Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lee Sun-young. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lee Sun-young. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 grudnia 2015

News: Vampire Library nowością Yumegari!

Wydawnictwa Yumegari nie próżnuje! Na przyszły rok zapowiedzieli kolejny fantastyczny tytuł, a będzie nim...:

Vampire Library
Autor: Lee Sun-Young
ROZWIŃ ABY OBEJRZEĆ TRAILER
Gatunek/tematyka: akcja, komedia, fantasy, horror, shoujo, nadprzyrodzone
Ilość tomów: 3 (seria trwająca)
Szczegóły wydania: format 13,8 x 19,7 cm, obwoluta, rozkładówka
 Cena: 22,90 zł
Premiera tomu: maj 2016


Opis: 
Piękne, eteryczne istoty, obdarzone ponadprzeciętną siłą, wieczną młodością… i ostrymi kłami. Wampiry, bo o nich mowa, opanowały serca milionów ludzi na całym świecie. Ich miłośników nie zabrakło też w nietypowej bibliotece, wybudowanej na wzór ponurych zamczysk rodem z horrorów. Pracownicy tego przybytku są bezgranicznie przekonani, że są, ni mniej, ni więcej, najprawdziwszymi nosferatu! Chełpią się tym naokoło i wciąż opowiadają o wydarzeniach sprzed setek lat, w których ponoć brali udział. Na swoje nieszczęście Mano Yu podjął tam pracę na pół etatu i teraz musi udawać, że jest jednym z nich i wierzy w ich banialuki… Jednak czy to naprawdę tylko banialuki…? Przecież nie od dziś wiadomo, że w każdej legendzie kryje się ziarnko prawdy…*



Przedpłata: czekamy



*Opis i szczegóły wydania pochodzą ze strony/fan page'a wydawnictwa

wtorek, 29 września 2015

Doll Song tom 4 - Lee Sun-young





Tytuł: Doll Song
Autor: Lee Sun-young
Tom: 4
Wszystkich tomów: 5
Stan aktualny (KR): seria zamknięta
Wydawnictwo: Yumegari
Liczba stron: ??
Ocena: -5/6



Przed nami kolejny tom prawdziwie wyjątkowego, mrocznego romansu fantasy, który chwyta za serce i sprawia, że śledzimy losy bohaterów z zapartym tchem. Lee Sun-Young wielkimi krokami zbliża się do końca tej fascynującej przygody pełnej folkloru i gwałtownych, silnych uczuć kierujących krokami jej postaci. Magii „Doll Song” nie sposób się oprzeć, więc rzućmy okiem na czwartą część tego czarującego komiksu.

Nad Wulhaganem zbierają się czarne chmury, jako że dzień tajemniczej ceremonii jest coraz bliżej, zaś niezbędna podczas niej Woo-hee wciąż gości u Mi-ho. Z pozoru może się wydawać, że piękna lalka jest tam całkowicie bezpieczna, niestety ze wszystkich stron otaczają ją sprzeczne uczucia, które powoli, ale nieubłaganie zmierzają w bardzo złym kierunku. Urodziwa lisica, która otworzyła przed dziewczyną bramy swojego domu uciech, coraz bardziej cierpi z powodu nieodwzajemnionego uczucia do Ki-hyuna, zaś ten nie może pochwalić się pełnią sił witalnych i wydaje się do pewnego stopnia unikać Woo-hee. Nawet Shin-woo okazuje się nie być ideałem, za który tak usilnie starał się uchodzić, co otwiera złu drogę do jego serca i zagraża tym, którzy są blisko niego. Prawdziwa walka o życie swoje i innych właśnie się zaczyna.

