Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yamamoto Kotetsuko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yamamoto Kotetsuko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 września 2015

News: Lucky Number 13 - Yamamoto Kotetsuko

Nowością BL od wydawnictwa Ringo Ame jest:

Lucky Number 13
Autor: Yamamoto Kotetsuko


Gatunek/tematyka: komedia, shounen-ai
Ilość tomów: 2 (całość)
Szczegóły wydania: format standardowy, koło 190 stron
 Cena: 19,99 zł
Premiera tomu pierwszego: początek roku 2016?
Kolejny tom: ?


Opis: 
„ZWIĄZEK Z TOBĄ MNIE ZABIJE!”
Tak brzmią słowa, którymi chłopak Satou oznajmia mu, że to koniec. Całą scenę przypadkiem widzi Tsumabuki. Kilka dni później po powrocie do akademika Tsumabuki słyszy dobiegający z zewnątrz hałas. Zaintrygowany wygląda przez okno, by zobaczyć wiszącego na drzewie Satou. Zauroczony chłopakiem Tsumabuki wyznaje mu swoje uczucia. Zostają parą. Ale wkrótce po nawiązaniu tej romantycznej relacji zaczyna się seria rozmaitych wypadków, a na ciele Tsumabukiego powoli kończą się zdrowe miejsca. Czyżby każdego, kto spotyka się z Satou, spadały same nieszczęścia…?!*

Przykładowe strony: *KLIK*



Przedpłata: *czekamy*



*Opis i szczegóły wydania pochodzą ze strony/fan page'a wydawnictwa

środa, 5 sierpnia 2015

Zawrócić czas tom 1 - Sakiya Haruhi, Yamamoto Kotetsuko





Tytuł: Zawrócić czas
Tytuł oryginalny: Ano hi no kimi wo dakishimeta nara
Autor: Sakiya Haruhi, Yamamoto Kotetsuko
Tom: 1
Wszystkich tomów: 2
Stan aktualny (JP): seria zakończona
Wydawnictwo: Ringo Ame
Liczba stron: 192
Ocena: -6/6




Jeden rzut oka na podniecone yaoistki może nam wiele powiedzieć o tematyce przeważającej większości wydawanych w Polsce oraz pochłanianych namiętnie mangowych homoseksualnych romansów. Sama jestem jedną z nich i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak rzadko tytuły z gatunku yaoina poważnie poruszają życiową problematykę. Prawda jest jednak taka, że homoseksualizm nie zawsze jest tak różowy, jak przedstawiają nam liczni twórcy, toteż mangi takie jak „Zawrócić czas” są perełkami, które pozwalają nam spojrzeć na ten temat racjonalniej i oferują wgląd w skomplikowaną ludzką psychikę.

W temacie uczuć, Kengo Mutsuura do najbystrzejszych nie należy. W przeszłości nieświadomie odrzucił miłość najlepszego przyjaciela, czego teraz bardzo żałuje, chociaż nie jest w stanie zmienić tego, co sknocił przed dziesięcioma laty. Pomimo tych deprymujących wydarzeń z czasów młodości, on i Hidetoshi wciąż są sobie bliscy, chociaż nie wychodzą poza ramy zwykłej męsko-męskiej znajomości. Zresztą, przyjaciel pechowo związał się z agresywnym, okładającym go pięściami mężczyzną i mimo usilnych starań, nie potrafi na stałe zakończyć tego toksycznego związku. Kiedy Kengo przypadkowo staje się świadkiem wychodzącej poza ramy zwykłej kłótni sprzeczki między kochankami i słyszy z ust Hidetoshiego kilka chłodnych, nieczułych słów, nie wytrzymuje i daje upust swojej skrywanej dotąd namiętności względem przyjaciela, który przecież wciąż go kocha. Pozornie wszystko powinno się w końcu ułożyć, ale sprawy wciąż się komplikują.


Przemoc w związku to ostatnio temat popularny i często poruszany w mediach, jednakże stosunkowo rzadziej występujący w mangach yaoi. W niektórych kręgach tematycznych obraz przemocy może nie pojawiać się w ogóle lub być do tego stopnia zniekształcony, że czytelnik podczas lektury nawet nie zauważy agresji, jaka towarzyszy użyciu siły wobec partnera/partnerki. Wszystko to sprawia, że najpewniej w fandomie znajdziemy osoby, które idealizują yaoido tego stopnia, że czysta przemoc semewobec uke (lub odwrotnie) jest dla nich abstrakcją. Brzmi przesadnie, ale naprawdę trafiają się tacy fani. Niemniej jednak, przyznaję, że na naszym niewielkim rynku mangowym wydawane są tytuły, w których natkniemy się na tę problematykę, chociaż jej przedstawienie ma się nijak do prawdziwej powagi sytuacji. Myślę, że dopiero „Zawrócić czas” na poważnie podchodzi do tematu i choć ukazuje go subtelnie, to jednak oddaje to, czym naprawdę jest przemoc w związku i jakie reakcje za sobą pociąga. Bezustanne podążanie tą samą drogą, nieumiejętność przerwania toksycznej znajomości, powtarzające się epizody agresji, mimowolne poddaństwo. Ofiara i agresor kręcą się w kółko ciągle powtarzając te same błędy, mimo zapewnień, że coś się zmieni, mimo pomocy osób z zewnątrz. Tak wygląda to często w realnym życiu i to właśnie dostrzeżemy w tej mandze.

