Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nokuto Koike. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nokuto Koike. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 września 2014

6000 tom 4 - Nokuto Koike




Tytuł: 6000
Podtytuł: The Deep Sea of Madness
Autor: Nokuto Koike
Tom: 4 (ostatni)
Wydawnictwo: Yumegari
Liczba stron: 208
Ocena: 5/6





Co tak naprawdę popycha ludzi do szaleństwa? Strach? Manipulacja innych osób? Desperacja? Czy można przed nim w ogóle uciec? I najważniejsze, w którym momencie stres sprawia, że człowiek przestaje myśleć racjonalnie i pozwala się złamać? Ludzie różnią się od siebie tak bardzo, a jednak ich reakcje są tak do siebie podobne, że nie trudno utknąć w niekończącej się pętli podobnych zdarzeń. Zwalnia się miejsce, ktoś je zajmuje, cel pozostaje ten sam. A przynajmniej do chwili, kiedy ktoś się wyłamie i wzór straci wartość.

Sytuacja podwodnej stacji badawczej jest już wystarczająco klarowna, by jej pracownicy zaczęli panikować. Pomoc z zewnątrz nie przyjdzie, a w środku rozgrywa się krwawa masakra, której ofiarami są uwięzieni w pułapce Cofdeece ludzie. Ci, którzy potrafią jeszcze racjonalnie myśleć i nie stracili nadziei kierują działaniami ocalałych, organizują życie ostatniego bastionu mogącego zadecydować o ich ewentualnym przeżyciu. Niestety, ocalałych jest coraz mniej i ciężko określić, kto bardziej im zagraża – poczwary boga ciemności czy może ludzie składający ofiary w imię boga słońca. Jest źle, nawet bardzo źle i wtedy też pojawia się myśl, która formuje się w plan mogący ocalić wciąż żyjących pracowników stacji. Uwięzieni w krwawej pułapce, nie mają już nic do stracenia, więc muszą postawić wszystko na jedną kartę i spróbować ten ostatni raz.


Czwarty tom mangi „6000. The Deep Sea of Madness” po raz ostatni zamyka czytelnika w szczelnej pułapce podwodnej stacji, która powoli wypełnia się krwią i trupami pracujących w niej badaczy, mechaników, całej załogi. Autor skupia się teraz przede wszystkim na psychice ludzkiej, jej mocnych i słabych stronach, na jej elastyczności pozwalającej ją modelować wprawnej ręce. Rzućmy więc na to okiem.

Zbliża się nieubłagany koniec, sytuacja jest naprawdę zła, choć jeszcze nie krytyczna. Mimo wszystko, ludzie zaczynają tracić grunt pod nogami, słabi zaczynają upadać, zachowują się jak bezbronne owce słyszące wycie nadchodzących wilków. I w tym właśnie momencie najwyraźniej rysują się silne, dominujące charaktery, nieoczekiwani liderzy, którzy przywołują wystraszoną trzodę do porządku, odrzucają rozwiązania, jakie zostały im zaproponowane w tej masakrze, szukają innego wyjście i przede wszystkim nie poddają się. Tym samym, stanowią kontrast dla coraz wyraźniej rysujących się wydarzeń sprzed lat, które zapoczątkowały tę krwawą „zabawę”. Tak jak wtedy słabe jednostki miały nad sobą tylko szaleńca, który doprowadził do tragedii, tak teraz na czele nowej grupy stoją osoby w pełni zdrowe na umyśle, które mogą ocalić siebie i tych, którym uda się przetrwać ostateczne starcie. Właśnie dzięki takim jednostkom, lektura ostatniego tomu „6000” sprawia prawdziwą przyjemność i pokazuje, że siła oznacza godność i nadzieję, zaś słabość prowadzi do upadku.