Już na wstępie muszę przyznać, że ten tom „Doll Song” niewątpliwie jest najtrudniejszym jaki przyszło mi w tej serii recenzować. Jest to spowodowane faktem, że nagromadzenie wydarzeń, odpowiedzi na pytania i zamykanych wątków jest naprawdę ogromne. Na każdej stronie coś się dzieje, każda jest niezwykle istotna, zaś lektura wymaga od czytelnika ogromnego skupienia. Nie chcemy przecież, żeby coś nam przypadkiem umknęło. Tym bardziej, że intryga powoli zmierza ku końcowi. I tak, ktoś odkrywa karty, ktoś cierpi by inni mogli cieszyć się radością, gdy jedna osoba ukrywa swoją słabość, druga walczy z mrokiem, który pojawił się w sercu. Jak więc łatwo się domyślić, w tomiku gęsto jest nie tylko od akcji, ale także od uczuć, które choć różnorodne, okazują się w większości mroczne, co dotyczy także tych pozornie pozytywnych. Mamy więc do czynienia ze zgubną zazdrością, z żalem, beznadzieją, miłością, poświęceniem, smutkiem i nostalgią, a wszystko to sprawia, że ta część naprawdę zostaje z czytelnikiem na długo.

Miłość najczęściej kojarzona jest z pozytywnymi emocjami, które dodają skrzydeł, toteż naiwnie moglibyśmy sądzić, że w czwartym tomie „Doll Song” coś zacznie się w końcu układać. Niestety, a może właśnie „stety”, także tym razem miłość budzi raczej negatywne uczucia we wszystkich bohaterach. Odnajdziemy tu bowiem biorącą swój początek w tym uczuciu chorobliwą zazdrość, kuszącą demony wściekłość, samolubną chęć posiadania, a nawet nienawiść, przejmujący smutek oraz zagubienie. Wszystko to bez wątpienia sprawia, że mroczny klimat serii pogłębia się coraz bardziej, im bliżej zakończenia jesteśmy. W końcu mamy do czynienia z tytułem, który daleki jest od słodkich, wesołych czy wręcz komediowych historii dominujących na naszym rynku. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę już przy okazji pierwszego tomu i w dalszym ciągu nie ulega to żadnej zmianie, co niewątpliwie jest ogromną zaletą serii.

Bezsprzecznie swój czar roztacza także niepewność, co do dalszego losu uczucia między piękną lalką i duchem śliwy. Czytelnik może domyślać się rozwoju wypadków, ale niewątpliwie nie może mieć całkowitej pewności, co do słuszności swoich przypuszczeń. Sądzę więc, że na swój sposób zakończenie tej historii jest dla nas zagadką, co bez wątpienia wzmaga nasz apetyt na poznanie zakończenia „Doll Song”. Co więcej, autorka w dalszym ciągu kreuje świat na fundamentach greckiej tragedii, w której losami bohaterów kieruje pokrętne, bezlitosne przeznaczenie, wydające się nie mieć w zanadrzu żadnego szczęśliwego zakończenia i z góry o nim przesądzające. Postaci otacza więc aura mrocznej, niejasnej przyszłości, niczym w dziełach tworzonych w epoce europejskiego romantyzmu, a to sprawia, że rozkosz czytania jest naprawdę ogromna.

Na koniec warto wspomnieć, że w tym tomie nasi bohaterowie wydają się bardziej dojrzali niż do tej pory. Ich emocje nabrały głębi i powagi, podobnie jak uczucia, które stały się bardziej dramatyczne i świadome. Do tej pory mieliśmy do czynienia z raczej niewinnymi przepychankami, które nie miały większego znaczenia dla innych osób, zaś teraz miłosny pięciokąt – albowiem właśnie z pięciokątem mamy do czynienia – zaczyna oddziaływać na osoby postronne. Co więcej, uczucia bohaterów okazują się coraz bardziej destrukcyjne dla nich samych, ponieważ wszystkie odczuwane przez nich emocje pociągają za sobą pewne konsekwencje. Miłość budzi zazdrość, zazdrość zasila nienawiść, nienawiść przyciąga zło, zło jest powodem do strachu, strach z kolei wpływa na niepewność. To właśnie ten emocjonalny łańcuch przyczynowo-skutkowy sprawia, że tom czwarty wyróżnia się spośród poprzednich dojrzałością.

