Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manhwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manhwa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 stycznia 2016

News: Siesta nowością Yumegari!

Nową manhwą od Yumegari będzie:

Siesta
Autor: Lee Young-You

Gatunek/tematyka: akcja, komedia, fantasy, nadprzyrodzone, dramat, shoujo, romans
Ilość tomów: 5 (zakończone)
Szczegóły wydania: format powiększony, obwoluta, kolorowe strony
Cena: 22,90 zł
Premiera tomu: lipiec 2016
Opis: 
Wyobraźcie sobie współczesną Europę – w świecie, gdzie magia istnieje! Niestety, w zwykłych ludziach wzbudza ona wiele nieufności, a władający nią ludzie, nazywani Miotaczami Naboi, są stale dyskryminowani. W tej oto rzeczywistości przyszło żyć nastoletniej Dii Canto. Dia mieszka wraz ze swoją przybraną rodziną, uczęszcza do pobliskiego liceum, podkochuje się w swoim przybranym bracie i jest bardzo, bardzo nieszczęśliwa. Pewnego dnia, by poprawić sobie humor, wybiera się na festyn z okazji święta wiosny, nieświadoma, że ten właśnie spacer zmieni bardzo wiele w jej banalnym życiu…*



Przedpłata: *KLIK*



*Opis i szczegóły wydania pochodzą ze strony/fan page'a wydawnictwa

niedziela, 18 października 2015

News: Forest of Gray City nowością Yumegari!

Wydawnictwo Yumegari ma dla swoich czytelników kolejną manhwę. Tym razem będzie to:

Forest of Gray City
Autor: Jung-Hyun Uhm
Gatunek/tematyka: shoujo, romans, okruchy życia, dramat
Ilość tomów: 2 (seria zakończona)
Szczegóły wydania: format 13,8 x 19,7, obwoluta, 2 kolorowe strony w każdym tomie
 Cena: 22,90 zł
Premiera tomu: luty 2016


Opis: 
Ciężkie jest życie młodej ilustratorki. Kto jak kto, ale 26-letnia Yun-Ook Jang wie o tym doskonale. Pracuje jako wolny strzelec przygotowując ilustracje do magazynów. Zleceń jednak nie przybywa, przelewy pojawiają się z dużym opóźnieniem, a wydatki przewyższają dochody… Co więcej ma ona dość znaczącą słabość, a mianowicie zakupoholizm. Po wejściu do sklepu traci wszelkie zahamowania i kupuje wszystko, co tylko wpadnie jej w oko, powiększając w ten sposób swoje zadłużenie. Pewnego dnia osiąga ono już takie rozmiary, że w akcie desperacji Yun-Ook postanawia znaleźć współlokatora, który odsunąłby od niej widmo komornika. Traf pada na krnąbrnego i tajemniczego pracownika baru, Bum-Moo Lee. Od samego początku wspólne mieszkanie sprawia obojgu spore kłopoty, doprowadzając w rezultacie do licznych sprzeczek. Gwoździem do trumny okazuje się wyjście na jaw jednej z tajemnic Bum-Moo… Ale ponoć kto się czubi, ten się lubi, prawda? Jeśli chcecie się dowiedzieć, czy relacje między bohaterami ulegną poprawie i co może wyniknąć z tak wybuchowej mieszanki, to koniecznie sięgnijcie po tę manhwę!*



Przedpłata: *czekamy*



*Opis i szczegóły wydania pochodzą ze strony/fan page'a wydawnictwa

wtorek, 29 września 2015

Doll Song tom 4 - Lee Sun-young





Tytuł: Doll Song
Autor: Lee Sun-young
Tom: 4
Wszystkich tomów: 5
Stan aktualny (KR): seria zamknięta
Wydawnictwo: Yumegari
Liczba stron: ??
Ocena: -5/6



Przed nami kolejny tom prawdziwie wyjątkowego, mrocznego romansu fantasy, który chwyta za serce i sprawia, że śledzimy losy bohaterów z zapartym tchem. Lee Sun-Young wielkimi krokami zbliża się do końca tej fascynującej przygody pełnej folkloru i gwałtownych, silnych uczuć kierujących krokami jej postaci. Magii „Doll Song” nie sposób się oprzeć, więc rzućmy okiem na czwartą część tego czarującego komiksu.

Nad Wulhaganem zbierają się czarne chmury, jako że dzień tajemniczej ceremonii jest coraz bliżej, zaś niezbędna podczas niej Woo-hee wciąż gości u Mi-ho. Z pozoru może się wydawać, że piękna lalka jest tam całkowicie bezpieczna, niestety ze wszystkich stron otaczają ją sprzeczne uczucia, które powoli, ale nieubłaganie zmierzają w bardzo złym kierunku. Urodziwa lisica, która otworzyła przed dziewczyną bramy swojego domu uciech, coraz bardziej cierpi z powodu nieodwzajemnionego uczucia do Ki-hyuna, zaś ten nie może pochwalić się pełnią sił witalnych i wydaje się do pewnego stopnia unikać Woo-hee. Nawet Shin-woo okazuje się nie być ideałem, za który tak usilnie starał się uchodzić, co otwiera złu drogę do jego serca i zagraża tym, którzy są blisko niego. Prawdziwa walka o życie swoje i innych właśnie się zaczyna.

Już na wstępie muszę przyznać, że ten tom „Doll Song” niewątpliwie jest najtrudniejszym jaki przyszło mi w tej serii recenzować. Jest to spowodowane faktem, że nagromadzenie wydarzeń, odpowiedzi na pytania i zamykanych wątków jest naprawdę ogromne. Na każdej stronie coś się dzieje, każda jest niezwykle istotna, zaś lektura wymaga od czytelnika ogromnego skupienia. Nie chcemy przecież, żeby coś nam przypadkiem umknęło. Tym bardziej, że intryga powoli zmierza ku końcowi. I tak, ktoś odkrywa karty, ktoś cierpi by inni mogli cieszyć się radością, gdy jedna osoba ukrywa swoją słabość, druga walczy z mrokiem, który pojawił się w sercu. Jak więc łatwo się domyślić, w tomiku gęsto jest nie tylko od akcji, ale także od uczuć, które choć różnorodne, okazują się w większości mroczne, co dotyczy także tych pozornie pozytywnych. Mamy więc do czynienia ze zgubną zazdrością, z żalem, beznadzieją, miłością, poświęceniem, smutkiem i nostalgią, a wszystko to sprawia, że ta część naprawdę zostaje z czytelnikiem na długo.

Miłość najczęściej kojarzona jest z pozytywnymi emocjami, które dodają skrzydeł, toteż naiwnie moglibyśmy sądzić, że w czwartym tomie „Doll Song” coś zacznie się w końcu układać. Niestety, a może właśnie „stety”, także tym razem miłość budzi raczej negatywne uczucia we wszystkich bohaterach. Odnajdziemy tu bowiem biorącą swój początek w tym uczuciu chorobliwą zazdrość, kuszącą demony wściekłość, samolubną chęć posiadania, a nawet nienawiść, przejmujący smutek oraz zagubienie. Wszystko to bez wątpienia sprawia, że mroczny klimat serii pogłębia się coraz bardziej, im bliżej zakończenia jesteśmy. W końcu mamy do czynienia z tytułem, który daleki jest od słodkich, wesołych czy wręcz komediowych historii dominujących na naszym rynku. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę już przy okazji pierwszego tomu i w dalszym ciągu nie ulega to żadnej zmianie, co niewątpliwie jest ogromną zaletą serii.

Bezsprzecznie swój czar roztacza także niepewność, co do dalszego losu uczucia między piękną lalką i duchem śliwy. Czytelnik może domyślać się rozwoju wypadków, ale niewątpliwie nie może mieć całkowitej pewności, co do słuszności swoich przypuszczeń. Sądzę więc, że na swój sposób zakończenie tej historii jest dla nas zagadką, co bez wątpienia wzmaga nasz apetyt na poznanie zakończenia „Doll Song”. Co więcej, autorka w dalszym ciągu kreuje świat na fundamentach greckiej tragedii, w której losami bohaterów kieruje pokrętne, bezlitosne przeznaczenie, wydające się nie mieć w zanadrzu żadnego szczęśliwego zakończenia i z góry o nim przesądzające. Postaci otacza więc aura mrocznej, niejasnej przyszłości, niczym w dziełach tworzonych w epoce europejskiego romantyzmu, a to sprawia, że rozkosz czytania jest naprawdę ogromna.

Na koniec warto wspomnieć, że w tym tomie nasi bohaterowie wydają się bardziej dojrzali niż do tej pory. Ich emocje nabrały głębi i powagi, podobnie jak uczucia, które stały się bardziej dramatyczne i świadome. Do tej pory mieliśmy do czynienia z raczej niewinnymi przepychankami, które nie miały większego znaczenia dla innych osób, zaś teraz miłosny pięciokąt – albowiem właśnie z pięciokątem mamy do czynienia – zaczyna oddziaływać na osoby postronne. Co więcej, uczucia bohaterów okazują się coraz bardziej destrukcyjne dla nich samych, ponieważ wszystkie odczuwane przez nich emocje pociągają za sobą pewne konsekwencje. Miłość budzi zazdrość, zazdrość zasila nienawiść, nienawiść przyciąga zło, zło jest powodem do strachu, strach z kolei wpływa na niepewność. To właśnie ten emocjonalny łańcuch przyczynowo-skutkowy sprawia, że tom czwarty wyróżnia się spośród poprzednich dojrzałością.