Kolejnym poważnym tematem, który częściej pojawia się w mangach z gatunku yaoi, jest samotność dotykająca osoby w pewnym wieku. Młodość wiąże się z większą atrakcyjnością fizyczną, możliwością wybierania, przebierania, z czasem, który można poświęcić na niezobowiązujące przygody. Dorosłość to poszukiwanie stałego związku potrafiącego odgonić widmo samotności, z którą człowiek musiałby się zmagać nie mając swojej drugiej połówki. W „Zawrócić czas” ta właśnie presja uciekającego czasu zostaje skonfrontowana ze strachem przed osamotnieniem oraz niespełnioną miłością, co prowadzi do poddaństwa i biernego zgadzania się na wszystko, co może spotkać nas ze strony drugiej osoby. Ta właśnie desperacja jest jednym z głównych źródeł dramatu obecnego w tym tytule, jak również doskonale nakreśla nam profil psychologiczny Hidetoshiego, który bez wątpienia zapewniłby pracę nie jednemu psychologowi.


W tym miejscu warto zwrócić uwagę także na fakt, iż mimo w pewnym stopniu autodestrukcyjnej potrzeby pozostawania w związku, Hidetoshi stara się usilnie chronić Kengo przed samym sobą i wejściem w świat homoseksualizmu. Miejscami mamy wrażenie, że jest bohaterem tragicznym, który walczy z nieuniknionym losem za pomocą obojętności oraz bezustannego odrzucania własnych uczuć. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, iż przybiera podstawę mesjańską, pragnąc poświęcić siebie dla dobra osoby, którą kocha. Wszystkie te elementy sprawiają, że „Zawrócić czas” jest jednym z najlepiej skonstruowanych psychologicznie tytułów yaoi na naszym rynku.

Bardzo ważne miejsce w mandze zajmuje także definicja miłości, która stanowi czystą abstrakcję dla jakże prostego i nieświadomego tego uczucia Kengo, i w ten sposób staje się esencją jego kreacji. Śledząc jego pierwsze kroki na drodze uczuciowej oraz pędzące we wszystkich kierunkach myśli, poznajemy bliżej jego psychikę i szybko dochodzimy do wniosków, których nasz ociężały umysłowo bohater nie potrafi jeszcze wyciągnąć. Kengo Mutsuura został więc stworzony na wzór krzyżówki, której pola wypełnia samodzielnie kolejnymi punktami definicji miłości i podczas gdy my znamy już hasło, on wciąż stara się odkrywać jego kolejne litery. Tym samym, w „Zawrócić czas” granica między przyjaźnią a miłością nie ma żadnego znaczenia, ponieważ istotę problemu stanowi ta pojawiająca się nagle i niedająca się łatwo zidentyfikować namiętność. Sam bohater również niczego sobie nie ułatwia, ponieważ szukając odpowiedzi na stawiane przez siebie pytania, usiłuje jednocześnie zrzucić ciężar swoich poczynań na kogoś innego. Tym też sposobem, bezustannie pozostaje dzieckiem, które zamiast myśleć samodzielnie, woli łączyć narysowane przez kogoś innego kropki. Nic więc dziwnego, że zarówno Kengo jak i Hidetoshi skazani są na cierpienie, zaś czytelnik głęboko odczuwa ich miłosne i życiowe rozterki, które stają się nam naprawdę bliskie.


Co się zaś tyczy kreski, kolejny raz mamy do czynienia z tytułem rysowanym przez Yamamoto Kotetsuko, którą polski czytelnik zna już doskonale, toteż nie brakuje jasnych, przejrzystych kadrów oraz starannie kreślonych postaci. Warto jednak zauważyć, że w tej serii jej kreska wydaje się jeszcze bardziej delikatna i ulotna, czym naprawdę pieści spojrzenie czytelnika.

Podsumowując, „Zawrócić czas” to realistyczna, doskonale skonstruowana historia, która chwyta za serce i pozwala na wnikliwą analizę bohaterów. Poważne podejście do życiowych problemów oraz wyraziście odmalowane profile psychologiczne sprawiają, że jest to manga niezwykle wartościowa, obok której nie można przejść obojętnie. Wydawnictwo Ringo Ame kolejny raz udowodniło, że potrafi zadbać o swoich czytelników dając im to, co najlepsze.


czwartek, 21 maja 2015

Bezsenne noce tom 2 - Yamamoto Kotetsuko





Tytuł: Bezsenne noce
Tytuł oryginalny: Konya mo Nemurenai
Autor: Yamamoto Kotetsuko
Tom: 2
Wszystkich tomów: 3
Stan aktualny (JP): seria zamknięta (+ Spin-Off)
Wydawnictwo: Ringo Ame
Liczba stron: 160
Ocena: 6/6





Życie nie jest sprawiedliwe. Jednych obdaruje nieprzeciętną urodą, innych uczyni nudnymi, beznadziejnymi lub zwyczajnie brzydkimi. Szczęśliwcy zawsze będą mieć szczęście, pechowiec może być tylko jeszcze bardziej pechowy. Tak się jednak składa, że czasami pech może okazać się przydatny, zaś wątpliwa uroda przestaje mieć znaczenie. W końcu „są rzeczy na niebie i na ziemi, o których się filozofom nie śniło”.