Mając wszystko to na uwadze, mogę zapewnić osoby, które zakochały się w historii pięknej lalki, że i ten tom „Doll Song” na pewno nikogo nie zawiedzie. Wierzę, że autorka jest w stanie zadowolić również tych, którzy wciąż wahają się z kupnem tego tytułu, jako że cechuje go nieoparty urok kreski, pełnia nawiązań do folkloru, obecność fantastyki oraz klimatycznego, dramatycznego romansu. Za dodatkowy atut z pewnością można poczytywać sobie fakt, iż seria liczy zaledwie pięć tomów, a więc od wielkiego finału dzieli nas już tylko ostatnia część. Nie ma więc sensu zwlekać i lepiej sięgnąć po ten komiks jak najszybciej.

czwartek, 16 kwietnia 2015

Doll Song tom 3 - Lee Sun-young





Tytuł: Doll Song
Autor: Lee Sun-young
Tom: 3
Wszystkich tomów: 5
Stan aktualny (KR): seria zamknięta
Wydawnictwo: Yumegari
Liczba stron: 206
Ocena: 6/6






„Miłość niespełniona to specyficzny rodzaj nienawiści. Miejmy się na baczności przed jej ofiarą – myślącym samotnikiem.” Sakutarō Hagiwara

Mogłoby się wydawać, że spełniają się marzenia i wszystko powinno zacząć się układać, bo oto Shin-woo znowu jest ze swoją przepiękną ukochaną, która zaufała mu pozwalając wyrwać się z rąk ojca i brutalnego Ki-hyuna. Niestety, bezwzględny los ma po swojej stronie utalentowaną egzorcystkę, która udaremnia tej dwójce ucieczkę i prowadzi ich prosto do złotej klatki, która przez lata była domem Woo-hee. Problem w tym, że dziewczyna nie jest już tą samą osobą, którą była wcześniej. Znając coraz więcej tajemnic dotyczących przeszłości i mając świadomość czekającej ją przyszłości, stara się zrozumieć swoje uczucia. Tymczasem dwójka zaciekłych adoratorów bezustannie walczy ze sobą o jej miłość, jakby chodziło o zwykły przedmiot. Świat, ludzie, inne istoty – nic nie ma znaczenia. Liczy się tylko to, co obaj chcą posiadać, a co Woo-hee może im dać.

Piękna, dramatyczna, przypominająca baśń historia lalki, jej stwórcy i zakochanego człowieka zbliża się coraz większymi krokami ku końcowi. Pozostały tylko dwa tomy i bardzo wiele wątków do zamknięcia. Lee Sun-young doskonale zdaje sobie z tego sprawę i dlatego od razu przechodzi do konkretów. To istotne, ponieważ często trafiamy na autorów, którzy nic sobie z tego nie robią, co w konsekwencji skutkuje nieskładnym zakończeniem. W tym przypadku chyba nam to nie grozi, ponieważ nasza autorka jest na dobrej drodze do wyjaśnienia wszystkich tajemnic, a przy tym bezustannie wciąga czytelnika w wir emocjonujących wydarzeń. „Doll Song” już od pierwszego tomu przypominało najprawdziwsze puzzle i teraz zapełniamy puste miejsca chcąc odtworzyć naprawdę cudowny obraz, jakim jest ten tytuł. W związku z tym, pokładam ogromne nadzieje w Lee Sun-young, ponieważ wiem, że jest w stanie poprowadzić tę historię tak, by na końcu niczego nie brakowało, by czytelnik czuł się spełniony, a to, wbrew pozorom, jest prawdziwą sztuką. Przyznam więc, że nie mogę doczekać się końca, ale jednocześnie nie chcę by on nastąpił, ponieważ „Doll Song” jest naprawdę magiczne.