Mając wszystko to na uwadze, mogę zapewnić osoby, które zakochały się w historii pięknej lalki, że i ten tom „Doll Song” na pewno nikogo nie zawiedzie. Wierzę, że autorka jest w stanie zadowolić również tych, którzy wciąż wahają się z kupnem tego tytułu, jako że cechuje go nieoparty urok kreski, pełnia nawiązań do folkloru, obecność fantastyki oraz klimatycznego, dramatycznego romansu. Za dodatkowy atut z pewnością można poczytywać sobie fakt, iż seria liczy zaledwie pięć tomów, a więc od wielkiego finału dzieli nas już tylko ostatnia część. Nie ma więc sensu zwlekać i lepiej sięgnąć po ten komiks jak najszybciej.

czwartek, 16 kwietnia 2015

Doll Song tom 3 - Lee Sun-young





Tytuł: Doll Song
Autor: Lee Sun-young
Tom: 3
Wszystkich tomów: 5
Stan aktualny (KR): seria zamknięta
Wydawnictwo: Yumegari
Liczba stron: 206
Ocena: 6/6






„Miłość niespełniona to specyficzny rodzaj nienawiści. Miejmy się na baczności przed jej ofiarą – myślącym samotnikiem.” Sakutarō Hagiwara

Mogłoby się wydawać, że spełniają się marzenia i wszystko powinno zacząć się układać, bo oto Shin-woo znowu jest ze swoją przepiękną ukochaną, która zaufała mu pozwalając wyrwać się z rąk ojca i brutalnego Ki-hyuna. Niestety, bezwzględny los ma po swojej stronie utalentowaną egzorcystkę, która udaremnia tej dwójce ucieczkę i prowadzi ich prosto do złotej klatki, która przez lata była domem Woo-hee. Problem w tym, że dziewczyna nie jest już tą samą osobą, którą była wcześniej. Znając coraz więcej tajemnic dotyczących przeszłości i mając świadomość czekającej ją przyszłości, stara się zrozumieć swoje uczucia. Tymczasem dwójka zaciekłych adoratorów bezustannie walczy ze sobą o jej miłość, jakby chodziło o zwykły przedmiot. Świat, ludzie, inne istoty – nic nie ma znaczenia. Liczy się tylko to, co obaj chcą posiadać, a co Woo-hee może im dać.

Piękna, dramatyczna, przypominająca baśń historia lalki, jej stwórcy i zakochanego człowieka zbliża się coraz większymi krokami ku końcowi. Pozostały tylko dwa tomy i bardzo wiele wątków do zamknięcia. Lee Sun-young doskonale zdaje sobie z tego sprawę i dlatego od razu przechodzi do konkretów. To istotne, ponieważ często trafiamy na autorów, którzy nic sobie z tego nie robią, co w konsekwencji skutkuje nieskładnym zakończeniem. W tym przypadku chyba nam to nie grozi, ponieważ nasza autorka jest na dobrej drodze do wyjaśnienia wszystkich tajemnic, a przy tym bezustannie wciąga czytelnika w wir emocjonujących wydarzeń. „Doll Song” już od pierwszego tomu przypominało najprawdziwsze puzzle i teraz zapełniamy puste miejsca chcąc odtworzyć naprawdę cudowny obraz, jakim jest ten tytuł. W związku z tym, pokładam ogromne nadzieje w Lee Sun-young, ponieważ wiem, że jest w stanie poprowadzić tę historię tak, by na końcu niczego nie brakowało, by czytelnik czuł się spełniony, a to, wbrew pozorom, jest prawdziwą sztuką. Przyznam więc, że nie mogę doczekać się końca, ale jednocześnie nie chcę by on nastąpił, ponieważ „Doll Song” jest naprawdę magiczne.

Wiele dobrego można powiedzieć również o wyjątkowej, choć krótkiej historii dwójki zakochanych w sobie młodych, których los obdarzył cudownym uczuciem, ale przydzielił do dwóch różnych światów, które nie mogą połączyć się w zgodzie z naturą. Ich miłość jest taka jak oni – młoda, nieodpowiedzialna, ale gotowa do poświęceń i podjęcia ryzyka. Historia młodziutkiej lisiczki i równie nieopierzonego panicza przypomina antyczną tragedię, w której ludzie usiłują walczyć z przeznaczeniem – bezdusznym, nieprzekupnym, zdecydowanym – i tak jak to bywa w takich tytułach „Ponoszą karę za to, że śmieli marzyć o czymś, co było dla nich nieosiągalne.” (strona 182). Przyznam szczerze, że na mnie ich tragiczna miłość zrobiła wrażenie, jako że pogłębia mrok całej manhwy, jak również rzuca cień na najważniejszych bohaterów i przyszłość ich uczuć. Czy i oni skazani są na tragiczny koniec? Czy i oni marzą o nieosiągalnym?


Obłędnym posunięciem było poświęcenie tego tomu tematowi miłości jako formie chciwości. Oddaje to zarówno mroczny klimat tego tytułu, jak i gwałtowność ludzkich, i nie tylko ludzkich, uczuć. Miłość jest chciwa i czyni z ukochanej osoby przedmiot, co w „Doll Song” nabiera naprawdę głębokiego znaczenia. Tym pełniejszego, jeśli punktem odniesienia uczynimy naszą wyjątkową bohaterkę, która nie jest człowiekiem, ale lalką. Zresztą, czytelnik dostrzega tę żądzę posiadania niemal w każdym z bohaterów, choć w przypadku każdego z nich, wydaje się ona wypływać z innego źródła i jest tak różna, jak różnią się od siebie postaci. To zadziwiające, ale Lee Sun-young naprawdę zdołała nadać temu jednemu z grzechów głównych, pozornie tak nieskomplikowanemu, wielu różnorodnych barw, które doskonale dostrzegamy dzięki osobowości i charakterowi poszczególnych osób. Każdy z nas czegoś pragnie, każdy z nas jest na swój sposób chciwy, a „Doll Song” pokazuje, że to my jesteśmy tym, co charakteryzuje naszą chciwość – „Powiedz mi jaki jesteś, a ja powiem Ci jakie wnętrze kryją Twoje żądze”. To obłędne, ponieważ autorka uczyniła chciwość czymś materialnym, co jak do tej pory nie udało się nikomu innemu.

Na koniec zostawiłam kolejny dowód niewątpliwego talentu autorki, który tym razem przejawia się w subtelnej, niemal ulotnej ewolucji bohaterów. Kiedy zaczynaliśmy poznawać tę historię, Woo-hee była tylko niebywale piękną, zagubioną i niewinną dziewczyną, której życie otaczała tajemnica. Teraz wydaje się bardziej świadoma świata i siebie, odkrywa mrok czający się w ludziach, a może nawet w niej samej. Mamy wrażenie, że nie jest już tak nieskazitelna, tak czysta. Jej całkowitym przeciwieństwem jest mroczny Ki-hyun, które od początku był postacią przepełnioną złością, szaleństwem, bezwzględnością, a także brutalną, nadnaturalną siłą. Teraz na jego czarnej duszy rozkwitają białe kwiaty, a czytelnik zaczyna dostrzegać w nim dotąd niezauważalną łagodność. W jego nienasyconej chęci posiadania na wyłączność swojej lalki pojawia się uczucie, coraz wymowniejsze i bardziej niewinne. Niestety, nie od dziś wiemy, że czarne charaktery zawsze kochają mocniej i gwałtowniej, ale i kończą gorzej, co wywołuje w nas niepokój o los obłędnego ducha śliwy. Co takiego autorka dla niego przyszykowała? Niebawem z pewnością się przekonamy, a do tego czasu jesteśmy skazani na niepewność.

Cóż więcej można powiedzieć o trzecim tomie tej znakomitej pozycji, która cieszy oko niesamowitą, niezwykle szczegółową kreską oraz rozpieszcza duszę dramatyczną, piękną historią miłosną zakotwiczoną w azjatyckim folklorze? Podejrzewam, że wszelkie słowa są zbędne, kiedy już raz sięgnie się po „Doll Song”.



sobota, 21 marca 2015

Savage Garden tom 3 - Lee Hyeon-sook





Tytuł: Savage Garden
Autor: Lee Hyeon-sook
Tom: 3
Wszystkich tomów: 7
Stan aktualny (KR): seria zakończona
Wydawnictwo: Yumegari
Liczba stron: 172
Ocena: 6/6





Czym tak naprawdę jest „Savage Garden”? Manhwą? Z pewnością. Romansem? Naturalnie. Zaklętą w komiks powieścią obyczajową osadzoną w historycznych realiach? Tak sądzę i przyznam szczerze, że już od pierwszego tomu, tytuł ten kojarzył mi się z klasyką dziewiętnastowiecznej literatury angielskiej i francuskiej. Co za tym idzie, nie mogę pozbyć się wrażenia, iż mam do czynienia z powieścią, a nie ze stworzoną współcześnie manhwą. Może właśnie dlatego, „Savage Garden” jest pozycją naprawdę wspaniałą i inteligentną, której nie potrafię się oprzeć.