Co interesujące, „6000” ukazuje także dwie różne strony nadziei, która w większości kojarzy się przecież pozytywnie. W rzeczywistości ma jednak wiele wspólnego z ludźmi, w których się budzi. I tak właśnie, to ona popycha do działania aktualnych więźniów Cofdeece, daje im siłę do walki i podjęcia ryzyka na rzecz życia, a jednak w przeszłości budziła demony, które zostały umiejętnie wykorzystane. Nadzieja jest więc fragmentem układanki z przeszłości, to ona po części jest odpowiedzialna za to, co wydarzyło się przed laty. Umiejętnie zaszczepiona w ludziach znajdujących się o krok od śmierci, sprawiła, że najpierw działali, a dopiero później zaczęli myśleć o tym, czego się dopuścili. W ten też sposób pojawiły się prześladujące ich demony, które okazały się równie płodne.

To prowadzi do kolej istotnej kwestii, o której muszę wspomnieć, ponieważ czyni ona tę historię jeszcze bardziej fascynującą. Albowiem demony zrodzone z nadziei dają początek desperacji, która usprawiedliwia nawet najgorsze czyny. I w tym momencie największą rolę odgrywa postać lidera, który to z rozkoszą kieruje słabymi, zdolnymi do wszystkiego ludźmi. Jeśli chcecie wiedzieć, jak dalece potrafił wpłynąć na swoje owieczki, przeczytajcie mangę. Zapewniam, że warto rzucić okiem na tę siłę przekonywania szaleńca oraz na desperację ludzi chwytających się brzytwy byle tylko uspokoić własne sumienia. Jest to kolejny dowód na to, jak słabi potrafią być ludzie.



Na koniec pozostaje najważniejsza może kwestia, która również ma wiele wspólnego z ludzką psychiką. Chodzi o drogi, którymi można podążać, a które w pewnej chwili wydają się dopełniać. Czwarty tom „6000” oferuje bohaterom dwa wyjścia – dawne, opierające się na ofiarach składanych bogu słońca oraz nowe, bazujące na walce mogącej skończyć się albo sukcesem, albo całkowitą klęską. O ile pierwsze reprezentuje poddanie się słabości i strachowi, o tyle drugie jest dowodem wewnętrznej potęgi i odwagi.

Wszystkie te psychologiczne elementy stanowią niejako dopełnienie celu, jaki autor najwyraźniej postawił sobie już w pierwszym tomie, a więc mają za zadanie przedstawić w pełnej krasie „głębokie morze szaleństwa”, jak czytamy w podtytule serii. Przyznaję, że poszło mu świetnie, gdyż zaczął od zakwestionowania psychicznej stabilności głównego bohatera by następnie przejść przez szaleństwo religijne i skończyć na osobie prowodyra całego zamieszania oraz jednostkach, które tracą rozum. Bezsprzecznie mamy więc do czynienia z „głębokim morzem szaleństwa”.

Tak więc, osoby, które sięgnęły po ten tytuł nie powinny być w żadnym stopniu zawiedzione. Te zaś, które postanowiły zwlekać, teraz nie znajdą ku temu żadnego powodu. „6000” to seria dopracowana, interesująca i bogata w motywy, które można na rozpatrywać na różne sposoby. Ot, jest to manga naprawdę warta polecenia.


środa, 13 sierpnia 2014

6000 tom 3 - Nokuto Koike




Tytuł: 6000
Autor: Nokuto Koike
Tom: 3
Wydawnictwo: Yumegari
Liczba stron: ?
Ocena: 5/6







Wyobraźcie sobie niewielkie, szczelnie zamknięte pudełeczko, w którym bezlitosne dziecko zamyka nigdy nienasyconego pająka i bezbronną muchę. Nie trzeba nawet pytać, kto wyjdzie z tego cało, a kto bardzo szybko straci życie. Taki właśnie obraz sytuacji bez wyjścia możemy odnaleźć w kolejnym tomie „6000”, gdzie muchą są zwyczajni ludzie, zaś pająkiem krwawe, pradawne moce.

