemawia do nas osobiście.


Trzeba przyznać, że autorka spisała się na medal także kreując w tej części swoich bohaterów, ponieważ tym razem pozwoliła rozwijać się pierwszoplanowej dwójce poprzez pryzmat postaci stojących w tyle – Gorou oraz nowego nabytku,Verde. Skupiając się na tworzeniu tego duetu, pozwoliła by to właśnie on nadawał kształtu Endo i Hirikiemu. Co więcej, Yamamoto Kotetsuko skupiła się na budowaniu różnic między wszystkimi bohaterami dobierając ich w pewnym stopniu w dwójki. Dwa różne od siebie pod każdym względem demony, dwóch przeciętnych ludzi o zupełnie różnych charakterach, dwóch pełnych pasji narwańców. Nie ulega więc wątpliwości, że pod tym względem „Bezsenne noce” to prawdziwa szachownica zróżnicowania i każde starcie między bohaterami coś w nich zmienia, wnosi coś nowego do ich życia i nie pozostaje bez odpowiedzi. Czegoś takiego nie sposób zignorować.

Co się zaś tyczy romantycznego uczucia, którego poszukiwanie stanowi przecież esencję tego tytułu, ono również znajduje dla siebie ujście w tym tomie. Każde wydarzenie, jakie ma miejsce w życiu naszego bohatera, przybliża go coraz bardziej do odkrycia uczuć, które zaczęły się w nim rodzić. Najważniejszy jest jednak sposób, w jaki autorka ukazuje nam tę rozwijającą się dopiero miłość. Ona nie potrzebuje słów by wyrazić to, co dzieje się w głowie Higuchiego, ponieważ już same jej rysunki są wystarczająco wymowne. Z drugiej strony, idealnie ukrywa to, co dzieje się w głowie Endo. Czytelnik widząc jego oczy wie, że coś się unosi się w powietrzu, ale wszystko to jest dla niego jeszcze ukryte. Niemniej jednak, kiedy już poznamy małą tajemnicę tego demona i spojrzymy na tomik raz jeszcze, dostrzeżemy w zupełnie innym świetle wszystko to, co wcześniej mogło nas zastanawiać. Ten tomik po prostu trzeba przeczytać dwa razy, ponieważ jest do tego stworzony.


Na koniec, mając za sobą dwa tomy „Bezsennych nocy”, chciałabym rzucić okiem na całokształt tego tytułu. Już w tej chwili możemy z powodzeniem zauważyć, że mimo komediowego i paranormalnego klimatu przedstawionej nam historii, pełni ona funkcję swojego rodzaju przewodnika dla wszystkich szarych ludzi, którzy odnajdują siebie w dwójce ludzkich bohaterów serii. Zaczynaliśmy od problemów w kontaktach międzyludzkich, prób znalezienia uczucia w sieci i internetowych oszustów, zaś teraz posuwamy się o krok dalej i obserwując bohaterów poznajemy tajniki nieodpowiedniego zachowania, które może zaszkodzić związkowi, jak chociażby nachalność i uprzedmiotowienie drugiej osoby. Jak więc widać, tytuł ten ma czytelnikowi do zaoferowania o wiele więcej, niż początkowo mogłoby się wydawać. Dla jednych będzie więc miłą rozrywką, dla innych nieśmiałym drogowskazem, ale dla wszystkich na pewno stanowi doskonały sposób na chwilę relaksu.

Krótko mówiąc, drugi tom „Bezsennych nocy” jest dowodem wielkiego kunsztu autorki, która potrafi znakomicie budować swoje historie, w niezwykle przyjemnej kresce ukryć głębię emocji, zaś w komedię wpleść poważniejsze tematy, a nawet miłosne porady. Naprawdę musicie zobaczyć na własne oczy, w jaki sposób to robi. Sięgnijcie po „Bezsenne noce” i bawcie się świetnie!


niedziela, 19 kwietnia 2015

News: Live-action do mangi Seven Days!



Wydana w Polsce przez Kotori manga shounen-ai Seven Days, autorstwa Venio Tachibany oraz Rihito Takarai, zostanie zaadaptowana do filmu live-action, który – podobnie jak mangowy odpowiednik – będzie składać się z dwóch osobnych epizodów: „PONIEDZIAŁEK → CZWARTEK” oraz „PIĄTEK → NIEDZIELA”.

Pierwsza część zostanie wyświetlona 6 czerwca, zaś druga ujrzy światło dzienne 4 lipca. W pierwszej kolejności live-actionpojawi się w tokijskich kinach Humax, a dopiero później rozejdzie się także na inne japońskie kina.


Za powstanie filmu odpowiadają reżyser Takeshi Yokoi oraz scenarzysta Natsuko Takahashi. Główne role w Seven Days zagrają Tomoki Hirose jako Touji oraz Takeshi James Yamada jako Yuzuru. Wśród aktorów drugoplanowych znajdą się między innymi Hinako Tanaka, Yūki Hiyori, Rin Ishikawa, Itsuki Sagara oraz Yukihiro Takiguchi.