Omdlenie Raya stawia na równe nogi wszystkie bliskie mu osoby, a nawet samą Gabrielę, która zaczyna coraz bardziej interesować się chłopakiem. Będąc świadkiem jego spotkania z naprawdę piękną narzeczoną, postanawia oszczędzić sobie kłopotów i odsunąć się od młodego Kensingtona. Niestety, nie wychodzi to tak, jak sobie zaplanowała i tylko sprawia przykrość doświadczanemu przez los chłopakowi, na którego spadają kolejne ciosy. Tym razem nóż w plecy wbijają mu nawet najbliższe osoby, którym ufał bezgranicznie. Niestety, także pewnemu siebie i cynicznemu Euanowi wszystko zaczyna wymykać się spod kontroli, przez co traci kontrolę nawet nad własnym życiem. Nigdy nie było dobrze, ale teraz jest z każdą chwilą coraz gorzej. Czarne, burzowe chmury wiszą nad wszystkimi bohaterami, a każdy z nich musi poradzić sobie sam z atakującymi go demonami.

„Savage Garden” nie jest prostym, lekkim tytułem, jakich dziś pełno, toteż intryga miłosna pojawiająca się w tej serii taka być nie może. Zapewne z tego powodu, Lee Hyeon-sook zadbała by rozwijała się ona we wszystkich kierunkach niemal równocześnie, co czyni sytuację bohaterów coraz bardziej dramatyczną i skomplikowaną. Niemniej jednak, podobne nagromadzenie uczuć nie powoduje chaosu, a jedynie coraz głębiej wciąga czytelnika, który pragnie wiedzieć więcej i jak najszybciej poznać zakończenie tej historii. Kolejne odkrywane przed nami pragnienia są coraz gwałtowniejsze i coraz trudniej się im oprzeć, a to bardzo komplikuje życie wszystkich postaci. Mało tego, w tym tomie nawet pozornie banalny motyw crossdressingu i nauki w szkole przeznaczonej dla płci przeciwnej coraz wyraźniej buduje dramat i jest dla głównej bohaterki ogromnym ciężarem psychicznym. Kiedy dodać do tego problemy natury uczuciowej, otrzymujemy bombę, która w każdej chwili może wybuchnąć i pociągnąć za sobą w nicość każdą z istotnych dla serii postaci. Tutaj nie chodzi o zabawę, ale o życie i przyszłość.

Stanowiąc przeciwieństwo licznych wydawanych w naszym kraju komiksów, „Savage Garden” z każdym tomem przedstawia nam nowe profile silnych, niebezpiecznych kobiet, które doskonale wiedzą jak wykorzystać swoją „słabość” by zdobyć władzę nie tylko nad innymi kobietami, ale przede wszystkim nad przedstawicielami płci przeciwnej. Także tym razem, mamy okazję poznać kogoś takiego i przyjrzeć się metodom działania, które pozwalają owinąć sobie wokół palca wybraną ofiarę. Urocza buźka i niewinne oczka są maską, która kryje mroczną, zdeterminowaną i gotową na wszystko duszę, inteligencję oraz bezwzględność. Lee Hyeon-sook zapoznaje nas z pajęczycą w ciele motyla i przyznam szczerze, że to naprawdę interesujący kontrast dla słabych mężczyzn, będących jak głupie muchy wpadające w rozstawione na nie sieci. Autorka bezbłędnie oddaje w ten sposób różnice w postępowaniu, działaniu i myśleniu płci pięknej oraz brzydkiej, co jest możliwe dzięki historycznemu i społecznemu zakotwiczeniu jej historii. To imponujące i naprawdę warte docenienia, ponieważ drugiego takiego tytułu nie znajdziecie na naszym rynku, a może i w ogóle.

W tym tomie bardzo istotny jest również obraz braterskiej miłości, która zmusza do dokonania wyboru między sobą a tą drugą osobą. Gra toczy się o naprawdę wysoką stawkę, ponieważ z jednej strony zagrożona jest psychika i dobrobyt młodszego z braci Kensingtonów, zaś z drugiej życiowa wolność i wolna wola starszego. Prawdę mówiąc, Euan jest marionetką, zaś jego sznurki stanowi Ray, o czym wiedzą doskonale wszyscy znajdujący się blisko dwójki braci. I tutaj jest pies pogrzebany, ponieważ tę sytuację wykorzystują osoby najbliżej z nimi związane. Tym samym, wiedzą gdzie uderzyć by zabolało najmocniej i by szantaż poskutkował jak należy. Fakt, iż Raymond nie ma o niczym pojęcia tylko wszystko komplikuje i sprawia, że klatka, w którą zostali schwytani staje się coraz ciaśniejsza, a powietrze gęstsze, duszące. Bracia są niewolnikami swojego statusu, swoich uczuć i całkowitej bezsilności, choć tylko jeden z nich ma tego pełną świadomość. Tej serii naprawdę nie sposób odmówić piękna zamkniętego w dramacie.

Skoro jednak o więzach krępujących Euana mowa, to nie sposób nie docenić sposobu, w jaki Lee Hyeon-sook ukazała reakcję dawnej arystokracji na seksualną odmienność w swoich szeregach. Po pierwsze, różni się ona od tej przedstawionej w większości tytułów, nawet tych osadzonych w podobnych ramach czasowych, chociaż przyznaję, że nie to jest tutaj najważniejsze. Prawdziwe znaczenie ma tutaj fakt, iż autorka nadała temu problemowi tak ulotne znaczenie, że wręcz nieistniejące, co stawia naszego bohatera w sytuacji bez wyjścia. Jego odmienność zostaje zakwestionowana i tym samym jedyna droga ucieczki z pułapki zastawionej przez ojca zwyczajnie się rozmywa. Przyznaję szczerze, że zrobiło to na mnie ogromne wrażenie, ponieważ pokazuje jak nieistotny jest dla tej rozległej pajęczyny intryg bunt Euana i jego uczucia. A przecież mowa o jednej, niewielkie rozmowie, która mogłaby przejść niezauważona, gdyby nie wielkie znaczenie i ciężar ukryty za wypowiedzianymi wtedy słowami.

Myślę, że w tym kontekście nikogo nie zdziwi moje wielkie oddanie tej serii oraz gorąca zachęta by po nią sięgnąć. Jest to tytuł pod każdym względem wyjątkowy, który oddaje klimat dziewiętnastowiecznych dramatów obyczajowych, prezentuje gamę różnorodnych bohaterów, z których każdy ma swoje własne problemy. Nie bez znaczenia jest także cudowna kreska Lee Hyeon-sook, która dodaje „Savage Garden” jeszcze więcej klasy i dodatkowo zakotwicza ten tytuł w epoce rozgrywających się tutaj wydarzeń. Dla tej manhwy naprawdę można stracić głowę.


poniedziałek, 22 grudnia 2014

Kwiaty grzechu tom 4 - Lee Hyeon-Sook




Tytuł: Kwiaty grzechu
Tytuł alternatywny: Ak-eui Kkot, The Flower of Evil
Autor: Lee Hyeon-Sook
Tom: 4
Wszystkich tomów: 7
Stan aktualny (KR): seria zamknięta
Wydawnictwo: Kotori
Liczba stron: 174
Ocena: 5+/6







Ludzie uwielbiają dramaty, nie potrafią znieść przesadnej słodyczy, zbyt dużej radości bohaterów czy łzawych happy endów, a jednak kiedy mają pod ręką prawdziwy, bardzo prawdopodobny dramat, nie potrafią go docenić, uciekają od trudnego tematu, który stwarza prawdziwy problem. Jak to jest, że czytelnicy wolą wydumane, naciągane życiowe komplikacje, zamiast sięgnąć po tytuł, który ma do zaoferowania prawdziwe mury, których nie sposób przeskoczyć? Nie wiem, jak to w ogóle możliwe, że tytuł tak skrupulatnie i starannie tworzony, jak „Kwiaty grzechu” może przejść koło licznych czytelników niemal niezauważony, ale to już strata tych, którzy boją się prawdziwego dramatu i wolą chwytać się słabych, umownych problemów zamiast stawić czoła czemuś prawdziwemu. Ci, którzy sięgnęli po tę manhwę z pewnością wiedzą, o czym mówię, a inni może powinni się zastanowić nad tym, czy aby na pewno słusznie odwracają głowę od tego tytułu.

Sewa postanawia zrobić bratu na złość i przenocować u Sungchana, który z niejaką przyjemnością zaoferował jej pomoc i bezpieczne schronienie na noc. Podobna decyzja spotyka się z wielkim niezadowoleniem Sejoona, a nawet z jego wściekłością. Wprawdzie plan snu poza domem nie wychodzi tak, jak dziewczyna sobie to wyobrażała, ale mimo wszystko zaistniały problem zbliża ją do kolegi z dzieciństwa i jest ciosem dla ciągle niezadowolonego brata. Rodzeństwo nadal prowadzi swoją dziwną grę, szukając sposobów by sprawiać siebie nawzajem ból, a przy okazji ranią innych. Na domiar złego, pod postacią byłej dziewczyny, o uwagę upomina się także przeszłość Sungchana, który ukrywa zdecydowanie więcej niżby mogło się wydawać. Mimo wszystko między nim a Sewą pojawia się pewna nić porozumienia, która jest solą w oku coraz bardziej zazdrosnego Sejoona.