Wiele dobrego można powiedzieć również o wyjątkowej, choć krótkiej historii dwójki zakochanych w sobie młodych, których los obdarzył cudownym uczuciem, ale przydzielił do dwóch różnych światów, które nie mogą połączyć się w zgodzie z naturą. Ich miłość jest taka jak oni – młoda, nieodpowiedzialna, ale gotowa do poświęceń i podjęcia ryzyka. Historia młodziutkiej lisiczki i równie nieopierzonego panicza przypomina antyczną tragedię, w której ludzie usiłują walczyć z przeznaczeniem – bezdusznym, nieprzekupnym, zdecydowanym – i tak jak to bywa w takich tytułach „Ponoszą karę za to, że śmieli marzyć o czymś, co było dla nich nieosiągalne.” (strona 182). Przyznam szczerze, że na mnie ich tragiczna miłość zrobiła wrażenie, jako że pogłębia mrok całej manhwy, jak również rzuca cień na najważniejszych bohaterów i przyszłość ich uczuć. Czy i oni skazani są na tragiczny koniec? Czy i oni marzą o nieosiągalnym?


Obłędnym posunięciem było poświęcenie tego tomu tematowi miłości jako formie chciwości. Oddaje to zarówno mroczny klimat tego tytułu, jak i gwałtowność ludzkich, i nie tylko ludzkich, uczuć. Miłość jest chciwa i czyni z ukochanej osoby przedmiot, co w „Doll Song” nabiera naprawdę głębokiego znaczenia. Tym pełniejszego, jeśli punktem odniesienia uczynimy naszą wyjątkową bohaterkę, która nie jest człowiekiem, ale lalką. Zresztą, czytelnik dostrzega tę żądzę posiadania niemal w każdym z bohaterów, choć w przypadku każdego z nich, wydaje się ona wypływać z innego źródła i jest tak różna, jak różnią się od siebie postaci. To zadziwiające, ale Lee Sun-young naprawdę zdołała nadać temu jednemu z grzechów głównych, pozornie tak nieskomplikowanemu, wielu różnorodnych barw, które doskonale dostrzegamy dzięki osobowości i charakterowi poszczególnych osób. Każdy z nas czegoś pragnie, każdy z nas jest na swój sposób chciwy, a „Doll Song” pokazuje, że to my jesteśmy tym, co charakteryzuje naszą chciwość – „Powiedz mi jaki jesteś, a ja powiem Ci jakie wnętrze kryją Twoje żądze”. To obłędne, ponieważ autorka uczyniła chciwość czymś materialnym, co jak do tej pory nie udało się nikomu innemu.

Na koniec zostawiłam kolejny dowód niewątpliwego talentu autorki, który tym razem przejawia się w subtelnej, niemal ulotnej ewolucji bohaterów. Kiedy zaczynaliśmy poznawać tę historię, Woo-hee była tylko niebywale piękną, zagubioną i niewinną dziewczyną, której życie otaczała tajemnica. Teraz wydaje się bardziej świadoma świata i siebie, odkrywa mrok czający się w ludziach, a może nawet w niej samej. Mamy wrażenie, że nie jest już tak nieskazitelna, tak czysta. Jej całkowitym przeciwieństwem jest mroczny Ki-hyun, które od początku był postacią przepełnioną złością, szaleństwem, bezwzględnością, a także brutalną, nadnaturalną siłą. Teraz na jego czarnej duszy rozkwitają białe kwiaty, a czytelnik zaczyna dostrzegać w nim dotąd niezauważalną łagodność. W jego nienasyconej chęci posiadania na wyłączność swojej lalki pojawia się uczucie, coraz wymowniejsze i bardziej niewinne. Niestety, nie od dziś wiemy, że czarne charaktery zawsze kochają mocniej i gwałtowniej, ale i kończą gorzej, co wywołuje w nas niepokój o los obłędnego ducha śliwy. Co takiego autorka dla niego przyszykowała? Niebawem z pewnością się przekonamy, a do tego czasu jesteśmy skazani na niepewność.