Źródło: Anime News Network

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Bezsenne noce tom 1 - Yamamoto Kotetsuko





Tytuł: Bezsenne noce
Tytuł oryginalny: Konya mo Nemurenai
Autor: Yamamoto Kotetsuko
Tom: 1
Wszystkich tomów: 3
Stan aktualny (JP): seria zamknięta (+ Spin-Off)
Wydawnictwo: Ringo Ame
Liczba stron: 180?
Ocena: 5+/6







Bywają chwile, kiedy to każda samotna dusza marzy o kimś wyjątkowym, a każdy nieśmiały człowiek pragnie się zmienić i odważnie poszukać szczęścia. Jednym przychodzi to bez trudu, dla innych stanowi nieludzki wysiłek. To nie lada wyzwanie, stanąć twarzą w twarz z lękami, pokonać samego siebie, zrobić milowy krok w nadziei, że to właśnie on zmieni coś w naszym życiu. Miłość wcale nie jest sprawiedliwa, więc kiedy książę na białym koniu nie kwapi się z wizytą, trzeba wyjść mu naprzeciw. W końcu nawet pechowiec musi czasami pomagać szczęściu. Witajcie w świecie „Bezsennych Nocy”.

Wraz z rozpoczęciem studiów, Higuchi Rikiya wchodzi w nowy etap swojego życia, toteż postanawia pokonać swoją nieśmiałość i poszukać pierwszego w swoim osiemnastoletnim życiu chłopaka. W tym celu, rejestruje się na portalu randkowym i bardzo szybko trafia na fantastycznego faceta, który po dwóch tygodniach mailowego flirtowania proponuje nastolatkowi spotkanie. Tylko wariat przepuściłby taką okazję, więc Rikiya jest zdeterminowany by przezwyciężyć swój strach i wstyd. Niestety, czarujący, szalenie przystojny mężczyzna okazuje się zwykłym oszustem, który w świetle kamer pragnie pozbawić oszukanego chłopaka dziewictwa. Gwałt lub dobrowolne oddanie się oszustowi to żadna alternatywa, toteż osiemnastolatek traci wszelką nadzieję. Tak się jednak składa, że zupełnie niespodziewanie ze ściany wychodzi dziwny dzieciak, który dosłownie ratuje Rikiyi tyłek. Czy może być jeszcze dziwniej? Najwidoczniej może, skoro wybawiciel okazuje się demonem wyższej klasy, który uciekł z domu i postanawia zabawić dłużej w świecie ludzi. I tak oto, student chciał znaleźć sobie chłopaka, a zyskał nienajedzonego lokatora, co oznacza koniec nudnego życia, za to początek wyjątkowej przygody.


Za oknami w końcu pojawił się śnieg, więc powinno zrobić się biało, a jednak nadal jest szaro, buro i słońca jakoś nie widać. Depresja puka do drzwi niczym uciążliwy kolędnik, który nie planuje odpuścić, póki nie ograbi nas z drobnych. Czy można więc wymarzyć sobie lepszą scenerię na sięgnięcie po „Bezsenne Noce”? Nie sądzę, ponieważ ten tytuł potrafi w mgnieniu oka poprawić nam humor. Nie oszukujmy się, komedia to pierwsze, co przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o tej mandze, zaś uśmiech sam ciśnie się na usta ilekroć przypominamy sobie wszystkie te zabawne sytuacje oraz szczere do bólu teksty. I jak tu nie kochać „Bezsennych Nocy”, skoro są tak naładowane pozytywną energią, humorem i niewinną słodyczą. Ktoś pewnie z głośnym „hę?” zmarszczy się teraz jak shar pei i zapyta, jak to możliwe, skoro na początku historii pojawia się próba gwałtu. Nie da się ukryć, że główny bohater zostaje w pewnym stopniu wykorzystany, chociaż zajmuje to tak naprawdę 5 stron i dla niektórych może się wydać zbyt wielkim słowem. Mangaka nie posunęła się daleko, zatrzymała się w odpowiednim momencie i ten dramatyczny dla naszego bohatera moment otuliła humorem w taki sposób, że bardzo szybko zapominamy o przykrej przygodzie i rozkoszujemy się zabawną, przyjemną kontynuacją. W końcu nawet Rikiya nie ma czasu przeżywać swojej nieudanej pierwszej randki, kiedy w pobliżu znajduje się problematyczny demon.


Humor sam w sobie nie jest jednak samowystarczalny, toteż analizując „Bezsenne Noce” po prostu trzeba wspomnieć o temacie, który stanowi serce mangi, a więc o przedstawionych w niej problemach współczesnego społeczeństwa. Po pierwsze, im bardziej jesteśmy zdominowani przez internet, tym większe stwarza on dla nas zagrożenie. Wprawdzie przed zboczeńcami ostrzega się najczęściej młodych, ale przecież i osoby już dorosłe nie są odporne na działania oszustów. Zaprezentowana na początku mangi sytuacja mogła przydarzyć się każdemu, ponieważ nasz bohater nie jest nikim szczególnym, to ktoś zupełnie zwyczajny i tak po prostu naiwny, że dla jednych jego kreacja będzie przesadą, jednak inni z pewnością odnajdą w nim siebie. Po drugie, jego sposób bycia, nieśmiałość i pragnienie miłości, której szuka za pomocą portalu randkowego, również stanowi odzwierciedlenie rzeczywistości wielu ludzi. Niejednokrotnie słyszymy przecież o problemach młodych, którzy nie mogą odnaleźć się w świecie, nie mogą pokonać swojej nieśmiałości, więc niejako tworzą samych siebie od nowa w sieci, ponieważ w ten sposób jest mimo wszystko łatwiej. I te właśnie dwa tematy stanowią w pierwszym tomie mangi punkt centralny, wokół którego owija się nasza historia oraz jej komizm.