O tym, że „Kwiaty grzechu” są manhwą skupiającą się nie na wydarzeniach, ale na ludziach, wiemy już od pierwszego tomu i upewniamy się o tym, z każdą kolejną częścią. Kawałek po kawałku budujemy pełniejszy obraz postaci, modyfikujemy go, uaktualniamy, jako że każdy tom przynosi coś nowego, każdy tom coś zmienia. Tym samym, bohaterowie Lee Hyeon-sook są jak rzeka – niby wyglądają tak samo, ale nigdy nie są tacy jakimi byli poprzednio, a ich ewolucję najdokładniej widać w tomie czwartym. Na tym etapie historii, nikt nie pozostał niezmieniony, każdy odkrył przed czytelnikiem jakieś karty i każdy ma coś jeszcze do zaoferowania, ale to Sewa przeszła na naszych oczach największą metamorfozę. Dzięki usilnym staraniom Sungchana, który wyraźnie ma coś za uszami, dziewczyna zaczyna otwierać się na niego, a tym samym na świat zewnętrzny, który wychodzi poza cztery ściany jej domu, rodziców oraz brata bliźniaka. Niedostępna, chłodna i trzymająca wszystkich na dystans outsiderka najwyraźniej zaczyna reagować na uczucia inne niż miłość do Sejoona, powoli mięknie, normalnieje. Wprawdzie wciąż podporządkowuje swoje serce zakazanemu uczuciu, ale teraz jest w stanie również żyć w świecie, nawet jeśli rozszerzył się on tylko o jedną osobę. Jej kreacja jest więc naprawdę godna podziwu i bez wątpienia była szczegółowo przemyślana, jako że Lee Hyeon-sook w perfekcyjny sposób formuje postać Sewy i jej skomplikowaną psychikę.


Tak się składa, że tym razem to osoba Sejoona została przedstawiona w sposób bezsprzecznie negatywny i to on wprowadza do historii wyraźny kontrast „wykorzystywania”. Chłopak wydawał się do tej pory być w miarę rozsądny, chciał uwolnić siebie od Sewy i Sewę od siebie, jednakże teraz jego maska opada i Sejoon już nawet nie kryje swoich prawdziwych intencji wobec innych osób. O ile jego siostra miała nieprzyjemny nawyk wykorzystywania sytuacji, by zwrócić na siebie uwagę brata, o tyle chłopak okazuje się bardziej bezwzględny, gdyż do swoich celów wykorzystuje ludzi. Za wszelką cenę chce zranić Sewę, siłą odepchnąć ją od siebie, ale jednocześnie nie może znieść myśli, że ona wydaje się naprawdę od niego odsuwać. Jest jak zwierzę w klatce, które nie wie czego chce, miota się, wścieka, nie panuje nad emocjami. Kryjąca się w nim bestia jest żądna krwi, choć wciąż tkwi na uwięzi. Prawdę mówiąc, Sejoon jest pod tym względem bardziej niestabilny niż siostra, która przynajmniej zawsze miała jeden cel, podczas gdy on był bezustannie zagubiony, niezdecydowany, pełen sprzeczności. Tym samym, dramat psychologiczny, który wypełnia „Kwiaty grzechu” po brzegi staje się tym intensywniejszy i w kolejnych tomach może nieść za sobą wszystko.

Prawdę mówiąc, w tej części prezentowanej przez autorkę historii możemy doszukać się elementu, którego tak naprawdę wcześniej nie było, jako że uczucia, jakimi darzyli się wszyscy bohaterowie były faktem. Czytelnik po prostu się o nich dowiadywał i musiał je zaakceptować. Teraz sytuacja się zmienia, gdyż Lee Hyeon-sook wprowadziła do swojej manhwy budzące się uczucie, które rodzi się na naszych oczach, chociaż uświadamiamy sobie to dopiero pod koniec tego tomiku. Wiąże się to ściśle ze zmianami, jakie zaszły w jednej postaci i właśnie rozpoczęły się w drugiej, której status emocjonalny nie był do końca jasny. Czytelnik mógł dać się zwieść czułym słówkom lub zachować czujność, ale teraz sprawa wydaje się oczywista. Należy przyznać, że ten nowy wątek miłosny został wprowadzony w odpowiednim momencie i w perfekcyjny sposób, gdyż nie jest uczuciem budowanym na piasku, ale wznosi się na mozolnie stawianych fundamentach zasadności.


Swoje istotne pięć minut w tym tomie znalazła także postać Siyeon, niedocenionej dziewczyny Sejoona, która w jego rękach już nie raz wydawała się tylko zabawką. Inteligentna, utalentowana i ładna, beznadziejnie zakochana i dlatego skłonna walczyć w swojego wybranka. Do tej pory nie odznaczała się niczym szczególnym, układnie starała się dać rodzeństwu czas na poukładanie swoich spraw, ale w konsekwencji stawała się tylko ofiarą złości Sewy i gierek Sejoona. Jak dowiadujemy się w tym tomie, jej pogoń za ukochanym odbiła się zarówno na wynikach w nauce, jak i na jej charakterze, jako że również w niej zaczyna budzić się mrok. Jak na razie jest zaledwie cieniem, ale zazdrość, ból urażonej dumy i zdradzonych uczuć daje o sobie znać. Mimo wszystko, Siyeon chyba jako jedyna naprawdę może odwrócić się od szalonych w swojej miłości bliźniąt i tym samym ułożyć sobie życie z dala od dramatów oraz wielkich i małych tragedii, jakie niosą za sobą uczucia. Mam wrażenie, że jej postać jest tą jedyną naprawdę niewinną, która stała się prawdziwą ofiarą rodzeństwa, co najwyraźniej zaczęła już sobie uświadamiać. Przyznaję, że do tej pory nie przepadałam za Siyeon, jednakże teraz naprawdę patrzę na nią inaczej i współczuję jej tych wszystkich bezowocnych starań, które z góry skazane były na niepowodzenie.

Podsumowując, czwarty tom „Kwiatów grzechu” to swoiste odwrócenie ról, nowe oblicza bohaterów, uśpienie jednej bestii i obudzenie drugiej. Historia zakochanych w sobie bliźniąt od początku była fascynująca i mroczna, skupiała się na psychologicznym ukazaniu postaci oraz na dramacie zakazanego uczucia i wynikającym z niego szaleństwie, ale jakimś cudem z tomu na tom robi się coraz ciekawiej, a wszystkie zalety manhwy wydają się nabierać jeszcze większej intensywności.


sobota, 20 grudnia 2014

Doll Song tom 2 - Lee Sun-young





Tytuł: Doll Song
Autor: Lee Sun-young
Tom: 2
Wszystkich tomów: 5
Stan aktualny (KR): seria zamknięta
Wydawnictwo: Yumegari
Liczba stron: ???
Ocena: 6/6






Miłość jest krwią, którą serce tego świata pompuje przez każdego z nas bez wyjątku, zaś wszelkie uczucia niczym tlen przepływają dzięki niej od człowieka do człowieka, pozostając w bezustannym ruchu. Nie sposób od niej uciec, nie można zamknąć oczu, zasłonić uszu i udawać, że nie istnieje. Miłość po prostu jest i pojawia się w każdej dziedzinie życia, w sztuce, w literaturze, w muzyce. Jest pępkiem świata, zaś „Doll Song” to składany jej niezmierzenie piękny hołd.

Dramatyczne wydarzenia oraz świadomość własnej odmienności wyczerpały Woo-hee, która znajdując się pod opieką swojego stwórcy przebywa w ekskluzywnym domu uciech. Jest teraz w pełni świadoma uciekającego czasu, ale nie potrafi zrozumieć, w jaki sposób straciła wszystkie wspomnienia odległej przeszłości i co pchnęło ją do opuszczenia ducha śliwy. Mimo problemów z pamięcią, bardzo powoli powracają do niej strzępki dawnych przeżyć, które dziewczyna próbuje poukładać w całość. W tym samym czasie, jej ojciec prowadzi swoje własne gierki, wysługując się przy tym demonami. Najwidoczniej nie przewidział jednak, że córka może wymknąć mu się spod kontroli. Tak się składa, że nieomal równocześnie, tajemniczy podróżnik próbuje trafić do Wioski Śliwy, gdzie ma nadzieję odnaleźć swoją wyjątkowo piękną ukochaną sprzed dziesięciu lat. Jest przekonany, że jego wybranka zupełnie się przez ten czas nie zmieniła. Czy rzeczywiście może tak być?


„Miłość romantyczna ma trzy wymiary. Po pierwsze, można kochać bez wzajemności.” (strona 203)

Jak wspomniałam wyżej, „Doll Song” to hołd składany miłości, która jest esencją tego tytułu, nadzieją, dramatem, wahaniem. Nieodwzajemnione uczucie to jeden z tych właśnie dramatów tego tomu. Wprawdzie temat zostaje dopiero wprowadzony na poważnie, ale już teraz czujemy jego ciężar i możemy poczuć ból postaci, które mają to wątpliwe szczęście zmierzyć się z miłością ogromną, ale jednostronną. Autorka wybrała do tego dwie istoty, z których żadna nie jest człowiekiem, ale obie potrafią zatracić się w uczuciach niezwykle ludzkich, ale jakże silnych. Prawdę mówiąc, mamy wrażenie, że miłość i w konsekwencji wszystkie jej produkty uboczne – zazdrość, nienawiść, smutek – czynią tę dwójkę nieszczęśników niemal szalonymi. Odpowiedzią na obłęd miłości w przypadku braku wzajemności jest krew, która syci furię i najwidoczniej przynosi chwilową, ale znikomą ulgę. Zresztą, warto również zwrócić uwagę na fakt, że im mniej człowieczeństwa powinno być w tej dwójce postaci, tym goręcej i głębiej kochają, a przyznam, że mam ogromną słabość do motywu: im mroczniejsze serce, tym mocniej czuje. W tym miejscu wypada także zauważyć, iż Lee Sun-young w znakomity sposób zestawiła ze sobą delikatność i niewinność Woo-hee, która jest tylko zwykłą, ożywioną lalką, z brutalną siłą namiętności istot nadnaturalnych, posiadających pewną władzę. To naprawdę robi wrażenie i działa na wyobraźnię, jako że czytelnik zaczyna się wahać, nie wiedząc po której stronie powinien się opowiedzieć.