Samotny, nudny i przeciętny Higuchi Rikiya może zapomnieć o swoim dotychczasowym życiu. Endo, wyglądający jak nastolatek demoniczny arystokrata, na dobre zadomowił się pod jego dachem i coraz wyraźniej odciska swoje piętno na życiu młodego studenta. Zresztą, zawarta stosunkowo przypadkowo znajomość z nieciekawym Gorou także rozkwita, chociaż wydaje niespotykany owoc. A to dlatego, że w znajdującym się tuż obok świecie demonów narzeczony Endo zaczyna się niecierpliwić, zaś podglądanie śmiertelników oraz przyszłego męża budzi w nim naprawdę zaciekłą zazdrość. Postanawia nawet wziąć sprawy w swoje ręce i zawalczyć o Endo eliminując przy tym prawdopodobną konkurencję. Widać, Higuchi to typ, który zawsze musi mieć pod górkę, ale przynajmniej na nudę narzekać nie może.

„Bezsenne noce” to niewątpliwie przyjemna, lekka dla ducha komedia, która wywołuje na twarzy czytelnika szeroki uśmiech, jednakże warto zauważyć, iż autorka lubi subtelnie wplatać w beztroskę historii odrobinę poważniejszych kwestii. W tym przypadku poruszyła temat dwóch rodzajów związków, a dokładniej ich fundamentów. Jeden odpowiada współczesnemu, bardziej romantycznemu sposobowi myślenia, zaś drugi z powodzeniem możemy przyrównać do dawnego punktu widzenia na związek. I tak, w przypadku pierwszego w grę wchodzą uczucia i miłość, które sprawiają, że dwoje ludzi chce stanowić parę, drugi to rozsądek, presja rodziny, tradycja. Te dwa spojrzenia na ten sam temat zostają „ubrane” w ciała pochodzące z dwóch światów, ludzi oraz demonów, i właśnie dzięki temu mogą przenikać się nawzajem, wpływać na siebie, docierać głębiej do wnętrza bohaterów oraz samego czytelnika. Myślę więc, że ten tom już nie tylko bawi, ale również przemawia do nas osobiście.


Trzeba przyznać, że autorka spisała się na medal także kreując w tej części swoich bohaterów, ponieważ tym razem pozwoliła rozwijać się pierwszoplanowej dwójce poprzez pryzmat postaci stojących w tyle – Gorou oraz nowego nabytku,Verde. Skupiając się na tworzeniu tego duetu, pozwoliła by to właśnie on nadawał kształtu Endo i Hirikiemu. Co więcej, Yamamoto Kotetsuko skupiła się na budowaniu różnic między wszystkimi bohaterami dobierając ich w pewnym stopniu w dwójki. Dwa różne od siebie pod każdym względem demony, dwóch przeciętnych ludzi o zupełnie różnych charakterach, dwóch pełnych pasji narwańców. Nie ulega więc wątpliwości, że pod tym względem „Bezsenne noce” to prawdziwa szachownica zróżnicowania i każde starcie między bohaterami coś w nich zmienia, wnosi coś nowego do ich życia i nie pozostaje bez odpowiedzi. Czegoś takiego nie sposób zignorować.

Co się zaś tyczy romantycznego uczucia, którego poszukiwanie stanowi przecież esencję tego tytułu, ono również znajduje dla siebie ujście w tym tomie. Każde wydarzenie, jakie ma miejsce w życiu naszego bohatera, przybliża go coraz bardziej do odkrycia uczuć, które zaczęły się w nim rodzić. Najważniejszy jest jednak sposób, w jaki autorka ukazuje nam tę rozwijającą się dopiero miłość. Ona nie potrzebuje słów by wyrazić to, co dzieje się w głowie Higuchiego, ponieważ już same jej rysunki są wystarczająco wymowne. Z drugiej strony, idealnie ukrywa to, co dzieje się w głowie Endo. Czytelnik widząc jego oczy wie, że coś się unosi się w powietrzu, ale wszystko to jest dla niego jeszcze ukryte. Niemniej jednak, kiedy już poznamy małą tajemnicę tego demona i spojrzymy na tomik raz jeszcze, dostrzeżemy w zupełnie innym świetle wszystko to, co wcześniej mogło nas zastanawiać. Ten tomik po prostu trzeba przeczytać dwa razy, ponieważ jest do tego stworzony.


Na koniec, mając za sobą dwa tomy „Bezsennych nocy”, chciałabym rzucić okiem na całokształt tego tytułu. Już w tej chwili możemy z powodzeniem zauważyć, że mimo komediowego i paranormalnego klimatu przedstawionej nam historii, pełni ona funkcję swojego rodzaju przewodnika dla wszystkich szarych ludzi, którzy odnajdują siebie w dwójce ludzkich bohaterów serii. Zaczynaliśmy od problemów w kontaktach międzyludzkich, prób znalezienia uczucia w sieci i internetowych oszustów, zaś teraz posuwamy się o krok dalej i obserwując bohaterów poznajemy tajniki nieodpowiedniego zachowania, które może zaszkodzić związkowi, jak chociażby nachalność i uprzedmiotowienie drugiej osoby. Jak więc widać, tytuł ten ma czytelnikowi do zaoferowania o wiele więcej, niż początkowo mogłoby się wydawać. Dla jednych będzie więc miłą rozrywką, dla innych nieśmiałym drogowskazem, ale dla wszystkich na pewno stanowi doskonały sposób na chwilę relaksu.