Sytuacja w podwodnej stacji badawczej Cofdeece robi się coraz bardziej dramatyczna. Kontakt ze światem na powierzchni krok po kroku zanika całkowicie, zaś podejmowanie decyzji oznacza narażanie życia innych członków pechowej załogi. Na szczęście Kengo wychodzi cało z pierwszego prawdziwego zagrożenia spowodowanego wydanym przez Kusakabe rozkazem, jak i starciem z tajemnicą ośrodka badawczego, chociaż jego stan pozostawia wiele do życzenia. Nie może jednak pozwolić sobie na lizanie ran, jako że koszmar wcale się nie skończył. Tym razem w drodze przez piekło Kengo towarzyszy pani doktor, która rzuca nowe światło na wydarzenia sprzed lat oraz na obecną sytuację. Tylko czy ta wiedza pomoże komukolwiek, kiedy w grę wchodzą pradawne, potężne siły, zaś stacja zamienia się w rzucony na głęboką wodę kamień, którego przeznaczeniem jest pójść na dno?

Trzeci tom horroru „6000” wyraźnie dzieli historię na dwie części, które zaczynają schodzić się w jedno, im bliżej końca się znajdujemy. Z jednej strony, mamy do czynienia z szalonym i przerażającym światem krwawych rytuałów, pradawnych bóstw, pojawiających się znikąd zmarłych. Z drugiej, główny problem stanowi wadliwe zasilanie, całkowity brak wsparcia ze strony osób znajdujących się na powierzchni oraz brak możliwości wydostania się z pułapki podwodnej stacji badawczej. Pozwala to czytelnikowi na chwilę wytchnienia, jednocześnie pokazując rosnący z każda chwilą dramatyzm. Ostatnia droga ucieczki zostaje stopniowo zamknięta, nadzieja na przeżycie zanika, a zakrwawiona paszcza błędów przeszłości już nie tylko szczerzy kły, ale powoli wbija swoje ostre zęby w ciała niewinnych ludzi. Sytuacja w podwodnym ośrodku od samego początku była zła, ale teraz stała się masakryczna, jako że do gry wkraczają pojawiający się znikąd zmarli.

Już od pierwszego tomu czytelnik miał świadomość, że grube ryby Cofdeece ukrywają coś wielkiego, nie są godne zaufania, i nie liczą się z życiem swoich nieświadomych zagrożenia pracowników będących dla korporacji zwykłym mięsem armatnim. Ta część „6000” wprawdzie nadal nie udziela nam odpowiedzi na pytania, jakie możemy sobie w tym temacie stawiać, ale podsuwa kolejne niewielkie podpowiedzi, nasuwa jeszcze więcej wątpliwości. Jak wiele mogą, bowiem wiedzieć ludzie na powierzchni, skoro ich sytuacja wydaje się całkiem stabilna i nie wydają się zaniepokojeni prośbami o pomoc? Zresztą, poczynania osób odpowiedzialnych za podwodny projekt Cofdeece należą do bezwzględnych i pozbawionych nawet odrobiny dobrej woli. Co korporacja chciała osiągnąć zamykając w tej śmiercionośnej pułapce nową załogę?

Zaczynając lekturę tej części mangi, wiemy tylko, że nasi bohaterowie muszą zmagać się z pradawnym bóstwem, które zostało przywołane przed laty przez poprzednią grupę badawczą. Kończąc, mamy już szerszy i dokładniejszy obraz sytuacji, która zaczyna nabierać coraz to sensowniejszych kształtów. Okazuje się, że nieszczęśnikom z Cofdeece przyszło zmagać się nie z byle jakim bóstwem, ale z żądnymi krwi i ludzkich ofiar bogami Azteków. Na pewno każdy z Was zna chociażby w ogólnym zarysie pewne fakty dotyczące religii tego starożytnego ludu i potrafi połączyć ze sobą oczywiste fakty. Zaskakujący jest jednak fakt, iż uwięzieni w tej śmiercionośnej pułapce bohaterowie znajdują się między młotem a kowadłem, w samym środku odwiecznej wojny między światłem i ciemnością. W jakikolwiek sposób do tego doszło, w przeszłości nie chodziło o bezmyślne „wywoływanie duchów”, ale o próbę zaradzenia obezwładniającemu strachowi, a wiadomo nie od dziś, że tonący brzytwy się chwyta. Tyle tylko, że tym razem był to niestety katowski topór.