„Po drugie, miłość może być uczuciem łączącym parę ludzi.” (strona 203)

Miłość odwzajemniona to kolejny wątek, który zostaje nam tutaj przedstawiony, chociaż nie mamy żadnej pewności, że takie przypuszczenia są słuszne. Nie wiemy do końca, co było głównym powodem ucieczki Woo-hee od swojego stwórcy – miłość czy może strach. Przyznaję, że podczas lektury mamy wrażenie, że autorka robi nam to specjalnie i bawi się z nami. Z jednej strony, pozwala wierzyć, że ciepło, troska i uśmiech łagodnego mężczyzny mogły dotrzeć do równie uroczej Woo-hee, tymczasem z drugiej, ukazuje wahanie, niepewność, ucieczkę, podczas której dziewczyna odwraca się do tyłu. Jak więc mają się sprawy z tą odwzajemnioną miłością u Lee Sun-young? Ryzykiem jest pokusić się o jakiekolwiek stwierdzenie, kiedy zakończenie może okazać się naprawdę nieprzewidywalne, ale wydaje mi się, że autorce bliższy jest dramat tej serii oraz gwałtowność uczuć, toteż swój obraz miłości obustronnej postanowiła zbudować właśnie na fundamencie tej nieodwzajemnionej. Które uczucie okaże się więc tym szczęśliwym i rzeczywiście „łączącym parę ludzi”? Nie oszukujmy się, autorka w doprawdy perfekcyjny sposób szachuje uczuciami swoich bohaterów, czym pobudza również i swojego czytelnika.


„I po trzecie… Ból rany, którą sobie zadałem, doprowadza mnie do szaleństwa.” (strona 203-204)

Sądzę, że w tym miejscu wypada wspomnieć również o bólu, do którego prawdziwych powodów duch śliwy nie chce się przyznać nawet przed samym sobą. Jako czytelnicy, wiemy doskonale, że całemu temu bolesnemu zamieszaniu winna jest miłość, zaś cierpienie płynie z chorobliwej zazdrości oraz straty ukochanej. Bez problemu zauważamy jednak, iż sam główny zainteresowany odbiera to zupełnie inaczej. W jego mniemaniu, ból bierze swój początek z cielesnej i duchowej rany – ciało z jego ciała zdradziło go, uciekło, a brakująca część nigdy nie odrosła. To bardzo ciekawy zabieg, który idealnie pasuje do kogoś tak łatwo wpadającego w gniew i tak bezlitośnie rozprawiającego się z przeszkodami, jakie stają mu na drodze. Lee Sun-young kreując ducha śliwy doskonale wiedziała, w jaki sposób oddać jego mrok i szaleńczą pasję, a przy okazji zmiękczyć czytelnika. Chyba każdy zgodzi się ze mną, iż spisała się na medal, gdyż jej czarny charakter jest jednocześnie jednym z najbardziej wyrazistych i romantycznych bohaterów serii, ponieważ łączy w sobie sprzeczności, których może sam nie jest jeszcze świadomy. Uwielbiam go.

Na koniec chciałabym nadmienić, iż w tym tomie autorka powoli sięga do kolejnych elementów folkloru, które czynią „Doll Song” tytułem jeszcze bardziej interesującym, gdyż dramaty nabierają dzięki nim dodatkowej mocy, zaś miłosna intryga staje się tym bardziej wyrafinowana. Dzięki tym właśnie motywom, Lee Sun-young rozbudowuje swoją historię coraz bardziej, a temat uczuć traci swój zwyczajny, ludzki wymiar. Bohaterowie kochają mocniej, mocniej nienawidzą, dotkliwiej cierpią, mają więcej możliwości zemsty, rozładowania złości. Wprowadzenie dodatkowych elementów ludowych wierzeń bezsprzecznie sprawia, że tytuł ten wydaje się nam w równej mierze eteryczny i gwałtowny, a więc w pełni wyjątkowy.

W jaki sposób mogę podsumować to, co podsumowania nie wymaga? „Doll Song” to manhwa, która robi wrażenie, zmienia obraz nudnej, przereklamowanej miłości w walkę żywiołów. Tutaj granica między przeciwieństwami zostaje zatarta – dobro i zło, miłość i nienawiść, mrok i jasność, wszystko jest jednym. To bez wątpienia najlepszy tytuł roku 2014!


wtorek, 29 lipca 2014

Doll Song tom 1 - Lee Sun-young




Tytuł: Doll Song
Autor: Lee Sun-young
Tom: 1
Wydawnictwo: Yumegari
Liczba stron: 212 (w tym 6 kolorowych)
Ocena: 6/6






O pierwszym tomie „Doll Song” można powiedzieć naprawdę wiele i jednocześnie jesteśmy w stanie zamknąć swoją wypowiedź w jednym tylko słowie: perfekcyjna. Tym, co przede wszystkim rzuca się w oczy jest motyw piękna, który stanowi esencję tego tytułu. Jeśli dodamy do niego mroczną historię, zaborczą miłość oraz „demoniczny” folklor otrzymamy coś wspaniałego, wyjątkowego i jedynego w swoim rodzaju.

Lee Woo-hee jest jak delikatny ptaszek trzymany w złotek klatce i wypuszczany z niej wyłącznie na krótkie chwile. Jej uroda zachwyca, zaś prostolinijność i dobre serce zjednują jej sympatię mieszkańców miasta. W nieumyślnie zastawione sidła uroku tej młodej kobiety wpada nawet młodziutka egzorcystka, która w zamian za pomoc i życzliwość, pragnie uchylić przed Lee Woo-hee zasłony przyszłości – panienka musi strzec się, bowiem mężczyzny w czerni, a tak się składa, że ten właśnie przybył do miasta. Niestety okazuje się także, że dziewczyna nieświadomie kryje w sobie niesamowitą choć przerażającą tajemnicę związaną z jej „stanem zdrowia”, który uniemożliwia jej nazbyt częste opuszczanie rodzinnego domu. Teraz jednak nadszedł czas by sekret wyszła na jaw, a wraz z nim cały mrok otaczającego piękną Lee Woo-hee świata.

Czym tak naprawdę jest piękno, które stało się obsesją współczesności? Kto wyznacza jego granice, ustala zasady estetyczne i dlaczego ludzie ślepo podążają za wizjami innych? Piękno jest pojęciem względnym, zabawą bogów, którzy upuszczają niewielki kawałek mięsa przed głodnymi zwierzętami, zaś te rzucają się w wir walki i ryzykują życiem w starciu o drobinę, która nie zaspokoi ich głodu. A tymczasem w cieniu leży wystarczająco wiele mięsa tylko trochę gorszej jakości, które pozwoliłoby utrzymać przy życiu wszystkie te bestie. Tacy właśnie są ludzie. Szaleni, kiedy chodzi o piękno, o zaspokojenie estetycznych potrzeb. Kochają to co pieści ich wzrok, ochraniają to, pożądają do tego stopnia, że popadają w jeszcze większe szaleństwo. I ten właśnie stan dostrzegamy w „Doll Song”. Piękno, w którym zakochuje się sam jego twórca, ludzie za wszelką cenę pragnący je chronić, lalkarz oddający duszę i ciało w imię pogoni za ideałem. Oto historia, która ukazuje prawdziwie mroczną stronę tego, co kojarzy się z radością i jasnymi barwami.

W tym tytule, Lee Sun-young wykorzystuje bardzo interesujący motyw lalkarza i nadaje mu dwa skrajnie odmienne kształty. Z jednej strony wprowadza do swojej opowieści historię ducha śliwy, który posługując się swoim drewnem tworzy przepiękną lalkę. Dzieło tak zniewalające, że zdolne rozkochać w sobie nawet własnego twórcę. Lalka ta jest w pewnym sensie dziełem przypadku i magii, tak więc trudnym do doścignięcia ideałem. Z drugiej, autorka przedstawia człowieka do tego stopnia zapatrzonego w swoje rzemiosło, że ślepo dążącego do prześcignięcia idealnego piękna. Lalkarz odrzuca swoje dotychczasowe osiągnięcia na rzecz własnego szaleństwa i pragnienia. W jego przypadku chodzi więc o ideał przemyślany w każdym calu, tworzony ludzkimi rękoma. I tak, w chwili starcia tych dwóch lalkarzy widoczne gołym okiem stają się także inne różnice pomiędzy nimi, zaś bestialstwo przyjmuje różne oblicza.