Krótko mówiąc, drugi tom „Bezsennych nocy” jest dowodem wielkiego kunsztu autorki, która potrafi znakomicie budować swoje historie, w niezwykle przyjemnej kresce ukryć głębię emocji, zaś w komedię wpleść poważniejsze tematy, a nawet miłosne porady. Naprawdę musicie zobaczyć na własne oczy, w jaki sposób to robi. Sięgnijcie po „Bezsenne noce” i bawcie się świetnie!


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Bezsenne noce tom 1 - Yamamoto Kotetsuko





Tytuł: Bezsenne noce
Tytuł oryginalny: Konya mo Nemurenai
Autor: Yamamoto Kotetsuko
Tom: 1
Wszystkich tomów: 3
Stan aktualny (JP): seria zamknięta (+ Spin-Off)
Wydawnictwo: Ringo Ame
Liczba stron: 180?
Ocena: 5+/6







Bywają chwile, kiedy to każda samotna dusza marzy o kimś wyjątkowym, a każdy nieśmiały człowiek pragnie się zmienić i odważnie poszukać szczęścia. Jednym przychodzi to bez trudu, dla innych stanowi nieludzki wysiłek. To nie lada wyzwanie, stanąć twarzą w twarz z lękami, pokonać samego siebie, zrobić milowy krok w nadziei, że to właśnie on zmieni coś w naszym życiu. Miłość wcale nie jest sprawiedliwa, więc kiedy książę na białym koniu nie kwapi się z wizytą, trzeba wyjść mu naprzeciw. W końcu nawet pechowiec musi czasami pomagać szczęściu. Witajcie w świecie „Bezsennych Nocy”.

Wraz z rozpoczęciem studiów, Higuchi Rikiya wchodzi w nowy etap swojego życia, toteż postanawia pokonać swoją nieśmiałość i poszukać pierwszego w swoim osiemnastoletnim życiu chłopaka. W tym celu, rejestruje się na portalu randkowym i bardzo szybko trafia na fantastycznego faceta, który po dwóch tygodniach mailowego flirtowania proponuje nastolatkowi spotkanie. Tylko wariat przepuściłby taką okazję, więc Rikiya jest zdeterminowany by przezwyciężyć swój strach i wstyd. Niestety, czarujący, szalenie przystojny mężczyzna okazuje się zwykłym oszustem, który w świetle kamer pragnie pozbawić oszukanego chłopaka dziewictwa. Gwałt lub dobrowolne oddanie się oszustowi to żadna alternatywa, toteż osiemnastolatek traci wszelką nadzieję. Tak się jednak składa, że zupełnie niespodziewanie ze ściany wychodzi dziwny dzieciak, który dosłownie ratuje Rikiyi tyłek. Czy może być jeszcze dziwniej? Najwidoczniej może, skoro wybawiciel okazuje się demonem wyższej klasy, który uciekł z domu i postanawia zabawić dłużej w świecie ludzi. I tak oto, student chciał znaleźć sobie chłopaka, a zyskał nienajedzonego lokatora, co oznacza koniec nudnego życia, za to początek wyjątkowej przygody.


Za oknami w końcu pojawił się śnieg, więc powinno zrobić się biało, a jednak nadal jest szaro, buro i słońca jakoś nie widać. Depresja puka do drzwi niczym uciążliwy kolędnik, który nie planuje odpuścić, póki nie ograbi nas z drobnych. Czy można więc wymarzyć sobie lepszą scenerię na sięgnięcie po „Bezsenne Noce”? Nie sądzę, ponieważ ten tytuł potrafi w mgnieniu oka poprawić nam humor. Nie oszukujmy się, komedia to pierwsze, co przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o tej mandze, zaś uśmiech sam ciśnie się na usta ilekroć przypominamy sobie wszystkie te zabawne sytuacje oraz szczere do bólu teksty. I jak tu nie kochać „Bezsennych Nocy”, skoro są tak naładowane pozytywną energią, humorem i niewinną słodyczą. Ktoś pewnie z głośnym „hę?” zmarszczy się teraz jak shar pei i zapyta, jak to możliwe, skoro na początku historii pojawia się próba gwałtu. Nie da się ukryć, że główny bohater zostaje w pewnym stopniu wykorzystany, chociaż zajmuje to tak naprawdę 5 stron i dla niektórych może się wydać zbyt wielkim słowem. Mangaka nie posunęła się daleko, zatrzymała się w odpowiednim momencie i ten dramatyczny dla naszego bohatera moment otuliła humorem w taki sposób, że bardzo szybko zapominamy o przykrej przygodzie i rozkoszujemy się zabawną, przyjemną kontynuacją. W końcu nawet Rikiya nie ma czasu przeżywać swojej nieudanej pierwszej randki, kiedy w pobliżu znajduje się problematyczny demon.


Humor sam w sobie nie jest jednak samowystarczalny, toteż analizując „Bezsenne Noce” po prostu trzeba wspomnieć o temacie, który stanowi serce mangi, a więc o przedstawionych w niej problemach współczesnego społeczeństwa. Po pierwsze, im bardziej jesteśmy zdominowani przez internet, tym większe stwarza on dla nas zagrożenie. Wprawdzie przed zboczeńcami ostrzega się najczęściej młodych, ale przecież i osoby już dorosłe nie są odporne na działania oszustów. Zaprezentowana na początku mangi sytuacja mogła przydarzyć się każdemu, ponieważ nasz bohater nie jest nikim szczególnym, to ktoś zupełnie zwyczajny i tak po prostu naiwny, że dla jednych jego kreacja będzie przesadą, jednak inni z pewnością odnajdą w nim siebie. Po drugie, jego sposób bycia, nieśmiałość i pragnienie miłości, której szuka za pomocą portalu randkowego, również stanowi odzwierciedlenie rzeczywistości wielu ludzi. Niejednokrotnie słyszymy przecież o problemach młodych, którzy nie mogą odnaleźć się w świecie, nie mogą pokonać swojej nieśmiałości, więc niejako tworzą samych siebie od nowa w sieci, ponieważ w ten sposób jest mimo wszystko łatwiej. I te właśnie dwa tematy stanowią w pierwszym tomie mangi punkt centralny, wokół którego owija się nasza historia oraz jej komizm.