Poza interesującym i sensownym wprowadzeniem do historii starożytnej religii, trzeci tom „6000” ma jeszcze jedną mocną stronę, której nie widzieliśmy przy okazji poprzednich dwóch części. Chodzi o pojawiające się wraz ze zrozumieniem sytuacji „rozwiązanie”, któremu naprawdę daleko do perfekcji, a które wydaje się jedynym możliwym, jeśli jednostka pragnie przeżyć jak najdłużej za wszelką cenę, bądź gdyby ratunek z zewnątrz był możliwy. W rzeczywistości, nawet ta próba znalezienia wyjścia raczej musi zakończyć się zgonem, zaś alternatywą dla tego rozwiązania jest, ni mniej, ni więcej, jak tylko wcześniejsza śmierć. Nie zapominajmy jednak, iż tamtą masakrę ktoś zdołał przeżyć. Może więc istnieje jeszcze szansa dla naszych bohaterów.

Podsumowując, trzeci tom „6000” zaczyna na poważnie wyjaśniać zagadkę masakry sprzed lat, przedstawia dotyczące jej konkrety oraz zapoznaje czytelnika z przyczyną aktualnego szaleństwa ogarniającego stację badawczą. Wydaje mi się, że to jak do tej pory najlepszy tom serii, jako że zagrożenie nabiera kształtu oraz sensu i odnosi się do rzeczywistych wierzeń. Tym samym manga ponownie zakorzenia się w prawdopodobnym świecie, bliskim naszemu,jak przystało na dobry horror.


sobota, 11 stycznia 2014

6000 tom 2 – Koike Nokuto



Tytuł: 6000
Tom: 2
Autor: Nokuto Koike
Wydawca: Yumegari
Ilość stron: ?
Ocena: 4+/6







Kiedy kawałek po kawałku na światło dzienne wychodzą tajemnice przeszłości, a demony budzą się na nowo do życia, niewiedza nie jest już żadnym ratunkiem. Ludzie nieświadomi zagrożenia są jak baranki prowadzone na rzeź, stają się łatwym łupem bestii kryjącej się w ciemności. Co jednak może dać świadomość napierającego zewsząd, niewyobrażalnego zagrożenia, gdy jest się uwięzionym 6000 metrów pod powierzchnią morza? I jaki jest sen podejmowania walki z tym, co wymyka się rozumowi i spycha człowieka w objęcia szaleństwa?

Mężczyzna odnaleziony niespodziewanie przez dwójkę pracowników Cofdeece, okazuje się mieć za sobą trzy lata samotnej, marnej egzystencji w mrokach zamkniętego pomieszczenia, stanowiącego jego cały świat i będącego bezpiecznym azylem. Tylko on wie, co tak naprawdę zaszło przed trzema laty, zna całą prawdę o wydarzeniach, których ślady postanowiono zatrzeć, a których widmo wisi teraz nad pracującą w Cofdeece ekipą. Jego opowieść wydaje się niewiarygodna, a jednak Kadokura Kengo wie, że ten człowiek nie postradał zmysłów. W ciemnościach czai się coś, czego nie powinno tam być, szaleństwo narasta, ludzie są zestresowani i przepracowani, a wizja powrotu na powierzchnię jednocześnie zbliża się i oddala.

Pierwszy tom mangi „6000” sytuował się pomiędzy przyziemnym, ludzkim szaleństwem, a niewytłumaczalnym, paranormalnym złem. Drugi zaczyna odpowiadać na pytania, czyni kryjące się w mrokach demony wyraźniejszymi, prawdziwymi. Kim jednak są naprawdę? Czy to możliwe, że strach i rozpacz obudziły potężne, uśpione dotąd zło, pradawnego boga, który do tej pory zbiera krwawe żniwo, mnożąc składane na swoim ołtarzu ofiary? A może boskie moce nie mają z tym nic wspólnego i jedynie ludzkie szaleństwo zaczęło przekraczać granice czyniąc możliwym to, co było dotąd niedostępne? Jakby na to nie patrzeć, to właśnie najsłabsze psychicznie jednostki padają ofiarą przeszłości i pozwalają się opętać, to one zacierają granicę między tym, co już się wydarzyło, a tym, co ma miejsce właśnie teraz. Jakiej sile uległy? Co leży u podnóża tego opętania i co je umożliwiło?