Ogromnym plusem „Doll Song” jest fakt, iż wątek paranormalny jest tutaj bardzo silnie związany z folklorem. Już sama idea ducha drzewa, o którym czytamy na początku i którego historia naznacza silnie całą opowieść nadaje całości niezapomnianego czaru. Im dalej zagłębiamy się w lekturę, tym więcej odniesień do dawnych wierzeń możemy znaleźć. Zresztą, pesymistyczne i brutalne oblicze folkloru perfekcyjnie uwydatnia mrok wszechobecny w tym tytule. To dopiero pierwszy tom, ale już teraz bez trudu możemy dostrzec zmiennokształtność, nawiedzenie, duchy czy demony. Co więc czeka na czytelnika dalej, skoro kolejne tomy zapowiadają się równie interesująco i niepokojąco?

Gdybym miała porównać manhwę Lee Sun-young do jakiegoś innego tytułu na pewno wybrałabym „Seimaden”. Dlaczego? Ze względu na bardzo poważny paranormalny dramat romantyczny. Choć nie dostrzegamy tego jeszcze bezpośrednio w akcji pierwszego tomu, wiele świadczy o tym, że już niedługo będziemy mieć z nim do czynienia. Naturalnie, dramatyczne wydarzenia już teraz odciskają swoje piętno na głównej bohaterce, jednakże romantyczne uniesienia zostały zaledwie zapowiedziane, niczym echo unoszące się ponad pierwszym tomem. Jest więc na co czekać, gdyż serduszka czytelników na pewno zabiją szybciej i łezka zakręci się w oku. Oj, będzie się działo! To po prostu pewne!
Przyjrzyjcie się dokładnie obwolucie pierwszego tomu i powiedzcie jakie trzy słowa przychodzą Wam na myśl. W moim przypadku są to: „piękna”, „szczegółowa”, „delikatna” i tak też można określić wnętrze. Kreska Lee Sun-young to prawdziwy majstersztyk. Pewne, choć delikatne kontury postaci, tysiące szczegółów, wspaniałe oczy składające się z wielu drobnych „pociągnięć”. Inaczej mówiąc, jest to przepiękna kreska, która idealnie odpowiada tematyce tego arcydzieła. Jak już wspomniałam, „Doll Song” jest tytułem raczej mrocznym i należy przyznać, iż klimat ten doskonale oddaje przewaga czerni i szarości nad bielą. Efekt jest naprawdę imponujący. Pewien kontrast stanowią za to kolorowe strony na początku tomiku. Niezmiennie piękne, jednakże niezwykle barwne, o nasyconych, żywych kolorach. To one wprowadzają nas w całą tę historię, ukazują niektórych bohaterów w całej okazałości. Aż ma się ochotę wzdychać z zachwytu.

W tym kontekście, podsumowanie pierwszego tomu „Doll Song” nikogo nie może zaskoczyć. Ta manhwa to prawdziwe cudo! Jej piękno, mrok i głębia wzbudzają fascynację, sprawiają, że czekanie na kolejne tomy jest istną torturą. „Doll Song” po prostu zapiera dech w piersi! Sięgnijcie po pierwszą część a zakochacie się w niej tak samo jak ja. Nie mam co do tego wątpliwości.


piątek, 4 lipca 2014

Kwiaty grzechu tom 3 - Lee Hyeon-Sook



Tytuł: Kwiaty grzechu
Tytuł alternatywny: The Flower of Evil
Autor: Lee Hyeon-Sook
Tom: 3
Wydawnictwo: Kotori
Liczba stron: 172
Ocena: 6/6




„- Wiesz… Dawniej wierzono, że bliźnięta różnych płci były małżeństwem w poprzednim wcieleniu, a ich dusze są sobie przeznaczone.
- W takim razie to małżeństwo musiało być przeklęte.
- Dlaczego?
- Skoro odrodzili się jako rodzeństwo, to nie ma dla nich żadnej nadziei. Ta miłość pozostanie niespełniona.”
(str.11-14)

Sejoon nie waha się nawet przez chwilę i spełniając samolubną zachciankę siostry, która pragnie dowodu jego uczucia, stawia na szali swoje życie. Wypadek brata oraz strach przed jego utratą, wydają się w końcu przebijać przez mury nieczułości Sewy. Dziewczyna obiecuje się zmienić, przystopować ze swoją chorobliwą zazdrością, integrować się z innymi ludźmi. Niestety, nie przychodzi jej to łatwo a obojętna postawa Sejoona coraz bardziej rozsierdza zaborczą nastolatkę. Relacje między rodzeństwem zmieniają się diametralnie i zaczynają przypominać wojnę na normalność. Z jednej strony, oboje udają, że zaczynają przyzwyczajać się do tego innego życia, z drugiej, nadal miotają się przewrażliwieni na swoim punkcie. Znajomi nieświadomie stają się pionkami w tej grze pozorów, są czerwoną płachtą mającą rozdrażnić byka. W której czarce woda przeleje się wcześniej?


Jak ciężko jest się zmienić w przeciągu jednej chwili, wie każdy kto już tego próbował. Czasami nie wystarczają nawet lata, innym razem jedno wydarzenie potrafi zdziałać cuda. W przypadku Sewy nie można liczyć na metodę małych kroczków oraz sprzyjający zmianom czas, ale na pewno wstrząsające nią wydarzenie pomaga w podjęciu decyzji o karkołomnym projekcie całkowitej zmiany swojego charakteru. To niemałe zaskoczenie, jako że dwa poprzednie tomy pozwoliły nam poznać zaborczą dziewczynę, jako kogoś nieczułego, niemal szalonego, porównywalnego z emocjonalnym wampirem. Teraz silnej woli nastolatce odmówić nie można, gdyż początkowo naprawdę się stara, próbuje dać bratu trochę przestrzeni, ale z biegiem czasu, czytelnik może sobie zadawać pytanie, czy Sewa naprawdę otworzyła oczy i zdołała dostrzec swoje błędy, czy też w pewnej chwili jej ambitny cel uległ zmianie. To nie jest osoba, którą łatwo rozgryźć, a teraz zapewne staje się jeszcze większą zagadką.

Niemniej jednak, trzeci tom „Kwiatów grzechu” otwiera czytelnikowi drogę do poznania pewnych elementów skomplikowanej psychiki Sewy, w momencie, kiedy dziewczyna walczy sama ze sobą i ze swoją chorobliwą chęcią posiadania brata na własność. Czytelnik widzi, że nastolatka bezustannie stąpa nad przepaścią powrotu do swojego dawnego sposobu postępowania, zaś zachowanie brata nie pomaga jej w odsunięciu się od krawędzi. Wręcz przeciwnie, prowokuje ją i właśnie to budzi w niej destrukcyjne skłonności. Dla Sewy, Sejoon jest powodem do życia, zaś jego brak dusi ją, męczy i równie dobrze mógłby skończyć się śmiercią. Te właśnie uczucia, dziewczyna zaczyna zagłuszać swoistą zemstą. Odpłaca się, bowiem bratu w sposób, w jaki sama jest traktowana – normalnością, która zbliża ją do Kihoona, co tym wyraźniej uwypukla jej umiejętność manipulacji.


Właśnie dzięki temu, Lee Hyeon-sook kolejny raz ma okazję ukazać Sejoona jako chłopaka niezdecydowanego, pełnego wewnętrznych sprzeczności, słabego. Jego zachowanie i reakcje sprawiają, że Sewa zmienia taktykę nacisku, jaką do tej pory na nim wywierała. Już nie udaje damy w opałach by zwrócić na siebie jego uwagę, ale ignorując go, odsuwając od siebie, sprawia, że brat znowu wokół niej skacze. Oczywiście, Sejoon stara się być twardy i nieczuły, ale ostatecznie niepokoi się, kiedy siostra spędza czas z jego największym rywalem. Tym samym, doskonale widoczny staje się brak zdecydowania u chłopaka, który jest bohaterem o chwiejnej woli. Może się wydawać, że sam już nie wie czego chce, działa bez głębszego przemyślenia, mota się w swoich usilnych staraniach wpłynięcia na łączące do z siostrą relacje. Gdy Sewa powoli się zmienia, on pozostaje w tym samym miejscu, gdyż na każdy swój krok do przodu odpowiada krokiem w tył.

Warto zauważyć, iż w tym tomie autorka coraz wyraźniej wplata wątek tajemnicy, o której czytelnik nie ma żadnego pojęcia, a która wiąże ze sobą bliźniacze rodzeństwo oraz Kihoona. Sposób, w jaki zostajemy naprowadzeni na ten sekret, można porównać do układania kilku różnych, ale zbliżonych do siebie kolorystycznie puzzli. Tak naprawdę, nie wiemy jeszcze, które elementy są istotne, a które pasują do innego kompletu, gdyż układamy obraz bez wzoru. To sprawia, że nie możemy jednoznacznie przewidzieć wydarzeń kolejnych tomów, musimy otworzyć się na niespodziankę i zaskoczenie. Co takiego autorka przed nami ukryła?


Podsumowując, trzeci tom „Kwiatów grzechu” to nowe elementy dodane do znanej nam już historii, to kontrast między ewolucją bohatera i trwaniem w niezmienności, między jawną ignorancją, a bardziej wyrafinowaną grą uczuciami. Miłość ukazana w tym tytule nie jest trudna, ale prawdziwie demoniczna.




wtorek, 10 czerwca 2014

Kwiaty grzechu tom 2 - Lee Hyeon-sook



Tytuł: Kwiaty grzechu
Tom: 2
Autor: Lee Hyeon-sook
Wydawnictwo: Kotori
Liczba stron: 178
Ocena: 5/6






Miłość od szaleństwa oddziela tylko cieniutka, niewyraźna bariera, która może rozpłynąć się niezauważenie w przeciągu jednej chwili. Ktoś powinien zauważyć jej przekroczenie i zareagować zanim będzie za późno. Ale kto?