Myślę, że warto wspomnieć także w kilku słowach o bohaterach tego tomu, ponieważ mangaka w pewnym stopniu zestawiła ze sobą przeciętność oraz ponadprzeciętność, czyli zwykłych szaraków oraz osoby przyciągające uwagę. Nie oszukujmy się, może i mamy do czynienia z fantastyką, a „Bezsenne Noce” są fikcją, ale wiele postaci jest naprawdę realnych. Za przykład może posłużyć chociażby sam Higuchi Rikiya, jako że każdy z nas natknął się na kogoś takiego jak on chociażby raz w życiu. Możecie mi wierzyć na słowo, ponieważ ja widuję go codziennie – wystarczy, że spojrzę w lustro. Zresztą, podobnie ma się sytuacja z poznanym pod koniec tomu Gorou, o którym czytamy: „Co za nudny koleś! Nie da się nawet skomentować jego facjaty. Ani to ładne, ani pośmiać się nie ma z czego.”(strona 155). Przyznam, że czytając ten komentarz wybuchnęłam śmiechem, po czym coś sobie uświadomiłam: „fuck, przecież to o mnie!”. No właśnie, w tej mandze grającymi pierwsze skrzypce bohaterami są zwyczajni, przeciętni ludzie, zaś zaraz za nimi pojawia się ta „ponadprzeciętność”, czyli atrakcyjny i radzący sobie w życiu bez najmniejszego problemu oszust oraz interesujący, uciążliwy głos rozsądku w ciele demona. Tym samym, mamy na stanie wstydliwe, pozbawione pewności siebie fajtłapy oraz silne osobowości, które wiedzą czego chcą i jak to osiągnąć, nie zawsze w uczciwy sposób. Myślę, że to bardzo interesujące zestawienie, które dodatkowo buduje humor tego tytułu.


Na koniec mogę się już chyba tylko pozachwycać pierwszym tomem „Bezsennych Nocy”, ponieważ z rozkoszą spoglądam na uroczą obwolutę tego tytułu i naprawdę nie mogę doczekać się kontynuacji. Ta manga ma w sobie to, co lubię najbardziej, a więc masę humoru oraz słodyczy, które czynią tę pozycję lekką, przyjemną i idealną na każdy dzień. Nawet poważne tematy są tutaj przedstawione w sposób, który nie dołuje, a całość wywołuje uśmiech na twarzy. Sprzyjają temu również miła dla oka kreska oraz przeważająca biel, które niektórzy czytelnicy mieli okazję zaobserwować w pozbawionym wątków gejowskich, ilustrowanym przez Yamamoto Kotetsuko „Przekleństwie siedemnastej wiosny”. Doprawdy nie sposób nie kochać rysowniczki, która maczała palce w stworzeniu dwóch tak odmiennych, ale równie wspaniałych tytułów, jak te wydane przez Ringo Ame. Tak, to już chyba widać gołym okiem, uwielbiam twórczość tej mangaki.

Mając wszystko to na uwadze, polecam „Bezsenne Noce” z całego serca, ponieważ jest to tytuł, który podbija serce czytelnika w przeciągu chwili, zapewnia świetną rozrywkę i doskonały humor. Dla mnie jest to niekwestionowany numer 1 tegorocznej mangi komediowej i podsunęłabym go zarówno osobom, które w temacie shounen-ai już siedzą, jak i laikom, którzy dopiero myślą o wejściu do tego świata. Wierzcie lub nie, ale to prawdziwy mangowy cupcake. Palce lizać!


środa, 15 października 2014

Przekleństwo siedemnastej wiosny tom 2 - Ono Fuyumi, Yamamoto Kotetsuko




Tytuł: Przekleństwo siedemnastej wiosny
Tom: 2 (ostatni)
Autor: Ono Fuyumi (scenariusz), Yamamoto Kotetsuko (rysunki)
Tytuł oryginalny: Sugiru Juunana no Haru
Wydawnictwo: Ringo Ame
Liczba stron: 224
Ocena: 6/6








Po miesiącach niecierpliwego wyczekiwania, mamy w końcu okazję zatracić się w lekturze drugiego i zarazem ostatniego tomu „Przekleństwa siedemnastej wiosny” – mangi, która rozkochała w sobie tych, którzy po nią sięgnęli i wzbudziła niepokój u osób obawiających się jej treści. A wszystko to dlatego, że jak na złość nie stosujemy się do powszechnie znanej i uznawanej mądrości, którą powtarza się niemal do znudzenia: „Nie oceniaj książki po okładce”. „Przekleństwo…” odczuło to dotkliwie i naprawdę niezasłużenie, a to „z winy” ślicznej obwoluty przedstawiającej dwóch nastoletnich chłopców. To, co może Wam wydać się jasnym podtekstem, w rzeczywistości kryje w sobie tajemnicę, którą możecie odkryć właśnie w tym tomie.