Cóż więcej można powiedzieć o trzecim tomie tej znakomitej pozycji, która cieszy oko niesamowitą, niezwykle szczegółową kreską oraz rozpieszcza duszę dramatyczną, piękną historią miłosną zakotwiczoną w azjatyckim folklorze? Podejrzewam, że wszelkie słowa są zbędne, kiedy już raz sięgnie się po „Doll Song”.



sobota, 20 grudnia 2014

Doll Song tom 2 - Lee Sun-young





Tytuł: Doll Song
Autor: Lee Sun-young
Tom: 2
Wszystkich tomów: 5
Stan aktualny (KR): seria zamknięta
Wydawnictwo: Yumegari
Liczba stron: ???
Ocena: 6/6






Miłość jest krwią, którą serce tego świata pompuje przez każdego z nas bez wyjątku, zaś wszelkie uczucia niczym tlen przepływają dzięki niej od człowieka do człowieka, pozostając w bezustannym ruchu. Nie sposób od niej uciec, nie można zamknąć oczu, zasłonić uszu i udawać, że nie istnieje. Miłość po prostu jest i pojawia się w każdej dziedzinie życia, w sztuce, w literaturze, w muzyce. Jest pępkiem świata, zaś „Doll Song” to składany jej niezmierzenie piękny hołd.

Dramatyczne wydarzenia oraz świadomość własnej odmienności wyczerpały Woo-hee, która znajdując się pod opieką swojego stwórcy przebywa w ekskluzywnym domu uciech. Jest teraz w pełni świadoma uciekającego czasu, ale nie potrafi zrozumieć, w jaki sposób straciła wszystkie wspomnienia odległej przeszłości i co pchnęło ją do opuszczenia ducha śliwy. Mimo problemów z pamięcią, bardzo powoli powracają do niej strzępki dawnych przeżyć, które dziewczyna próbuje poukładać w całość. W tym samym czasie, jej ojciec prowadzi swoje własne gierki, wysługując się przy tym demonami. Najwidoczniej nie przewidział jednak, że córka może wymknąć mu się spod kontroli. Tak się składa, że nieomal równocześnie, tajemniczy podróżnik próbuje trafić do Wioski Śliwy, gdzie ma nadzieję odnaleźć swoją wyjątkowo piękną ukochaną sprzed dziesięciu lat. Jest przekonany, że jego wybranka zupełnie się przez ten czas nie zmieniła. Czy rzeczywiście może tak być?


„Miłość romantyczna ma trzy wymiary. Po pierwsze, można kochać bez wzajemności.” (strona 203)

Jak wspomniałam wyżej, „Doll Song” to hołd składany miłości, która jest esencją tego tytułu, nadzieją, dramatem, wahaniem. Nieodwzajemnione uczucie to jeden z tych właśnie dramatów tego tomu. Wprawdzie temat zostaje dopiero wprowadzony na poważnie, ale już teraz czujemy jego ciężar i możemy poczuć ból postaci, które mają to wątpliwe szczęście zmierzyć się z miłością ogromną, ale jednostronną. Autorka wybrała do tego dwie istoty, z których żadna nie jest człowiekiem, ale obie potrafią zatracić się w uczuciach niezwykle ludzkich, ale jakże silnych. Prawdę mówiąc, mamy wrażenie, że miłość i w konsekwencji wszystkie jej produkty uboczne – zazdrość, nienawiść, smutek – czynią tę dwójkę nieszczęśników niemal szalonymi. Odpowiedzią na obłęd miłości w przypadku braku wzajemności jest krew, która syci furię i najwidoczniej przynosi chwilową, ale znikomą ulgę. Zresztą, warto również zwrócić uwagę na fakt, że im mniej człowieczeństwa powinno być w tej dwójce postaci, tym goręcej i głębiej kochają, a przyznam, że mam ogromną słabość do motywu: im mroczniejsze serce, tym mocniej czuje. W tym miejscu wypada także zauważyć, iż Lee Sun-young w znakomity sposób zestawiła ze sobą delikatność i niewinność Woo-hee, która jest tylko zwykłą, ożywioną lalką, z brutalną siłą namiętności istot nadnaturalnych, posiadających pewną władzę. To naprawdę robi wrażenie i działa na wyobraźnię, jako że czytelnik zaczyna się wahać, nie wiedząc po której stronie powinien się opowiedzieć.