W kontekście pierwszej, krwawej tragedii w Cofdeece, „6000” porusza także temat religii, która naznacza ludzkie życie bez względu na poglądy. Słabość, nieszczęście, ból czy strach sprawiają, że człowiek chwyta się ostatniej nadziei, jaką jest wiara w jakiegokolwiek boga, błaga go o pomocą bądź złorzeczy mu i pragnie zemsty za doznane krzywdy. Dotychczas wyznawane wartości i idee przestają się liczyć, ateizm nie istnieje, wszystkie religie stają się jedną. To właśnie ta szalona gonitwa za nadprzyrodzonym bytem, mogącym odmienić ludzki los, w „6000” jest prawdopodobnym źródłem zła, które wyniszcza nową ekipę pracowników. Czytelnik nie może mieć jeszcze całkowitej pewności, co do istnienia jakiegokolwiek bóstwa, ale w takich okolicznościach wszystko jest możliwe. Więc może zrozpaczeni, gotowi na wszystko ludzie rzeczywiście przyzwali boga, demona, czyste zło.

Niezwykle interesującym motywem, jaki wychodzi na jaw w tym tomie, a którego naturalnie z powodzeniem można było domyślić się już wcześniej, są maski, które uniemożliwiają rozpoznanie osób kryjących się pod nimi. Zdeformowane twarze, które tworzą wręcz groteskowy obraz przywodzący na myśl zombie, są w rzeczywistości zdartą z głów ofiar skórą. Jeśli jest to zabieg mający pogłębić jeszcze nastrój grozy to zdecydowanie spełnia swoją rolę, choć nie można wykluczyć głębszego znaczenia tej „praktyki”. W końcu przed nami jeszcze dwie części „6000”, a co za tym idzie cała masa wrażeń i ekstremalnych przeżyć.

Podsumowując, w drugim tomie swojej mangi Nokuto Koike postanawia wyjawić część tajemnic przeszłości, coraz bardziej zdecydowanie podąża w kierunku paranormalnych przyczyn zgonów i wypadków, wystawia na próbę wiarę i trzeźwe myślenie bohaterów, których przyszłość zależna jest w głównej mierze od ludzi, znajdujących się na powierzchni i dowodzących całym przedsięwzięciem. Wszystko to zdecydowanie działa na wyobraźnie i skłania czytelnika do zastanowienia się nad tym, jak sam by postąpił, gdyby znalazł się w podobnej sytuacji, o ile potrafiłby znaleźć z tego jakiekolwiek wyjście.



wtorek, 7 stycznia 2014

6000 tom 1 - Nokuto Koike



Tytuł: 6000
Tom: 1
Autor: Nokuto Koike
Wydawca: Yumegari
Ilość stron: 176
Ocena: -5/6







Kiedy szaleństwo przenika rzeczywistość, ambicja okazuje się prowadzić do zguby, a jedyna droga ucieczki zostaje zamknięta, demony powstają ze swojego długiego, cierpliwego snu. To wtedy człowiek zdaje sobie sprawę z tego, jak cienka jest granica między czystą głupotą, a uzasadnionym strachem. W nieprzeniknionych ciemnościach czai się zło, którego nie sposób uniknąć. Słaba ludzka istota nie ma szans w walce z czymś, czego nie rozumie, czego nie da się powstrzymać. Jedna nierozważna decyzja może zamienić ludzkie życie w horror, który będzie trwał aż do chwili, kiedy nadejdzie ostateczny koniec.

Kadokura Kengo to młody, naiwny mężczyzna, który obawiając się utraty pracy postanawia za wszelką cenę pozostać w wykupionej przez zagraniczną korporację firmie. Przejęty chęcią utrzymania się na nowym stanowisku dopiero pierwszego dnia dowiaduje się, gdzie przyjdzie mu pracować i na czym polegać będą jego obowiązki. Tak się bowiem składa, że przyjdzie mu zejść dobre 6000 metrów pod powierzchnię morza Filipińskiego, gdzie mieści się zamknięta przed trzema laty baza Cofdeece. Niestety, przełożony nie jest skłonny odpowiadać na jakiekolwiek pytania Kengo, nie wspominając już o przybliżeniu owianych tajemnicą, potwornych wydarzeniach, które doprowadziły do zamknięcia Cofdeece. Jakby tego było mało, mężczyzna jest świadkiem przykrego incydentu, kiedy to jego stary znajomy zostaje wywieziony z podmorskiej bazy z paskudnie rozciętą szyją. Wszystko to zapoczątkowuje serię niefortunnych zdarzeń, podejrzanych wypadków, krwawych incydentów i dziwnych omamów, które każdego mogłyby doprowadzić do szaleństwa.