Naoki naprawdę ma o czym myśleć, jako że właśnie odkrył pewną wspólną cechę przedwczesnych zgonów jakie miały miejsce w jego rodzinie. Okazuje się, że najstarsi synowie rodu Sugata ginęli w wieku siedemnastu lat, a wraz z nimi ich matki. Nastolatek usilnie próbuje poskładać w całość wszystkie elementy układanki, mając nadzieję, że tym samym będzie w stanie pomóc kuzynowi, który nadal pozostaje niedostępny i chłodny dla bliskich. Okazuje się, że także wuj chłopców zachowywał się podobnie, co zakończyło się tragedią. Czy w przypadku Takashiego było tak samo i chłopak może mieć na sumieniu śmierć matki? Naoki coraz głębiej wnika w rodową tajemnicę i zaczyna nieśmiało dochodzić do prawdy. Tymczasem sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy pod jego domem pojawia się kobieta utrzymująca, że jest jego prawdziwą matką.


W moim rankingu wydanych w naszym kraju horrorów, „Przekleństwo siedemnastej wiosny” nie na darmo znajduje się na samym szczycie. Tytuł ten zajmuje to honorowe, choć odosobnione miejsce niepokonanego lidera za sprawą sposobu, w jaki autorki budują napięcie. Mamy tu wprawdzie do czynienia z wątkiem paranormalnym, ale same „straszydła” to za mało by stworzyć dobry horror. Odpowiedzialna za scenariusz Ono Fuyumi oraz rysowniczka Yamamoto Kotetsuko wspólnie tworzą historię, w której niezwykle istotną rolę odgrywają kierujące bohaterami oraz samym czytelnikiem emocje, a także zaplecze psychologiczne. Jesteśmy przecież świadkami tego, jak Naoki usilnie próbuje dojść do prawdy, zmagając się z masą pytań i niewieloma odpowiedziami, a następnie traci wszystko stopniowo, ale stosunkowo szybko. Myślę, że możemy nazwać to paranormalnym praniem mózgu, które naciska na jego zdrowy rozsądek, powoduje całkowite zagubienie, osamotnienie, niemoc i w konsekwencji, pewnego rodzaju przerażenie. Czytelnik, patrzący na wszystko to z zewnątrz, widzi na własne oczy, jak siła i zdecydowanie chłopaka ustępują miejsca szaleństwu oraz mocy, z którą nie sposób walczyć. Wystarcza jeden ludzki odruch, bo przecież nikt nie jest postawiony w stan gotowości 24/7, i wszystko się zmienia, sens się zaciera, kłamstwa rosną w siłę, a nam serce przyspiesza bicie.


Adrenalinę podnosi także naprawdę fantastyczna scena, w której Naoki bezgłośnie prosi o pomoc, o powstrzymanie go przed zrobieniem czegoś szalonego. To naprawdę poruszające i głębokie, jako że chłopak nie ma pojęcia, czy postępuje słusznie, obawia się samego siebie, swoich czynów, chce by ktoś zdjął z niego to brzemię. Ten fragment naprawdę mnie poruszył, ponieważ w wyjątkowy sposób podkreśla samotność chłopaka w całym tym zamieszaniu. Chociaż nie jest jedynym, który wie o powtarzających się w każdym pokoleniu zgonach, to jednak tylko on jeden podjął się walki ze skutkami tego stanu rzeczy, badania faktów, desperackiej próby odzyskania kuzyna takim, jakim był dawniej. Wszyscy inni wydają się stać na uboczu, czekać na koniec, biernie akceptować tragedię. To naprawdę robi wrażenie.

Wyjątkowego, mrocznego czaru nie można odmówić także próbom ostatecznego zapobiegnięcia nieszczęściu, które dotyka ród Sugatów. W mandze pojawiają się dwie drogi i choć obie wybierane po omacku, to jednak diametralnie od siebie różne. Z jednej strony widzimy rozwiązanie, które można uznać za najprostsze, a które wynika z niewiedzy i miłości – samobójstwo. Ile matek zgodziłoby się na tak odważny, ale i ostateczny krok w trosce o dziecko? Ile uznałoby, że śmierć naprawdę rozwiąże problem? Podejrzewam, że wiele. Tymczasem druga z dróg naznaczona zostaje przez znajomość najistotniejszych faktów i choć opiera się na ryzyku, jest bezpośrednią odpowiedzią na powody zaistniałej sytuacji. Niemniej jednak, także tym razem istotne znaczenie odgrywają uczucia i to właśnie one są esencją „Przekleństwa siedemnastej wiosny”. To one wszystko zapoczątkowały przed laty i to one powinny wszystko zakończyć. Ale czy tak się stanie?


Na koniec, powrócę jeszcze do tematu obwolut, jako że w pewnym stopniu obrazują one relacje między dwójką głównych bohaterów. Zwróćcie uwagę na pozycję, w jakiej Naoki i Takashi zostali przedstawieni na pierwszym tomie. Kuzyni są odwróceni do siebie tyłem i jeśli weźmiemy pod uwagę treść tomiku, może to symbolizować odcięcie się od świata i bliskich. Inaczej ma się jednak sprawa z częścią drugą, która prezentuje współpracę i równość poprzez postawienie znanej nam już dwójki nastolatków niemal ramię w ramię. Muszę przyznać, że motyw przyjacielskich relacji między kuzynostwem dotarł do mnie z całą swoją mocą, gdyż sama mam kuzynkę z tego samego rocznika, która jest mi bardzo bliska i mogłaby z powodzeniem zyskać miano przyjaciółki. Nie dziwię się więc Naokiemu, że z taką wytrwałością i zaangażowaniem szuka sposobu na przywrócenie Takashiemu dawnej świetności, gdyż sama zrobiłabym na jego miejscu to samo. Nie myślcie jednak, że właśnie poznaliście całą tajemnicę obwolut „Przekleństwa siedemnastej wiosny”. O nie, do najlepszego musicie dokopać się sami.