Myślę, że warto wspomnieć także w kilku słowach o bohaterach tego tomu, ponieważ mangaka w pewnym stopniu zestawiła ze sobą przeciętność oraz ponadprzeciętność, czyli zwykłych szaraków oraz osoby przyciągające uwagę. Nie oszukujmy się, może i mamy do czynienia z fantastyką, a „Bezsenne Noce” są fikcją, ale wiele postaci jest naprawdę realnych. Za przykład może posłużyć chociażby sam Higuchi Rikiya, jako że każdy z nas natknął się na kogoś takiego jak on chociażby raz w życiu. Możecie mi wierzyć na słowo, ponieważ ja widuję go codziennie – wystarczy, że spojrzę w lustro. Zresztą, podobnie ma się sytuacja z poznanym pod koniec tomu Gorou, o którym czytamy: „Co za nudny koleś! Nie da się nawet skomentować jego facjaty. Ani to ładne, ani pośmiać się nie ma z czego.”(strona 155). Przyznam, że czytając ten komentarz wybuchnęłam śmiechem, po czym coś sobie uświadomiłam: „fuck, przecież to o mnie!”. No właśnie, w tej mandze grającymi pierwsze skrzypce bohaterami są zwyczajni, przeciętni ludzie, zaś zaraz za nimi pojawia się ta „ponadprzeciętność”, czyli atrakcyjny i radzący sobie w życiu bez najmniejszego problemu oszust oraz interesujący, uciążliwy głos rozsądku w ciele demona. Tym samym, mamy na stanie wstydliwe, pozbawione pewności siebie fajtłapy oraz silne osobowości, które wiedzą czego chcą i jak to osiągnąć, nie zawsze w uczciwy sposób. Myślę, że to bardzo interesujące zestawienie, które dodatkowo buduje humor tego tytułu.


Na koniec mogę się już chyba tylko pozachwycać pierwszym tomem „Bezsennych Nocy”, ponieważ z rozkoszą spoglądam na uroczą obwolutę tego tytułu i naprawdę nie mogę doczekać się kontynuacji. Ta manga ma w sobie to, co lubię najbardziej, a więc masę humoru oraz słodyczy, które czynią tę pozycję lekką, przyjemną i idealną na każdy dzień. Nawet poważne tematy są tutaj przedstawione w sposób, który nie dołuje, a całość wywołuje uśmiech na twarzy. Sprzyjają temu również miła dla oka kreska oraz przeważająca biel, które niektórzy czytelnicy mieli okazję zaobserwować w pozbawionym wątków gejowskich, ilustrowanym przez Yamamoto Kotetsuko „Przekleństwie siedemnastej wiosny”. Doprawdy nie sposób nie kochać rysowniczki, która maczała palce w stworzeniu dwóch tak odmiennych, ale równie wspaniałych tytułów, jak te wydane przez Ringo Ame. Tak, to już chyba widać gołym okiem, uwielbiam twórczość tej mangaki.

Mając wszystko to na uwadze, polecam „Bezsenne Noce” z całego serca, ponieważ jest to tytuł, który podbija serce czytelnika w przeciągu chwili, zapewnia świetną rozrywkę i doskonały humor. Dla mnie jest to niekwestionowany numer 1 tegorocznej mangi komediowej i podsunęłabym go zarówno osobom, które w temacie shounen-ai już siedzą, jak i laikom, którzy dopiero myślą o wejściu do tego świata. Wierzcie lub nie, ale to prawdziwy mangowy cupcake. Palce lizać!


środa, 8 października 2014

Seven Days tom 2 - Rihito Takarai, Venio Tachibana




Tytuł: Seven Days
Podtytuł: Friday - Sunday
Autor: Rihito Takarai (rysunek), Venio Tachibana (scenariusz)
Tom: 2 (ostatni)
Wydawnictwo: Kotori
Liczba stron: 206
Ocena: 5/6







Miłość może być nieodwzajemniona, ale nie niemożliwa, jak długo dwoje ludzi żyje i może się ze sobą związać, jeśli tylko wiatry będą sprzyjające – powtarzała moja pani profesor od literatury francuskiej ilekroć temat trudnego uczucia pojawiał się na zajęciach. Jeśli przyjmiemy, że ta doświadczona, wykształcona kobieta ma rację, zauważymy, że nic nie stoi na przeszkodzie, by spróbować sięgnąć odważnie do naszych uczuć i postawić pewny krok na drodze ku miłości. Przecież bezczynne czekanie nie przyniesie żadnego efektu, podczas gdy działanie może spełnić marzenia.

Do końca spędzanego wspólnie tygodnia zostało niewiele czasu, a to oznacza, że lada chwila siedmiodniowy związek Seryou i Shino odejdzie w zapomnienie. Tak przynajmniej przypuszczają, toteż obaj mają świadomość uciekającego szybko czasu, co nie pozwala im cieszyć się należycie spotkaniami, randkami, spędzanymi we dwoje chwilami. Zostały trzy dni, które mogliby wykorzystać do ostatniej sekundy, ale wystarczają dwa bilety do kina, wahanie i niewypowiedziane słowa, by cała radość Shino wyparowała, zaś jego negatywne emocje pociągnęły za sobą Seryou, który pozwala płynąć swoim nieodgadnionym myślom. Ich pragnienia mijają się bezustannie, chociaż już na pierwszy rzut oka widać, że są takie same. Czy dwójka chłopców zabłąkanych w świecie niespodziewanych uczuć zdecyduje się w końcu powiedzieć głośno, co do siebie czuje?


