Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alicja w Krainie Czarów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alicja w Krainie Czarów. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 maja 2015

News: Koniec mangi Are you Alice?


Ichijinsha, wydawca Monthly Comic Zero Sum, informuje, że już 27 czerwca na łamach wspomnianego magazynu pojawi się ostatni rozdział tworzonej przez Ai Ninomiyę oraz Ikumi Katagiri mangi Are you Alice? Ma on być opatrzony kolorową pierwszą stroną.

Manga pojawiła się po raz pierwszy na łamach Monthly Comic Zero-Sum w 2009 roku. Wydawnctwo Ichijinsha wypuściło 11 tom Are you Alice? 24 stycznia, zaś tom 12 zapowiadany jest na 25 lipca.

Na polskim rynku Are you Alice?pojawiło się dzięki wydawnictwu Waneko.


Źródło: Anime News Network

czwartek, 18 grudnia 2014

Are you Alice? tom 1 - Ai Ninomiya, Ikumi Katagiri





Tytuł: Are you Alice?
Autor: Ai Ninomiya (scenariusz), Ikumi Katagiri (ilustracje)
Tom: 1
Wszystkich tomów: 11
Stan aktualny (JP): seria otwarta
Wydawnictwo: Waneko
Liczba stron: 194
Ocena: 5+/6






Jak to się zaczęło:
Zanim Wydawnictwo Waneko ogłosiło Are you Alice? swoją nadchodzącą nowością, ktoś wspomniał już o tym tytule w komentarzu, co skłoniło mnie do rozpoczęcia małego dochodzenia i rozeznania się w sytuacji. Przyznam, że zafascynowanie tą pozycją przyszło bardzo szybko i momentalnie zdecydowałam się na wejście do Krainy Czarów stworzonej przez Ai Ninomiyę i zilustrowanej przez Ikumi Katagiri. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, w co się pakuję i chyba nawet teraz nie jestem tego do końca świadoma, ponieważ Are you Alice? kryje wiele tajemnic, psychologicznego ciężaru, fascynującego wykorzystania motywów. Cóż, nie ma się czemu dziwić, w końcu jest to tytuł wyjątkowy.

Sneak peek:
Nie zna swojego imienia, nie pamięta przeszłości, jest pustą skorupą otoczona pragnieniami, których zaspokojenia szuka w Krainie Czarów – miejscu niezwykłym, rządzonym przez Królową Kier, do którego drogę do tej pory wskazywał Biały Królik. Przed nim do Krainy Czarów przybyło osiemdziesiąt osiem dziewcząt, z których żadna nie spełniła swojego zadania, jakim było zostanie „Alicją”, żadna nie zdołała zabić tego, który je tam sprowadził. Teraz to w rękach bezimiennego chłopca, który nie mając lepszej alternatywy przyjął imię Alicji, spoczywa broń mogąca uśmiercić Białego Królika. To jego cel, tylko w ten sposób może zaspokoić targające nim pragnienia. Jeśli zdoła dopasować się do tego dziwnego, pokrętnego świata, jeśli wykorzysta ludzi mających ułatwić mu drogę do punktu docelowego, będzie w stanie uzyskać swoje własne miejsce na ziemi, stanie się kimś konkretnym, naprawdę zyska imię. Niestety droga do celu jest wyboista i długa, zaś on jest już osiemdziesiątą dziewiątą Alicją. Czy może liczyć na to, że to właśnie jemu powiedzie się to, co nie udało się nikomu innemu?

Alicja w Krainie Czarów:
Któż z nas nie słyszał o Alicji w Krainie Czarów Carrolla Lewisa – niedługiej historii dziewczynki, która w pogoni za Białym Królikiem trafia w miejsce groteskowe, niezrozumiałe, rządzące się swoimi prawami? Nie oszukujmy się, to klasyk, którym karmi się niemal każda dziedzina sztuki – nie ważne, czy nam się to podoba, czy nie. Nawet na naszym rynku mangowym możemy znaleźć inny tytuł, który również przywołuje motyw Alicji, chociaż bez wątpienia Are you Alice? ma w tej kwestii więcej do powiedzenia. Jeśli mam być szczera, po przeczytaniu pierwszego tomu porównałabym tę historię do bardzo popularnych współcześnie alternatywnych wersji klasycznych pierwowzorów, z którymi możemy spotkać się chociażby w przypadku baśni. Jednocześnie manga wydaje się być jednak przyszłością powieści, ciągiem dalszym, tym, co następuje po „żyli długo i szczęśliwie”. Niemniej, jest jeszcze za wcześnie by ocenić, z którą wersją tak naprawdę mamy tu do czynienia.