„Po drugie, miłość może być uczuciem łączącym parę ludzi.” (strona 203)

Miłość odwzajemniona to kolejny wątek, który zostaje nam tutaj przedstawiony, chociaż nie mamy żadnej pewności, że takie przypuszczenia są słuszne. Nie wiemy do końca, co było głównym powodem ucieczki Woo-hee od swojego stwórcy – miłość czy może strach. Przyznaję, że podczas lektury mamy wrażenie, że autorka robi nam to specjalnie i bawi się z nami. Z jednej strony, pozwala wierzyć, że ciepło, troska i uśmiech łagodnego mężczyzny mogły dotrzeć do równie uroczej Woo-hee, tymczasem z drugiej, ukazuje wahanie, niepewność, ucieczkę, podczas której dziewczyna odwraca się do tyłu. Jak więc mają się sprawy z tą odwzajemnioną miłością u Lee Sun-young? Ryzykiem jest pokusić się o jakiekolwiek stwierdzenie, kiedy zakończenie może okazać się naprawdę nieprzewidywalne, ale wydaje mi się, że autorce bliższy jest dramat tej serii oraz gwałtowność uczuć, toteż swój obraz miłości obustronnej postanowiła zbudować właśnie na fundamencie tej nieodwzajemnionej. Które uczucie okaże się więc tym szczęśliwym i rzeczywiście „łączącym parę ludzi”? Nie oszukujmy się, autorka w doprawdy perfekcyjny sposób szachuje uczuciami swoich bohaterów, czym pobudza również i swojego czytelnika.


„I po trzecie… Ból rany, którą sobie zadałem, doprowadza mnie do szaleństwa.” (strona 203-204)

Sądzę, że w tym miejscu wypada wspomnieć również o bólu, do którego prawdziwych powodów duch śliwy nie chce się przyznać nawet przed samym sobą. Jako czytelnicy, wiemy doskonale, że całemu temu bolesnemu zamieszaniu winna jest miłość, zaś cierpienie płynie z chorobliwej zazdrości oraz straty ukochanej. Bez problemu zauważamy jednak, iż sam główny zainteresowany odbiera to zupełnie inaczej. W jego mniemaniu, ból bierze swój początek z cielesnej i duchowej rany – ciało z jego ciała zdradziło go, uciekło, a brakująca część nigdy nie odrosła. To bardzo ciekawy zabieg, który idealnie pasuje do kogoś tak łatwo wpadającego w gniew i tak bezlitośnie rozprawiającego się z przeszkodami, jakie stają mu na drodze. Lee Sun-young kreując ducha śliwy doskonale wiedziała, w jaki sposób oddać jego mrok i szaleńczą pasję, a przy okazji zmiękczyć czytelnika. Chyba każdy zgodzi się ze mną, iż spisała się na medal, gdyż jej czarny charakter jest jednocześnie jednym z najbardziej wyrazistych i romantycznych bohaterów serii, ponieważ łączy w sobie sprzeczności, których może sam nie jest jeszcze świadomy. Uwielbiam go.

Na koniec chciałabym nadmienić, iż w tym tomie autorka powoli sięga do kolejnych elementów folkloru, które czynią „Doll Song” tytułem jeszcze bardziej interesującym, gdyż dramaty nabierają dzięki nim dodatkowej mocy, zaś miłosna intryga staje się tym bardziej wyrafinowana. Dzięki tym właśnie motywom, Lee Sun-young rozbudowuje swoją historię coraz bardziej, a temat uczuć traci swój zwyczajny, ludzki wymiar. Bohaterowie kochają mocniej, mocniej nienawidzą, dotkliwiej cierpią, mają więcej możliwości zemsty, rozładowania złości. Wprowadzenie dodatkowych elementów ludowych wierzeń bezsprzecznie sprawia, że tytuł ten wydaje się nam w równej mierze eteryczny i gwałtowny, a więc w pełni wyjątkowy.