Pierwszy tom „Seven Days” pozwolił nam poznać dwójkę głównych bohaterów, zrozumieć czego szukają w drugim człowieku oraz towarzyszyć im podczas wspólnej dobrej zabawy w pierwszych dniach ich spontanicznego związku. Właśnie pod tym ostatnim względem, drugi tom mangi jest zdecydowanie inny, jako że jego klimat staje się odrobinę cięższy i mroczniejszy, historia skupia się na niewypowiedzianych uczuciach, zaś bohaterowie zatracają się w myślach o przyszłości, którą widzą w ciemnych barwach. Nawet w sytuacjach, które wręcz proszą się o odrobinę słodyczy i radości, któryś z chłopców pozwala płynąć swoimi melancholijnym, raczej pesymistycznym myślom, a te wystarczają by zburzyć spokój i rozgonić pozytywną atmosferę. Tym samym, całości tego tomiku towarzyszy niejako nastrój zadumy, wywołany przez nieznane do końca czytelnikowi myśli bohaterów, oraz wyczekiwania, gdyż ich uwaga skupia się wokół przyszłego tygodnia, kiedy to ich związek będzie tylko bolesnym wspomnieniem, jak wydają się sądzić.

Myślę, że warto wspomnieć, iż budowaniu tego „gęstego” klimatu sprzyja przede wszystkim dwójka głównych bohaterów, którzy uświadamiają sobie swoje uczucia, ale zamykają je szczelnie wewnątrz siebie i nie chcą zdradzić nikomu swojej ukrytej przed światem tajemnicy. Ich rozmowy opierają się w dużej mierze na niedopowiedzeniach, przemilczanych faktach, domysłach i nawet czytelnik ma do nich ograniczony dostęp, przez co musi zaufać swojej intuicji oraz temu, co jest w stanie wyczytać z sytuacji przedstawionych w mandze, z mimiki twarzy. Co więcej, w tym tomie Shino i Seryou przypominają dwie miotane wiatrem łódki, które boją się dopłynąć do przystani, w której mogłyby przeczekać sztorm. Tym samym, chłopcy zbliżają się do siebie, gwałtownie odsuwają, działają chaotycznie. Pod pewnym względem, są w tym chaosie bardzo prawdopodobni, realni i ludzcy. Dwóch desperacko spragnionych miłości nastolatków, którzy z niespodziewanie odnajdują to, czego szukali, ale nie mają pojęcia, co myśli ta druga połówka. Mało tego, każdemu z nich wydaje się, że tylko on podchodzi o tego związku na poważnie, zaś dla tego drugiego jest to tylko zabawą. Nic więc dziwnego, że im bardziej angażują się w związek, tym poważniejsza staje się manga.


Jest jednak pewien element, który nie zmienił się od poprzedniego tomu, a chodzi o dotykający przede wszystkim Shino temat akceptacji. Chłopak o słodkiej buźce i nieodpowiadającym jej charakterze skazany jest na bezustanny zawód miłosny, ponieważ każda dziewczyna ocenia go po wyglądzie, a następnie odrzuca z powodu tego, jaki jest. Nagle jednak trafia na kogoś, kto w pełni go akceptuje, przyjmuje jego wady i zalety, a nawet okazuje się wszystkie je lubić. W ten właśnie sposób, zauważamy, że najwyraźniej prawdziwa akceptacja wymaga odpowiedniej osoby, kogoś wyjątkowego. Jednocześnie widzimy, że wraz ze znalezieniem tego brakującego składnika w związku, pojawia się prawdziwe uczucie. Nie chodzi jednak o zależność jednego faktu od drugiego, ale o pewną pełnię, jaka wiąże się z miłością. Kiedy wszystkie fragmenty układanki są na swoim miejscu, dopiero wtedy można dostrzec piękno obrazu, który tworzą. Takie są uczucia Shino, takimi zostają nam przedstawione.


Innym stałym elementem, który wiąże się tym razem z osobą Seryou, jest całkowity brak zrozumienia ze strony innych osób. Wcześniej mogliśmy zaobserwować to w zachowaniu i słowach Shino, a teraz Venio Tachibana powraca do tematu by kolejny raz uświadomić nam, jak bardzo raniony tymi nieporozumieniami w dalszym ciągu jest Seryou. Jego plan, choć kontrowersyjny i źle odbierany, zadziałał doskonale. Tylko, co z tego, kiedy chłopak nie potrafi odpowiedzieć na nieświadomie stawiane mu zarzuty bycia pleyboy’em? Jego milczenie prowadzi do chaosu, który daje się we znaki nie tylko jemu. Może oszczędziłby bólu sobie i partnerowi, gdyby tylko nauczył się mówić o swoich planach, zamierzeniach, uczuciach, zamiast magazynować je w sobie. Ale właśnie takim stworzyła go mangaka, takiego zamknęła w ślimaczej skorupce i przyznaję, że jest on przez to najtrudniejszą do rozszyfrowania postacią mangi, a zarazem najbardziej tajemniczą. W końcu jego miłosna przeszłość wcale się nam nie rozjaśnia, tak jakbyśmy tego chcieli. Co ostatecznie łączyło go z dziewczyną brata? Niestety, szczegółów możemy i ze świecą szukać, a i tak ich nie znajdziemy.

Podsumowując, „Seven Days” to manga opowiadająca przede wszystkim o poszukiwaniu akceptacji i miłości, w najmniej oczekiwanych miejscach, o uczuciach pojawiających się bez ostrzeżenia, wykraczających poza rozsądek i dotychczasowe przyzwyczajenia. Co więcej, w pewnym stopniu uzmysławia nam, że nie możemy szufladkować siebie i innych, ponieważ nigdy nie wiemy, w kim tak naprawdę przyjdzie nam się zakochać i kiedy to nastąpi. Po co więc zamykać się na szansę odnalezienia szczęścia? Czegokolwiek byśmy jednak nie dostrzegli w tym tytule, „Seven Days” uważam za jedno z najbardziej wartych przeczytania shounen-ai na naszym rynku.



czwartek, 18 września 2014

News: Konya mo Nemurenai nowością Ringo Ame!