Jeśli to w ogóle możliwe, Sewa staje się coraz bardziej chorobliwie zazdrosna o brata, który pragnąc normalności, usilnie walczy z samym sobą starając się od niej odsunąć. Niestety, dziewczyna nie potrafi, a może zwyczajnie nie chce zrozumieć Sejoona, co prowadzi do przykrej sytuacji w szkole i zmusza chłopaka do podjęcia drastycznych środków mających na celu pozbycie się jej przesadnego afektu. Próby ignorowania jej nie przynoszą spodziewanego efektu, a tylko zmuszają dziewczynę do jeszcze większych starań. Na domiar złego, rodzice bliźniąt wyjeżdżają na pewien czas, co stawia Sejoona w jeszcze gorszej sytuacji. Mając przed sobą wizję nocy spędzonej sam na sam z siostrą, chłopak zaprasza do siebie swoją dziewczynę oraz zainteresowanego Sewą Kihoona. Niestety, im dalej brat odsuwa się od siostry, tym bardziej niebezpieczna staje się Sewa, a kogoś takiego lepiej unikać zanim stanie się prawdziwe nieszczęście.

Pierwszy tom Kwiatów grzechucałkiem wyraźne zarysował postaci Sewy i Sejoona, jednakże to drugi nadaje im głębi barw, którymi odznaczają się na tle innych bohaterów. Na początek, wystarczy zauważyć, iż Sewa od samego początku podchodziła do świata i ludzi obojętnie, ale to właśnie teraz pokazuje swoje prawdziwe oblicze osoby, która nie tylko ma w głębokim poważaniu wszystko i wszystkich, ale nie pojmuje nawet powagi uprzedzeń i zasad moralnych jakimi rządzi się każde społeczeństwo. Ta dziewczyna po prostu, nie dostrzega i nie przyjmuje do wiadomości kontrowersji swojego przywiązania do brata, a na domiar złego, mówi głośno o ich bliskości, czym wzbudza niesmak u swoich rówieśników. Tym samym, jej zachowanie rani dotkliwie Sejoona, który usiłuje żyć jak normalny nastolatek, ale w całym swoim uwielbieniu dla brata, dziewczyna zwyczajnie nie rozumie jego uczuć i na całej linii odrzuca zdrowy rozsądek. To jednak zaledwie przedsmak tego, co składa się na jej osobę.

W tej części przerażająco wyraźnie rzuca się w oczy fakt tego, czym dla Sewy jest śmierć i poniekąd właśnie to stanowi esencję tego tomiku. Wprawdzie ciężko powiedzieć, czy nastolatka nie rozumie jej powagi, czy też jest po prostu szalona, ale nie ulega wątpliwości, że śmierć traktuje jak zabawę, coś niemal nierealnego. W trakcie lektury ma się wrażenie, że dziewczyna próbuje ją kusić, igrać z nią, sprawdzić jej możliwości. Śmierć innej osoby jest dla niej czymś tak obojętnym, że jest w stanie przyczynić się do tego bez mrugnięcia okiem, zaś sam fakt przeżycia wydaje się usprawiedliwiać wszystko. Nie ulega więc wątpliwości, że Sewa nie docenia życia i traktuje je równie lekceważąco, co obdarzonych nim ludzi. Jej postawa naprawdę graniczy z szaleństwem.


Co więcej, tym razem, mamy także okazję wniknąć choć odrobinę w psychikę Sejoona, który do tej pory tylko poprzez swoje zachowanie pozwalał nam poznać swoje myśli. Teraz możemy za to być już pewni tego, że chłopak ucieka przed Sewą i chce się od niej odsunąć, jako że jest przytłoczony jej zaborczością, zazdrością i całkowitym brakiem zrozumienia. Niemniej jednak, on również jest do niej przywiązany i z tego właśnie powodu, podobnie jak poprzednim razem, nie potrafi wyznaczyć między sobą a siostrą wyraźnej granicy, której nie mogliby przekroczyć. Usiłuje to zrobić, ale miota się, wraca po własnych krokach. Jego bezustanne wahanie i niezdecydowanie zostają w tym tomie zauważone przez Kihoona, który otwarcie wytyka wszystko to Sejoonowi, choć nie łatwo ocenić, jakie jest jego nastawienie do całej tej sprawy.

Tak się składa, że ta część Kwiatów grzechu przedstawia niepokojącą i zdecydowanie niezdrową zależność między zachowaniem Sewy a tym, w jaki sposób jest traktowana przez osoby, które w jej życiu cokolwiek znaczą. Dziewczyna do tego stopnia nieprzygotowana do życia w społeczeństwie, pełna negatywnych uczuć, miejscami nawet przerażająca i psychicznie niestabilna, jest rozpieszczana nie tylko przez rodziców i brata, ale także przez Kihoona, który tylko przez chwilę wydawał się wykazywać zdrowym rozsądkiem. Tej nastolatce wszystko uchodzi na sucho, więc raczej nie można dziwić się temu, jak zaborczo podchodzi do osoby bliźniaka i jak dalece lekceważy wszystkie zasady. Ktoś powinien zareagować, ale nikt tego nie robi, zaś sytuacja coraz bardziej się komplikuje. I właśnie dlatego, w kolejnych tomach może wydarzyć się wszystko.



Podsumowując, prezentowana przez Lee Hyeon-sook historia staje się w tym tomie jeszcze bardziej mroczna, zaś ukazane tu uczucia graniczą z obłąkaniem. Bezwzględność i nieokazywanie emocji wydają się jedynymi drogami prowadzącymi do celu, ale to wymaga ogromnej siły woli i poświęcenia. Czy ktoś jest w stanie zapanować nad nieobliczalną Sewą? Ile zła może wyrządzić jedna, zazdrosna dziewczyna? Kolejne części serii jeszcze przed nami!





środa, 26 marca 2014

Savage Garden tom 2 - Lee Hyeon-Sook



Tytuł: Savage Garden
Tom: 2
Autor: Lee Hyeon-Sook
Wydawca: Yumegari
Ilość stron: 172
Ocena: 6/6






Człowiek to najgorsza z istot żyjących na ziemi, najbardziej niebezpieczny i bezmyślny z drapieżników, godny pożałowania, wypaczony byt, który bruździ uporządkowanej naturze. To hipokryta, który siłą domaga się wolności, a tymczasem zniewala innych ludzi i samego siebie, dobrowolnie pozwalając na zamknięcie drzwi klatki tworzonej przez różnice kastowe, samotność, odrzucenie pomocy innych. Człowiek wszędzie jest taki sam, nie ma znaczenia skąd się wywodzi, gdyż jego obecność zawsze będzie odznaczać się dramatem, bólem, łzami i krwią.

Po wydarzeniach poprzedniego tomu, Raymond Kensington powoli dochodzi do siebie, choć jest przestraszony, gdyż trauma z dzieciństwa zaciska na nim swoje zimne, kościste szpony. Dzięki bliskości brata i przyjaciół chłopak zaczyna normalnie funkcjonować w szkolnym społeczeństwie, a nawet dorabia się „ucznia” w osobie, posiadającej zerową wiedzę w zakresie łaciny, Gabrieli. Niestety, nie jest mu dane spokojnie stanąć na nogi, gdyż coraz częściej giną mu drobne przedmioty, zaś w pobliżu ciągle kręci się służąca będąca kochanką jego brata. Początkowo niewielka afera okazuje się mieć poważne konsekwencje i odbija się boleśnie na osobach słabych, niewinnych. Tymczasem, także świat Joshui zaczyna wywracać się do góry nogami, a przyczyną jego problemów jest nie kto inny jak Jeremy-Gabriela.




Już pierwszy, niezaprzeczalnie doskonały tom „Savage Garden” pokazał czytelnikom, jak ogromny potencjał drzemie w Lee Hyeon-Sook, toteż nic dziwnego, że druga część jest jeszcze lepsza, poważniejsza i pełna dramatu. Tym razem na pierwszym planie pojawia się, bowiem przeszłość Raymonda, która naznaczywszy jego psychikę, odbija się na stanie zdrowia fizycznego. Choć nadal nie znamy wszystkich szczegółów odnoszących się do jego dawniejszego życia, widzimy jak bardzo chłopak boi się ich nieświadomego ujawnienia. Bezpośrednie skojarzenia z dramatem sprzed lat prowadzą do omdleń, a w konsekwencji powraca także problem lunatykowania. Możemy mieć także wrażenie, że Ray czuje się osaczony, niemal zaszczuty przez kręcącą się wokół niego służącą. Widzimy go więc jako bohatera słabego, kruchego, w pewnym stopniu zniszczonego przez przeszłość, chociaż nadal próbującego uchodzić za kogoś silnego, nie wyróżniającego się z tłumu. Co tak naprawdę wydarzyło się w jego życiu, że z chłopca zdeterminowanego, odważnego i gotowego zabić ojca, stał się uciekającym przed wilkiem wspomnień króliczkiem?