O czym więc tak naprawdę jest ten dwutomowy horror? Przede wszystkim o przerażającej sile – o sile matczynych uczuć i rodzinnych więzi, sile nienawiści, strachu zmuszającego do chowania głowy w piasek, a także o niezmordowanym dążeniu do przeciwstawienia się wiszącej nad głową klątwie. „Przekleństwo siedemnastej wiosny” to nie tytuł stworzony na potrzeby szukających mocnych wrażeń czytelników, którzy lubują się w skrajnościach, ale manga inteligentna, poważna i bogata w uczucia. Najprościej mówiąc, idealna.



czwartek, 18 września 2014

News: Konya mo Nemurenai nowością Ringo Ame!

Drugą ogłoszoną w dniu wczorajszym nowością od Ringo Ame jest:

Konya mo Nemurenai
Autor: Yamamoto Kotetsuko


Gatunek/tematyka: shounen-ai, komedia, fantasy
Ilość tomów: 3 (zakończona)
Szczegóły wydania: format około 13 x 18 cm, obwoluta
 Cena: 19,99 zł
Premiera 1 tomu:  ??
Kolejne tomy: ??


Opis: Nieśmiały student Rikiya, w wyniku pewnych nieprzyjemnych i równie zaskakujących okoliczności, zostaje skazany na wyjątkowo żarłocznego lokatora i jego ptasiego lokaja.*



Przedpłata: czekamy





*Wszystkie informacje pochodzą z fp wydawnictwa.

News: Ano hi no Kimi wo Dakishimeta Nara nowością Ringo Ame!

Wciąż świeże na naszym rynku Wydawnictwo Ringo Ame ogłosiło w dniu wczorajszym swoje dwie nowości. Pierwszą z nich jest:

Ano hi no Kimi wo Dakishimeta Nara
Autor: Sakiya Haruhi
Ilustracje: Yamamoto Kotetsuko

Gatunek/tematyka: dramat, romans, yaoi
Ilość tomów: 2 (zakończona)
Szczegóły wydania: format około 13 x 18 cm, z obwolutą
 Cena: 19,99 zł
Premiera 1 tomu:  ??
Kolejne tomy: ??


Opis: Kiedy Hidetoshi wyznał swojemu przyjacielowi Kengo, że jest gejem, ten odpowiedział mu bez namysłu „Już zawsze będziemy przyjaciółmi”. Po latach obaj wciąż starają się wytrwać w tym postanowieniu. Jednak gdy Hidetoshi po raz kolejny zostaje pobity przez swojego agresywnego chłopaka, zmusza Kengo do rozważań nad prawdziwą naturą ich przyjaźni...
*



Przedpłata: czekamy




* Wszystkie informacje pochodzą z fp wydawnictwa.

wtorek, 17 czerwca 2014

Przekleństwo siedemnastej wiosny tom 1 - Ono Fuyumi, Yamamoto Kotetsuko




Tytuł: Przekleństwo siedemnastej wiosny
Tom: 1
Autor: Ono Fuyumi (scenariusz), Yamamoto Kotetsuko (rysunki)
Tytuł oryginalny: Sugiru Juunana no Haru
Wydawnictwo: Ringo Ame
Liczba stron: 224
Ocena: 6/6









Od pewnego czasu, polski rynek mangi rozkwita horrorami, co sprawia, że coraz konkretniejszy wachlarz tytułów pozwala na zaspokojenie potrzeb większej liczby czytelników. W odpowiedzi na ten trend, młodziutkie Wydawnictwo Ringo Ame wysuwa swoją propozycję magi z tego gatunku – „Przekleństwo siedemnastej wiosny”. Tytuł, który łącząc w sobie tajemnicę z przeszłości, element paranormalny nawiązujący do japońskiej kultury i folkloru oraz rodzinny dramat, oferuje czytelnikowi pozbawioną krwawych, brutalnych scen, subtelną i pełną smaku rozrywkę.

Rodzeństwo, Naoki i Nori, spędzają ferie wiosenne u rodziny mieszkającej w spokojnej, pięknej okolicy, gdzie wszystko wydaje się rajskie i idealne. Tej wiosny Naoki oraz jego kuzyn, Takashi, obchodzą siedemnaste urodziny. Chciałby się powiedzieć, że pisklęta są coraz bliższe opuszczenia gniazda, ale czy to właśnie ten fakt bezustannie przygnębia ich matki, ilekroć wspomni się o bliskich urodzinach obu chłopców? Napięcie i oczekiwanie po prostu wiszą w powietrzu, jednakże trójka nastolatków nie ma pojęcia z czym się to wiąże. Zresztą, sprawa jest jeszcze bardziej niepokojąca, jako że każdego wieczoru, Takeshi wyczuwa jakąś nieludzką obecność, która czai się w pobliżu okna jego pokoju. Choć dzieli się swoimi spostrzeżeniami z kuzynem, nie zostaje potraktowany poważnie, a już następnego dnia, zmienia się nie do poznania. Miły, spokojny chłopak staje się arogancki, bezczelny, zaczyna się izolować. Jego niepokojące zachowanie sprawia, że Naoki i Nori zaczynają węszyć, ale nawet nie przeczuwają, jaka tajemnica może kryć się za nagłą przemianą Takashiego.