Drugą ogłoszoną w dniu wczorajszym nowością od Ringo Ame jest:

Konya mo Nemurenai
Autor: Yamamoto Kotetsuko


Gatunek/tematyka: shounen-ai, komedia, fantasy
Ilość tomów: 3 (zakończona)
Szczegóły wydania: format około 13 x 18 cm, obwoluta
 Cena: 19,99 zł
Premiera 1 tomu:  ??
Kolejne tomy: ??


Opis: Nieśmiały student Rikiya, w wyniku pewnych nieprzyjemnych i równie zaskakujących okoliczności, zostaje skazany na wyjątkowo żarłocznego lokatora i jego ptasiego lokaja.*



Przedpłata: czekamy





*Wszystkie informacje pochodzą z fp wydawnictwa.

wtorek, 15 lipca 2014

Seven Days tom 1 - Rihito Takarai, Venio Tachibana



Tytuł: Seven Days
Podtytuł: Monday - Thursday
Autor: Rihito Takarai (rysunek), Venio Tachibana (scenariusz)
Tom: 1
Wydawnictwo: Kotori
Liczba stron: 168
Ocena: 6/6






Czasami miłość przychodzi w najmniej spodziewanym momencie i w zadziwiający sposób, zaś obiekt uczuć może okazać się nie lada zaskoczeniem. Miłość jest nieprzewidywalna, pozbawiona skrupułów, niebezpieczna w swojej bezwzględności.
Jeśli jej posłuchasz, możesz nieludzko cierpieć.
Jeśli jej posłuchasz, możesz zanurzyć się w oceanie słodkiej radości.
Którą drogę otworzy przed Tobą? Którą poprowadzi bohaterów „Seven Days”?

Shino Yuzuru to diabeł w skórze anioła. Przystojna buźka, niebywały talent łuczniczy i paskudny charakterek, który gryzie się z tym, co dostrzegalne gołym okiem. Dziewczęta go uwielbiają, ponieważ sądzą, że pod powierzchownością księcia z bajki, kryje się równie urocza duszyczka. Niestety, szybko idą po rozum do głowy i rezygnują z walki o swoją „miłość”. Nic więc dziwnego, że Shino ma tego serdecznie dosyć i marzy o uczuciu, które obejmie go całego, nie zaś tylko jego wygląd. W poniedziałkowy poranek przypadek stawia na jego drodze chłopaka, którego powodzenie naprawdę robi wrażenie. Seryou Touji spotyka się z każdym, kto jako pierwszy poprosi go w poniedziałek o „chodzenie”. Taki związek trwa zazwyczaj tydzień, po czym następuje wymiana partnerki. Dlaczego? Shino nie pyta, za to korzystając z okazji, składa Seryou propozycję „chodzenia”, której ten nie odrzuca, a jak się ostatecznie okazuje, przyjmuje ją i w ten właśnie sposób rozpoczyna się ich seven days.


Pierwszy tom mangi „Seven Days” podejmuje niezwykle istotne, „uczuciowe” tematy, z których na pierwszy plan wysuwają się dwa zagadnienia – jedno dotyczące Shino, drugie Seryou. Przyglądając się pierwszemu z nich, możemy zadać sobie pytanie: na czym tak naprawdę polega zauroczenie osobą, której nawet nie znamy? Jak zauważa Shino, którego ten problem dotyczy w szczególności, człowiek na podstawie wyglądu tworzy wyimaginowaną wersję charakteru osoby, którą jest zainteresowany. Nie obdarza więc uczuciem konkretnej osoby, ale wyobrażenie o niej. Ten rodzaj „miłości” jest więc wyłącznie pociągiem fizycznym, który może, ale nie musi przerodzić się w coś więcej. W przypadku Shino przypomina to przekleństwo, właśnie dlatego, że jego urocza buzia nie idzie w parze z przesadną szczerością i brakiem ogłady. Ktokolwiek go naprawdę pokocha, najpierw musi zaakceptować jego całokształt i pod żadnym pozorem nie wyobrażać sobie wnętrza pasującego do zewnętrznej powłoki.

„Cause all of me.
Loves all of you.
Love your curves and all your edges.
All your perfect imperfections.”
(John Legend – All Of Me)

Przypadek Seryou dotyka drugiej części problemu, a więc: aby się zakochać, należy poznać najpierw tę drugą osobę i dopiero wtedy ocenić, czy zaiskrzyło. Chłopak korzysta więc z możliwie najlepszego sposobu, by osiągnąć swój cel. Nikomu nie odmawia, gdyż nie może zakładać z góry, że nie poczuje z czasem „mięty”. Tym samym widać, jak poważnie i desperacko podchodzi do tematu, chociaż czyni go to typem uroczego kobieciarza. W rzeczywistości, nie chcąc oszukiwać ani siebie, ani tej drugiej osoby, więc musi mieć pewność, że jego związek ma szansę na przyszłość, a sytuacja jest tym poważniejsza, że jego serce nie jest do końca wolne, toteż przyszła miłość powinna okazać się silniejszą niż poprzednie uczucie. W konsekwencji, podejścia Seryou i Shino są zupełnie inne. Gdy jeden jest pełen nadziei i dobrych chęci, drugi z góry zakłada niepowodzenie, a przecież od czegoś udany związek zacząć się musi.