W jaki sposób mogę podsumować to, co podsumowania nie wymaga? „Doll Song” to manhwa, która robi wrażenie, zmienia obraz nudnej, przereklamowanej miłości w walkę żywiołów. Tutaj granica między przeciwieństwami zostaje zatarta – dobro i zło, miłość i nienawiść, mrok i jasność, wszystko jest jednym. To bez wątpienia najlepszy tytuł roku 2014!


wtorek, 29 lipca 2014

Doll Song tom 1 - Lee Sun-young




Tytuł: Doll Song
Autor: Lee Sun-young
Tom: 1
Wydawnictwo: Yumegari
Liczba stron: 212 (w tym 6 kolorowych)
Ocena: 6/6






O pierwszym tomie „Doll Song” można powiedzieć naprawdę wiele i jednocześnie jesteśmy w stanie zamknąć swoją wypowiedź w jednym tylko słowie: perfekcyjna. Tym, co przede wszystkim rzuca się w oczy jest motyw piękna, który stanowi esencję tego tytułu. Jeśli dodamy do niego mroczną historię, zaborczą miłość oraz „demoniczny” folklor otrzymamy coś wspaniałego, wyjątkowego i jedynego w swoim rodzaju.

Lee Woo-hee jest jak delikatny ptaszek trzymany w złotek klatce i wypuszczany z niej wyłącznie na krótkie chwile. Jej uroda zachwyca, zaś prostolinijność i dobre serce zjednują jej sympatię mieszkańców miasta. W nieumyślnie zastawione sidła uroku tej młodej kobiety wpada nawet młodziutka egzorcystka, która w zamian za pomoc i życzliwość, pragnie uchylić przed Lee Woo-hee zasłony przyszłości – panienka musi strzec się, bowiem mężczyzny w czerni, a tak się składa, że ten właśnie przybył do miasta. Niestety okazuje się także, że dziewczyna nieświadomie kryje w sobie niesamowitą choć przerażającą tajemnicę związaną z jej „stanem zdrowia”, który uniemożliwia jej nazbyt częste opuszczanie rodzinnego domu. Teraz jednak nadszedł czas by sekret wyszła na jaw, a wraz z nim cały mrok otaczającego piękną Lee Woo-hee świata.

Czym tak naprawdę jest piękno, które stało się obsesją współczesności? Kto wyznacza jego granice, ustala zasady estetyczne i dlaczego ludzie ślepo podążają za wizjami innych? Piękno jest pojęciem względnym, zabawą bogów, którzy upuszczają niewielki kawałek mięsa przed głodnymi zwierzętami, zaś te rzucają się w wir walki i ryzykują życiem w starciu o drobinę, która nie zaspokoi ich głodu. A tymczasem w cieniu leży wystarczająco wiele mięsa tylko trochę gorszej jakości, które pozwoliłoby utrzymać przy życiu wszystkie te bestie. Tacy właśnie są ludzie. Szaleni, kiedy chodzi o piękno, o zaspokojenie estetycznych potrzeb. Kochają to co pieści ich wzrok, ochraniają to, pożądają do tego stopnia, że popadają w jeszcze większe szaleństwo. I ten właśnie stan dostrzegamy w „Doll Song”. Piękno, w którym zakochuje się sam jego twórca, ludzie za wszelką cenę pragnący je chronić, lalkarz oddający duszę i ciało w imię pogoni za ideałem. Oto historia, która ukazuje prawdziwie mroczną stronę tego, co kojarzy się z radością i jasnymi barwami.