Manga „6000” to pierwszy tom czteroczęściowego horroru autorstwa Nokuto Koike, który prezentuje swoim czytelnikom Wydawnictwo Yumegari. Jak przystało na początek serii, czytelnik nie zostanie uraczony pikantnymi szczegółami dotyczącymi fabuły, nie pozna prawdziwej przyczyny wydarzeń mających miejsce w podmorskiej bazie, jak również nie odkryje tajemnic wiążących się z wypadkiem sprzed lat. W głównej mierze nasza wiedza powiązana jest nierozerwalnie z niewiedzą Kengo oraz kilkorga innych bohaterów, którzy odgrywają w „6000” istotne role. Podobnie jak oni, nie możemy być pewni tego, czego doświadczamy, jesteśmy zagubieni pośród domysłów, usłyszanych plotek, wizji, których prawdziwości nie sposób potwierdzić.


Pierwszy tom mangi jest więc nacechowany sporą dawką niepewności oraz nasuwających się w trakcie czytania pytań. Czy to, czego doświadczają bohaterowie, jest prawdziwe, czy może okaże się szaleństwem wywołanym zejściem pod powierzchnię wody, brakiem tlenu, wewnętrznym strachem? Albowiem nie sposób jednoznacznie określić, co jest ostatecznym powodem wizji, jakie nawiedzają bohaterów. Każde z nich ma pewne podstawy by rozum płatał figle, jako że są obciążeni psychicznie czy to śmiercią bliskiej osoby, czy też wypadkiem znajomego; każde z nich jest zestresowane nieoczekiwanymi zbiegami okoliczności, które sprzysięgły się przeciwko nim, nieprzyjemną atmosferą w pracy, denerwującym szefostwem. Skąd więc pewność, że to, czego doświadczają, nie świadczy o ich szaleństwie? Czy ktokolwiek może zapewnić czytelnika, iż bohaterowie nie zaczynają szaleć jedno po drugim, jak wiele innych osób przed nimi? Pod tym względem „6000” na pewno trzyma w napięciu i rozwija zainteresowanie czytelnika ciągiem dalszym.

Co się zaś tyczy kreski, trzeba się do niej przyzwyczaić. Z jednej strony widzimy przyjemne dla oka postaci, z drugiej zaś ujęcia z nieproporcjonalnymi głowami, czy też dziwnym wyrazem twarzy, który dodatkowo wywołuje dreszcze. Pod względem kolorystyki, w mandze królują szarości i czerń, które zostały wykorzystane w naprawdę dobrym stylu. Każdy z nas zna to niepokojące uczucie, kiedy wpatrując się w mrok niemal oczekujemy, iż nagle coś się z niego wyłoni, ktoś nas zaatakuje, coś nieoczekiwanego zaraz się wydarzy. Także patrząc na czarne kadry tej mangi, będziemy mieć wrażenie, że coś czai się poza zasięgiem naszego wzroku, czeka by się pojawić, a przecież dobrze wiemy, że raz stworzony obraz nie zmieni się na naszych oczach.

Podsumowując, pierwszy tom mangi „6000” to całkiem niezły początek emocjonującego horroru, w którym drogi ucieczki zostają ograniczone do minimum. Bohaterowie tkwią pośród labiryntu korytarzy podmorskiej bazy, nie ufają sobie nawzajem, czują na karku ciężki oddech przeszłości, zaś zewsząd otacza ich nieprzenikniona, czarna głębina. Co tak naprawdę ukrywa szefostwo? Co wydarzyło się przed trzema laty? Czytelnik na pewno będzie chciał poznać odpowiedzi na nasuwające się pytania i nie spocznie, póki nie dotrze do ostatniego tomu.