Wątek romantyczny należy więc do grona niezaprzeczalnych atutów tej dwutomowej serii, jednakże największym plusem „Seven Days” jest wspomniana przeze mnie dwójka głównych bohaterów. Obaj są niewątpliwie czarujący i interesujący, gdyż reprezentują sobą dwa różne światy poglądów, ale jednocześnie łączy ich chęć odnalezienia szczerego uczucia, które nie będzie oparte na powierzchowności lecz na wnętrzu. I tak, Shino podchodzi do tematu z uśmiechem i pesymizmem, zaś Seryou z powagą i otwartością. Ten pierwszy proponuje związek bez konkretnego powodu, drugi chce spróbować licząc na to, że może tym razem znajdzie to, czego tak zawzięcie szuka. Dzięki tej dwójce, Venio Tachibana zestawiła ze sobą uczucia sięgające tylko do powłoki zewnętrznej i te, które skupiają się głębiej, jednego czyni esencją romantyzmu, drugiego jego braku, a towarzyska ogłada zostaje przeciwstawiona niezgrabności. Wyniki tego zabiegu czytelnik poznaje już teraz, ale najprawdopodobniej dopiero w drugim tomie będzie miał okazję zapoznać się z ostatecznymi wnioskami.

Co się tyczy kreski Rihito Takarai, jest ona miła dla oka, co naprawdę pasuje do mangi shounen-ai, z którą mamy w tym wypadku do czynienia. Brak szczegółowego tła pozwala skupić się na treści i uczuciach, zaś równowaga między bielą, czernią i szarością nadaje całości wyrazistości. Bohaterów cechuje stabilność ekspresji, która czyni z nich normalnych, niewyróżniających się w jakiś szczególny sposób nastolatków. Nie są, bowiem ani „zimnymi rybami”, ani też „clownami” i ta cecha warsztatu mangaki idealnie oddaje klimat tego tytułu, gdyż nie mamy do czynienia z komedią, ani z wyciskającym łzy dramatem. Tym samym, zarówno kreskę Rihito Takarai, jak i scenariusz Venio Tachibany można określić jednym słowem: równowaga.


„Seven Days” jest więc 100% -owym romansem, który ukazuje drogę, jaką dwoje młodych ludzi musi pokonać, by zaspokoić swoje sercowe potrzeby. Esencją tej mangi jest temat miłości, który zostaje przedstawiony w sposób znany każdemu czytelnikowi, a więc poprzez kontrast pomiędzy fizycznością a wnętrzem. Bezsprzecznie, tytuł ten stanowi pełnowartościowy „posiłek” dla każdej osoby zainteresowanej shounen-ai.


czwartek, 13 marca 2014

Pet Shop of Horrors tom 3 - Akino Matsuri



Tytuł: Pet Shop of Horrors
Tom: 3
Autor: Akino Matsuri
Wydawca: Taiga
Ilość stron: 192
Ocena: 6/6







Akino Matsuri po raz trzeci zaprasza swoich czytelników do niepozornego, ale pełnego cudów sklepu zoologicznego w chińskiej dzielnicy. Tym razem nie chodzi jednak o interesy i spełnianie marzeń klientów, ale o pozamałżeńskie, królewskie problemy, poskramianie złośnicy, wielkie i małe namiętności oraz o przeszłość, która tak lubi upominać się o człowieka. Dwójka tak lubianych przez nas bohaterów, trzy główne motywy, cztery rozdziały, mnogość problemów oraz uczucia, które jak zawsze znajdują się w samym sercu wszystkich wydarzeń – oto trzeci tom „Pet Shop of Horrors”.

Koniec słodkiego lenistwa, bo oto policja ma pełne ręce roboty. Do Stanów przyjechała ciężarna kochanka zmarłego przed kilkoma miesiącami króla maleńkiego kraju, Galluna. Kobieta obawiając się o życie swoje i nienarodzonego jeszcze królewskiego potomka prosi o azyl, zaś władze mobilizują siły mundurowe w trosce o jej bezpieczeństwo. Tymczasem, w sklepie zoologicznym Hrabiego D zjawia się bardzo dostojny gość. To jednak dopiero rozgrzewka, gdyż w mieście dochodzi do licznych zaginięć i już od trzech miesięcy policji nie udało się ruszyć ze śledztwem chociażby o krok. Nie ma jednak zbrodni, której dobrze nam znany, uciążliwy i zawsze podejrzliwy pana detektywa nie powiązałby w jakiś sposób z młodym Hrabią D. I jak tu znaleźć czas na namiętności? Niestety, także później o świętym spokoju można zapomnieć, gdyż religijne napięcia w mieście należy zawsze mieć pod kontrolą, ale kiedy do gry wkraczają neonaziści, nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć. Cóż, w takiej chwili tylko osoba pokroju Leona potrafi nadal uganiać się za niewadzącym nikomu Hrabią D.