W tym tytule, Lee Sun-young wykorzystuje bardzo interesujący motyw lalkarza i nadaje mu dwa skrajnie odmienne kształty. Z jednej strony wprowadza do swojej opowieści historię ducha śliwy, który posługując się swoim drewnem tworzy przepiękną lalkę. Dzieło tak zniewalające, że zdolne rozkochać w sobie nawet własnego twórcę. Lalka ta jest w pewnym sensie dziełem przypadku i magii, tak więc trudnym do doścignięcia ideałem. Z drugiej, autorka przedstawia człowieka do tego stopnia zapatrzonego w swoje rzemiosło, że ślepo dążącego do prześcignięcia idealnego piękna. Lalkarz odrzuca swoje dotychczasowe osiągnięcia na rzecz własnego szaleństwa i pragnienia. W jego przypadku chodzi więc o ideał przemyślany w każdym calu, tworzony ludzkimi rękoma. I tak, w chwili starcia tych dwóch lalkarzy widoczne gołym okiem stają się także inne różnice pomiędzy nimi, zaś bestialstwo przyjmuje różne oblicza.

Ogromnym plusem „Doll Song” jest fakt, iż wątek paranormalny jest tutaj bardzo silnie związany z folklorem. Już sama idea ducha drzewa, o którym czytamy na początku i którego historia naznacza silnie całą opowieść nadaje całości niezapomnianego czaru. Im dalej zagłębiamy się w lekturę, tym więcej odniesień do dawnych wierzeń możemy znaleźć. Zresztą, pesymistyczne i brutalne oblicze folkloru perfekcyjnie uwydatnia mrok wszechobecny w tym tytule. To dopiero pierwszy tom, ale już teraz bez trudu możemy dostrzec zmiennokształtność, nawiedzenie, duchy czy demony. Co więc czeka na czytelnika dalej, skoro kolejne tomy zapowiadają się równie interesująco i niepokojąco?

Gdybym miała porównać manhwę Lee Sun-young do jakiegoś innego tytułu na pewno wybrałabym „Seimaden”. Dlaczego? Ze względu na bardzo poważny paranormalny dramat romantyczny. Choć nie dostrzegamy tego jeszcze bezpośrednio w akcji pierwszego tomu, wiele świadczy o tym, że już niedługo będziemy mieć z nim do czynienia. Naturalnie, dramatyczne wydarzenia już teraz odciskają swoje piętno na głównej bohaterce, jednakże romantyczne uniesienia zostały zaledwie zapowiedziane, niczym echo unoszące się ponad pierwszym tomem. Jest więc na co czekać, gdyż serduszka czytelników na pewno zabiją szybciej i łezka zakręci się w oku. Oj, będzie się działo! To po prostu pewne!
Przyjrzyjcie się dokładnie obwolucie pierwszego tomu i powiedzcie jakie trzy słowa przychodzą Wam na myśl. W moim przypadku są to: „piękna”, „szczegółowa”, „delikatna” i tak też można określić wnętrze. Kreska Lee Sun-young to prawdziwy majstersztyk. Pewne, choć delikatne kontury postaci, tysiące szczegółów, wspaniałe oczy składające się z wielu drobnych „pociągnięć”. Inaczej mówiąc, jest to przepiękna kreska, która idealnie odpowiada tematyce tego arcydzieła. Jak już wspomniałam, „Doll Song” jest tytułem raczej mrocznym i należy przyznać, iż klimat ten doskonale oddaje przewaga czerni i szarości nad bielą. Efekt jest naprawdę imponujący. Pewien kontrast stanowią za to kolorowe strony na początku tomiku. Niezmiennie piękne, jednakże niezwykle barwne, o nasyconych, żywych kolorach. To one wprowadzają nas w całą tę historię, ukazują niektórych bohaterów w całej okazałości. Aż ma się ochotę wzdychać z zachwytu.

W tym kontekście, podsumowanie pierwszego tomu „Doll Song” nikogo nie może zaskoczyć. Ta manhwa to prawdziwe cudo! Jej piękno, mrok i głębia wzbudzają fascynację, sprawiają, że czekanie na kolejne tomy jest istną torturą. „Doll Song” po prostu zapiera dech w piersi! Sięgnijcie po pierwszą część a zakochacie się w niej tak samo jak ja. Nie mam co do tego wątpliwości.