Bezpieczna przystań, do której chce się wracać, mały raj na ziemi, prawdziwie magiczne miejsce, gdzie wszystko wydaje się proste. Zapewne większość z nas potrafi sięgnąć pamięcią wstecz, do czasów dzieciństwa, do takiego właśnie miejsca. Wakacje, ferie, święta – każda okazja była dobra by poczuć ten błogi spokój i słodką radość, które niezmiennie dominowały nad innymi uczuciami, kiedy tylko człowiek znalazł się w tym idealnym, przeznaczonym dla nas świecie. Spróbujcie sobie jednak wyobrazić, że do tego perfekcyjnego raju zakradł się nieproszony gość, wąż, który niszczy wszystko to, co czyniło to miejsce tak pięknym. Słońce zakrywają burzowe chmury, staw wysycha, las zostaje ścięty, kwiaty usychają. Uczucie szczęścia ustępuje miejsca niepokojom, zmartwieniom, piękno powoli wypiera brzydota. Właśnie taki, hipnotyzujący, przemawiający do wszystkich zmysłów, choć złowróżebny i alarmujący obraz zaprezentowany został w „Przekleństwie siedemnastej wiosny”. Miejsce, które bohaterom kojarzy się nieodparcie z niewinnością, zostaje skażone i powoli obumiera, co sprawia ból, wywołuje bunt, nie pozwala na pogodzenie się z takim stanem rzeczy. Mimo dobrych chęci, idealny świat upada.

Do tej pesymistycznej wizji zostaje dorzucona mroczna tajemnica, która unosi się ponad bohaterami pozostając nieuchwytną. Stara, potężna, nieugięta. Za jej sprawą, biel przechodzi w szarość, ciemnieje zbliżając się niebezpiecznie do czerni. Wszystko zostaje przez nią naznaczone, a jej dotyk szerzy zarazę, która obejmuje ludzi, miejsca, nawet zwierzęta. Zmienia, przeistacza, deformuje. A przecież rozwiązanie wydaje się być tak blisko, zaledwie na wyciągnięcie ręki, chociaż wymyka się, kiedy człowiek zostaje sparaliżowany przez zdrowy rozsądek, ponieważ niemożliwe powinno pozostać w sferze niemożliwości. Ale to wszystko dzieje się naprawdę, więc jak wiele musi się jeszcze wydarzyć, zanim ktoś w końcu zacznie poszukiwać odpowiedzi na pytania i podejmie próbę poznania sekretu? Z jaką tajemnicą tak naprawdę mają do czynienia bohaterowie „Przekleństwa siedemnastej wiosny”? Jak bardzo jest mroczna?

Człowiek rozumny to człowiek ślepy – oto prawda, jaką ukazują nam Ono Fuyumi i Yamamoto Kotetsuko. To, co nieuchwytne dla ludzkiego oka, zwierzę potrafi dostrzec i wyczuć bez najmniejszego problemu – zmiany zachodzące w znanej stworzeniu osobie, wahania nastrojów u ludzi, choroby. Podczas gdy człowiek szuka racjonalnego wyjaśnienia, zwierzę przyjmuje wszystko do wiadomości, nie próbuje zestawiać ze sobą faktów, nie zastanawia się nad prawdopodobieństwem wydarzeń. Tak więc, zwierzę po prostu działa instynktownie i tym samym, w niektórych sytuacjach, okazuje się zdecydowanie inteligentniejsze niż przedstawiciele ludzkiej rasy. W tym tomie „Przekleństwa siedemnastej wiosny” właśnie te dwa światy zostają sobie przeciwstawione – rozumu i instynktu, ludzki i zwierzęcy, realny i paranormalny.

Zwieńczeniem tej wspaniałej historii jest bez wątpienia staranna, delikatna kreska Yamamoto Kotetsuko, w której niezaprzeczalnie dominuje biel. Rysowniczka dba o możliwie najlepsze zachowanie ludzkich proporcji, zaś mimika jej bohaterów oddaje ich emocje oraz myśli. W przypadku Naokiego, uważny obserwator bez problemu dostrzeże wahanie i wewnętrzną wojnę między tym, co pozornie niemożliwe, ale oczywiste, a tym, co racjonalne, choć pozbawione sensownej przyczyny. Przyznam się bez bicia, mam słabość do warsztatu Yamamoto Kotetsuko, którą znam doskonale z innych, niedostępnych jak dotąd na naszym rynku, dzieł i całym sercem polecam mangi, do których stworzenia przyłożyła swoją rękę. A w tym wypadku, jest to „Przekleństwo siedemnastej wiosny”.

Krótko mówiąc, gdyby mangi dzielono na klasy społeczne, „Przekleństwo siedemnastej wiosny” na pewno znalazłoby się pośród arystokracji. Ten tytuł po prostu ma klasę! Tym samym, jest to horror, który z czystym sercem można polecić osobie, która za tym gatunkiem nie przepada. Dlaczego? Ponieważ tutaj nie chodzi rozlew krwi, paskudne potwory czy brutalną siłę, ale o wykorzystanie tego, co w horrorze najbardziej kojarzy się z Japonią. A przynajmniej jest tak w moim przypadku.