Miłość nie jedno ma imię, nie jedno posiada oblicze. Potrafi uszczęśliwiać, ale także sprawiać ogromne problemy. Może być niespodziewana, zbyt długo odrzucana, zagrożona nawet po śmierci jednego bądź obu kochanków. Czy właśnie taka jest tym razem? Oto dwójka przeznaczonych sobie, dumnych dzieci wchodzi na wojenną ścieżkę, a ich relacje nie zmieniają się mimo dorastania i splecionego ze sobą więzami małżeńskimi losu. A jednak, coś rodzi się pomiędzy tą niechętną sobie dwójką, jednakże trzeba choroby by uświadomili sobie siłę tego uczucia. Niestety, jest już za późno by z tego związku cokolwiek zrodziło się w sposób naturalny, a ingerencja w zgodny z naturą cykl poczęcia nowego życia nie koniecznie wiąże się z gorącymi, naładowanymi pozytywnie uczuciami. Jak widać miłość do konkretnej osoby nie musi być jednoznaczna z miłością do tego, co po niej pozostaje, a pod tym kątem nie mieliśmy jeszcze okazji podziwiać jej w „Pet Shop of Horrors”.

Trzeba jednak zauważyć, iż miłość posiada także inną stronę medalu, a jest nią Hrabia D. Rzućmy więc okiem na humorystyczny wątek, jaki stanowią dwie wielkie namiętności tego ekscentrycznego młodziana – słodycze i rzadkie zwierzęta. W tym tomie to nie nieszczęścia, ale miłości chodzą parami, a najłatwiejsza droga do serca Hrabiego wiedzie przez jego rozkochany w słodyczach żołądek. Zresztą, jak dotąd nie mieliśmy jeszcze okazji podziwiać romantycznych schadzek z jego udziałem, a to zdecydowanie niezapomniane przeżycie, które zapada w pamięć. Tym bardziej, że właśnie przy tej okazji, możemy kolejny raz przekonać się o tym, jak głęboka i szalona potrafi być miłość Hrabiego do cennych, mitycznych zwierząt.


Przeszłość. Bez niej nie sposób mówić o człowieku, gdyż to ona go kształtuje, ona pozwala mu odnaleźć siebie w chwili zagubienia i sięgnąć wspomnieniami wstecz, do czasów wielkich radości i ogromnego bólu. To w niej kryją się nasze korzenie, to co chcielibyśmy ukryć i to, czego poszukujemy, błędny przodków i ich dobre uczynki. Wspomnienia przeszłości mogą być niebezpieczne, spychać człowieka w przepaść szaleństwa, ich brak okazuje się wtedy przydatny, zapewnia błogi spokój nieświadomości. Ale czy można bez nich czuć się sobą? Czy nie ma się wrażenia, że jest się w jakimś stopniu okłamywanym? Wszystkie te zależności, Akino Matsuri przedstawia w naprawdę wyśmienity sposób, odwołując się do czasów wojny i nazistowskiej nienawiści względem żydów. Kiedy dodamy do tego wspaniały motyw misia-obrońcy, otrzymamy naprawdę wzruszającą historię, którą z rozkoszą czytałoby się o wiele dłużej.

Także w tym kontekście warto przywołać postać młodego Hrabiego D. O jego przeszłości nadal wiemy bardzo, bardzo niewiele, niemniej jednak, czytelnik niejednokrotnie słyszał już o dziadku naszego Hrabiego, który powierzył opiekę nad sklepem swojemu, jakże podobnemu, wnukowi, który bez wątpienia odważnie podąża jego śladami. Okazuje się jednak, że stary Hrabia D nie jest jedynym członkiem rodziny naszego, bądź co bądź, tajemniczego bohatera, a to z kolei sprawia, że kwestia uderzającego, fizycznego podobieństwa staje się jeszcze bardziej interesująca. Może kiedyś dowiemy się, co się za tym kryje.


Trzecim z najwyraźniej zarysowanych w tym tomie motywów jest egoizm, który pojawia się niemal w każdym rozdziale, ale jego esencję widzimy przede wszystkim w „Pożądaniu”. To właśnie w tej części mamy okazję zmierzyć się z mało chwalebną postawą dziewczynki, która poszukuje najlepszej drogi by zwrócić na siebie uwagę otoczenia – rodziny, przyjaciół, chłopaka, który jej się podoba. Wszystko, co robi dziewczynka jest w pewnym stopniu podszyte fałszem i samolubnością a prawdziwa szczerość pojawia się dopiero w chwili złości, gniewu, niemalże szalonej furii. Czy ktoś taki może liczyć na sympatię otoczenia? Egoizmowi dziecka przeciwstawiono jednak wierność i oddanie istoty zdecydowanie doskonalszej, gdyż bardziej szczerej, otwartej, prawdziwej w swoich postępowaniach. Tym samym wyższość zwierzęcia nad człowiekiem kolejny raz zostaje dobrze uargumentowana, jak przystało na mangę, w której główne skrzypce odgrywają właśnie „dzieci” fauny.

Mając wszystko to na uwadze, nie może dziwić fakt, że dotychczas wydane tomy „Pet Shop of Horrors” zostały entuzjastycznie przyjęte przez coraz szersze grono fanów tego wyjątkowego tytułu. Czy to możliwe, że przed wieloma laty Akino Matsuri rzuciła na swoją mangę czar, który nadal sprawia, że z każdą naprawdę wspaniałą częścią, czytelnicy coraz bardziej kochają tę serię? A może to po prostu ta czarująca, „stara” kreska, fantastyczny klimat i interesujący bohaterowie? Bez względu na odpowiedź, mój stosunek do tej mangi najlepiej oddać jedną z jej stron: —>






środa, 1 stycznia 2014

X Clamp tom 1 - CLAMP



Tytuł: X Clamp
Tom: 1
Autor: CLAMP
Wydawca: JPF
Ilość stron: 192
Ocena: 6/6







Osobom interesującym się mangą na pewno nie trzeba przedstawiać ani czteroosobowej grupy CLAMP, ani tym bardziej serii X. Charakterystyczna kreska, fascynująca fabuła, liczne odwołania do japońskiej kultury i świetna zabawa są tym, co nieodłącznie towarzyszy wszystkim pozycjom stworzonym przez te panie. Tego też możemy spodziewać się po X Clamp. Chociaż seria już od wielu lat gości na polskim rynku, nigdy nie jest za późno, by o niej wspomnieć. Ja zawsze wracam do tego tytułu z uśmiechem na twarzy i masą cudownych wspomnień.