Ze swoimi demonami walczy także rozpieszczony, arogancki Joshua. Tym razem nie może po prostu rozkoszować się swoją wyższością nad innymi, ale musi stanąć naprzeciw własnym uczuciom. Nie jest to jednak typ najodważniejszy, toteż stara się uciec przed samym sobą w złość, gwałtowność, deptanie po piętach obiektowi swoich poniżających westchnień. Tak się, bowiem składa, że jego serce zabiło szybciej dla chłopaka, którego od samego początku darzył niechęcią. Na domiar złego, nie może od niego odpocząć nawet we śnie, jako że znany nam już doskonale Jeremy, pojawia się w sennych fantazjach Joshui. Jedno trzeba jednak przyznać, chłopak nie skupia się wyłącznie na sobie, ale dokłada wszelkich starań by wspomagać Raymonda. Z jakim skutkiem? Przekonajcie się sami!




Równie istotnym tematem drugiego tomu „Savage Garden” jest zazdrość, która zostaje ukazana jako słaby punkt, w który można uderzyć chcąc zniszczyć potencjalnego wroga. Z jednej strony, to ona sprowadza na zazdrośnika niepokój i żal, ona skłania go do działania, a ostatecznie, wraz z naiwnością, staje się powodem, dla którego wszystko zaczyna się sypać. Publicznie obnażone uczucia, nieumiejętność zaprzeczenia prawdzie oraz oszczerstwa, sprawiają, że niewinna, nieszczęśliwie zakochana osoba zostaje niesprawiedliwie oskarżona, dotkliwie skrzywdzona. Szczęście sprzyja więc nikczemnym, zimnym jak lód, ale urodziwym, pewnym siebie, gotowym na wszystko i niekoniecznie wiąże się z wysoką klasą społeczną.

Niemniej jednak, to co człowiek daje innym może się mu zwrócić z nawiązką i odbijając się rykoszetem, ugodzić nie tyle w winnego, co w bliskie mu osoby. W tym tomie, krzykiem wywołującym lawinę są bezmyślne, pełne chłodu i jadu słowa, które godzą boleśnie w samo serce, niszczą istnienie, skłaniają do czynów szalonych, a co najważniejsze, nie pozostają bez konsekwencji. Tylko czy fakt, iż za winy Euana zapłaci jego ukochany, młodszy brat zmagający się nadal z traumą z dzieciństwa, zmieni cokolwiek?

Podsumowując, „Savage Garden” jest jak szachownica – przejrzysta, jasna kreska przeplata się z mroczną, dramatyczną fabułą, zaś bohaterowie są jak figury, które poruszają się między polami. Sięgając po tę manhwę czytelnik rozpoczyna grę, w której zasady wyznacza obłuda, kłamstwo, obojętność. Niewinne, czyste serca są tylko pionkami, które jako pierwsze zostają zbite i odrzucone na bok. W tej grze nie ma miejsca na współczucie, czystość, szlachetność. Jakie więc szanse ma na wygraną Gabriel – nasza biała królowa?



czwartek, 2 stycznia 2014

Savage Garden tom 1 - Lee Hyeon-Sook



Tytuł: Savage Garden
Tom: 1
Autor: Lee Hyeon-Sook
Wydawca: Yumegari
Ilość stron: 176
Ocena: 5/6






Zamknij oczy i wyobraź sobie XVIII-wieczną Anglię, w której pierwsze skrzypce odgrywa arystokracja, dzięki której otrzymujesz szansę na nowe życie. Uczęszczasz do prestiżowej szkoły pełnej pięknych chłopców, dostajesz znaczne kieszonkowe, żyjesz na poziomie. Brzmi zachęcająco? Więc teraz pozbądź się złudzeń, otwórz oczy i spójrz w prawdziwą twarz tego barwnego, pełnego przepychu świata, który pod śliczną powierzchownością okazuje się gnijącym, zjadanym przez robactwo ciałem niewartego uwagi człowieka.

Gabriela to dziewczyna z ideałami i ambitnymi planami na przyszłość, które z góry przekreśla fakt dorastania w sierocińcu. Jej los wydaje się przesądzony, a jednak nieszczęśliwy wypadek diametralnie zmienia ścieżkę, którą dziewczyna miała podążać. Śmierć przyjaciela, sprytna manipulacja wpływowej damy i wszechmocny strach sprawiają, że Gabriela podejmuje decyzję o zajęciu miejsca zmarłego chłopca w prestiżowej męskiej szkole, gdzie na próbę zostają wystawione wszystkie cnoty, którymi kieruje się dziewczyna. Świat, jaki odkrywa w murach szkoły okazuje się, bowiem pełen nieprawości, obłudy i rozwiązłości, zaś Gabriele jest tylko bezsilnym ołowianym żołnierzykiem wystawionym na działanie tych mrocznych, trujących sił.

Już pierwszy rzut oka na „Savage Garden” sprawia, że czujemy nieodparte przyciąganie tego tytułu kuszącego czytelnika staranną, delikatną ilustracją na obwolucie, a w konsekwencji, sięgamy po tomik zaglądając z ciekawością do środka. I wtedy nie ma już dla nas ratunku, albowiem pełna subtelności i czaru kreska Lee Hyeon-sook jest bardziej przekonywująca niż wąż w Edenie. Ten owoc po prostu trzeba zerwać i kosztować go powoli, z rozmysłem oraz pełną świadomością przekazywanych przez autorkę emocji i treści. Koreańska rysowniczka dosłownie czaruje bielą, czernią i szarością rastrów, czym pogłębia mroczne aspekty historii, jej dramatyzm i ogólną powagę, jak również pozwala odetchnąć dzięki jasności i prostocie drobnych chibi kadrów. Sposób, w jaki Lee Hyeon-sook rysuje bohaterów pełen jest delikatności i piękna, które kontrastują z brutalnością świata oraz szkaradnością charakterów niektórych postaci. Co więcej, główna bohaterka nie wyróżnia się w tłumie swoją urodą, ale zwyczajnie pasuje do tego arystokratycznego świata młodych, urodziwych chłopców, pośród których przebywa.


Pod względem treści „Savage Garden” zdecydowanie charakteryzuje realizm z jakim autorka oddaje świat arystokracji oraz brak niepotrzebnego upiększania tej warstwy społecznej. Na pierwszy plan wychodzi bezwzględność i podłość poczynań, brak współczucia, ogólna oziębłość, brak szacunku dla życia oraz zabawa ludzkimi uczuciami, dalej, przekonanie o własnej wyższości nad innymi ludźmi, egocentryzm nie pozwalający dostrzec mroku kryjącego się w innych, a w końcu, wszechobecna rozwiązłość. Oto zasady, jakimi kieruje się świat, w którym znalazła się nasza bohaterka. Niemniej jednak, powoli mamy okazję dostrzec także inne oblicza arystokracji, czego zapowiedzią bez wątpienia jest końcówka tego tomiku. Trauma z dzieciństwa, troska o brata, zaczątek uczucia? Kolejne części na pewno będą niosły ze sobą jeszcze więcej emocji i wewnętrznych zmagań bohaterów.

Tymczasem, już teraz czytelnik ma okazję zetknąć się z całkowitym przeciwieństwem arystokratycznych poglądów i sposobu życia. Gabriele reprezentuje ideały, które nie mają już znaczenia dla przesiąkniętych występkiem wyższych sfer. Jej rodzice byli szlachcicami, którzy stracili dobre imię i majątek, a jednak dziewczyna nadal ceni ich wysoko. Czy stara się odpokutować za ich winy, a może rzeczywiście wychowano ją w duchu cnoty, o którą teraz walczy? Czy jej prostota i dobroć biorą się z biedy, na którą została skazana, z czystości serca, a może odziedziczyła i to po rodzicach? I w końcu, czy świat, w którym teraz się znalazła nie zmieni jej na podobieństwo ludzi, w których gronie się obraca? Na te pytania nie otrzymamy odpowiedzi w tym tomie, ale może dane nam będzie poznać je w kolejnych. Na pewno jest na co czekać.

Bardzo interesujące pytania nasuwają również motywy, jakie mogły kierować Gabrielą w chwili podejmowania decyzji o zajęciu miejsca przyjaciela. Czytelnik nie ma całkowitej pewności, czy dziewczynę nakłonił do tego strach przed niesłusznym oskarżeniem i ewentualną karą, czy może ambicie, które wcześniej wywołały w niej uczucie zazdrości. Oczywistym jest, że sierota o jej pochodzeniu nie miałaby najmniejszych szans wybronić się ze starcia z arystokracją i nikogo nie obchodziłoby coś tak przyziemnego jak prawda i sprawiedliwość. Z drugiej strony, Gabriele była dotknięta niesprawiedliwością losu, jaki ją spotkał, a który kontrastował z nagłym szczęściem bliskiego jej chłopaka. A może podszywanie się pod Jeremy’ego ma być swoistą pokutą za to, że pozwoliła mu zginąć?

Podsumowując, pierwszy tom „Savage Garden” to zapowiedź serii pełnej bólu i niesprawiedliwości, walki ideałów ze światem, bezustannego ścierania się kontrastów i przeciwieństw. To także obietnica wyrafinowanej, choć trudnej historii miłosnej, którą z powodzeniem można już wyczuć w powietrzu. Nie mam najmniejszych wątpliwości, iż jest to manhwa, którą naprawdę warto polecić i trzeba przeczytać.