Kotori i Fuma są idealnym rodzeństwem, wychowywanym przez ojca po śmierci matki. Od wielu lat ich życie toczy się tym samym, pełnym spokoju torem, obfitującym w małe, niezobowiązujące radości. Wiele zmienia się jednak w chwili, gdy do Tokyo wraca ich przyjaciel zabaw z dzieciństwa, Kamui Shiro. Niestety, chłopak nie jest już tym samym, słodkim dzieckiem, którym był wiele lat wcześniej. Teraz za wszelką cenę stara się odsunąć od przyjaznego rodzeństwa, robi co w jego mocy, by udawać obojętnego, niewzruszonego i chłodnego. Pod maską niedostępności ukrywa jednak nie tylko uczucia, ale także ogromne moce, jakimi dysponuje, a którymi interesują się nieznajome, tajemnicze indywidua. Jeszcze w dniu przybycia Shiro, słabowita Kotori traci przytomność, zaś w jej niepokojącym śnie pojawia się nie kto inny, ale Kamui, który, bawiąc się Ziemią, rozbija ją na drobne kawałeczki. Czy to może mieć jakieś znaczenie? W tym samym czasie młodzieniec ma ręce pełne roboty, jako że posłańcy tajemniczej siły, śledzącej wszystkie jego kroki, nie odstępują go, nie pozwalają swobodnie oddychać. To zaś oznacza walkę, która może doprowadzić Tokyo do ruiny. Kim tak naprawdę jest Kamui i czego chcą od niego ci wszyscy, jakże liczni, ludzie o nadprzyrodzonych zdolnościach?

Na temat każdego tomiku mangi X Clamp można mówić bardzo wiele, analizować go, rozkoszować się nim, snuć domysły, pieścić zmysły. Nie łatwo zmusić fana tego tytułu do obiektywnej oceny, a jednak zrobię, co w mojej mocy, by przedstawić tę serię krótko, ale konkretnie. Zacznijmy więc od względów estetycznych. Pierwszy tom X’a prezentuje się całkiem przyjemnie, choć jeszcze nie idealnie. Kresce brak swobodnej płynności, a jednak już na pierwszy rzut oka widzimy wyjątkowość rysunku pań z CLAMP’a, który wyróżnia anorektyczna budowa ciała bohaterów, ogromne oczy oraz mnogość detali – tę kreskę albo się pokocha, albo się jej lubić nie będzie i raczej nie sposób doszukiwać się czegokolwiek „pomiędzy”. Osobiście jestem jej wielką zwolenniczką, więc wiele wysiłku kosztuje mnie spoglądanie na nią „z zewnątrz” i szczere ocenienie jej walorów, czy niedociągnięć.

Nie mniej jednak, niezaprzeczalnie największym plusem serii X jest fabuła, która nie tylko wciąga i interesuje, ale pozwala się porwać i za żadne skarby nie chce uwolnić swojej, bądź co bądź, łatwej zdobyczy. Już na samym początku pojawia się masa pytań, na które czytelnik chciałby znać odpowiedź, tajemnic, które chciałby odkryć, faktów stanowiących elementy układanki, jaką jest ten tytuł. Nie, tutaj nic nie jest łatwe, nic nie wyjaśnia się od razu, ale komplikuje z każdą stroną, potęgując napięcie i ciekawość. Raz rozpoczęta lektura nie pozwala przerwać czytania, zaś koniec tomu zmusza do sięgnięcia niezwłocznie po kolejną część. Przed rozpoczęciem czytania doradzam więc zaopatrzyć się w wystarczająco dużą liczbę tomików, by później nie żałować.

Sami bohaterowie, chociaż, jak na razie, wiemy o nich niewiele, są naprawdę fascynujący i potrafią wzbudzać najróżniejsze odczucia. Nie wiemy, po której stronie stoją, jako że na tym etapie nie sposób określić, kto jest w tej historii „zły”, a kto „dobry”, o ile te pojęcia w ogóle znajdą zastosowanie w przypadku X’a. Nie oszukujmy się, tutaj wszystko jest możliwe, zaś granica między mrokiem a jasnością zdaje się zacierać. Najlepszym dowodem na to może być sam Kamui, który walczy o swoje, nie zadając pytań, zdaje się nie troszczyć o nic i nikogo, a przecież widzimy go jako głównego bohatera całej serii. Jaki więc jest? Jakie są inne postaci? I o co w tym wszystkim chodzi? Każdy chciałby wiedzieć, ale nikt nie znajdzie odpowiedzi w pierwszym tomie. Przygoda dopiero się rozpoczyna, zaś czytelnik zaledwie poznał pierwszych bohaterów.

Na zachętę mogę zapewnić, iż jest to jedna z najcudowniejszych mang, jakie miałam okazję czytać i na pewno nie omieszkam zrecenzować kolejnych tomów tej serii. Jest to dla mnie, bowiem największą rozkoszą. Sami przekonajcie się, jak wiele mają nam do zaoferowania panie z grupy CLAMP i jak cudowny świat stworzyły w swoim pełnym magii Tokyo.