Motyw gry:
Kiedy zabieramy się za czytanie Are you Alice?pierwszym, co przychodzi nam do głowy jest obecny w historii motyw gry, w której panują ścisłe, z góry ustalone zasady. Bez względu na to, ile razy by się w nią nie grało, reguły pozostają niezmienne. Tym samym, przedstawiona w mandze historia przypomina mi grę w szachy, gdzie każda figura ma swoje własne zasady poruszania się, zaś gracze, a wraz z nimi poszczególne pionki, muszą się do nich dostosowywać. Nie ważne kto siedzi po jednej czy drugiej stronie szachownicy, ponieważ żadna z tych osób nie ma tak naprawdę żadnej wolnej woli. Możliwości ruchu po czarnych i białych polach są ograniczone przez zasady niezależne od graczy. Niemniej jednak, w Are you Alice? do szachownicy zasiada laik, ktoś kto po prostu musi się mylić i łamać zasady nawet nieświadomie. Pytanie, ile czasu zajmie mu spamiętanie reguł, zastosowanie się do nich i czy w ogóle do tego dojdzie. Prawdę mówiąc, równie dobrze możemy na miejscu szachów postawić karty do gry, które byłyby elementem dodatkowo łączącym mangę z powieścią Carrolla Lewisa. As bije króla, król bije damę, dama bije waleta i tak dalej – tyle, że w tej historii „bije” oznacza „zabija”.

Poszukiwania i pragnienia:
Jednym z istotnych elementów tworzących psychologiczne zaplecze mangi jest poszukiwanie po omacku tego, co utracone oraz niezwykle silna, niemal szaleńcza potrzeba odnalezienia niezidentyfikowanej do końca zguby. Czego tak naprawdę poszukuje w Krainie Czarów nasz główny bohater? Imienia, przeszłości, swojego miejsce na ziemi, celu istnienia? Świeżo upieczona Alicja najwyraźniej pragnie tego wszystkiego, ale możemy mieć wrażenie, że jest coś jeszcze, coś przemilczanego, ukrytego w niesłyszalnym szepcie. Zresztą, poszukiwanie i pragnienie odnalezienia pojawia się także w przypadku innych bohaterów, a przynajmniej takie sprawiają wrażenie. Przykładem może być Biały Królik, który z jakiegoś powodu sam sprowadza i nazywa kolejne nowe Alicje, który sam ustalił niedorzeczny sposób, w jaki kandydatka na Alicję może rzeczywiście się nią stać. Co się zaś tyczy Księżnej oraz Kota z Cheshire, oboje są w pewny stopniu niepełni, wybrakowani z powodu swoich ról, jakie odgrywają w Krainie Czarów. W ich słowach i zachowaniu wyczuwamy tęsknotę za tym, czego pragną, a co jest dla nich niedostępne. Wyobraźcie sobie ten psychologiczny ciężar płynący z ich bezsilności... To robi wrażenie.

Nigdy nie patrz w tył:
Wyjątkowy klimat mangi podkreśla także obecność Żali i ich pochodzenie, które bez wątpienia wielu czytelnikom skojarzy się ze starą i niezwykle popularną teorią na temat pozostających na ziemi dusz zmarłych. Warto jednak dodać, iż w Are you Alice? do tego motywu dołączono inny, antyczny. Pamiętacie Orfeusza, który zszedł do Hadesu by odzyskać ukochaną? Spojrzenie za siebie oznaczało w jego przypadku utratę szansy na przywrócenie żony do świata żywych, było więc niejako źródłem nieszczęścia. Odłóżmy jednak na bok podobne szczegóły. W omawianej przeze mnie mandze oglądanie się za siebie jest jednoznaczne z patrzeniem w przeszłość, z wyrażaniem żalu po tym, co było, z rozpamiętywaniem, a wszystko to zostało w Krainie Czarów zakazane. Mieszkańcy muszą więc żyć chwilą i patrzeć tylko do przodu, ponieważ łamanie zasad mogą przypłacić życiem. Świat idealny dla kogoś, kto chce zapomnieć o przeszłości, ale co z osobą, która tak jak nasza Alicja nie pamięta, co działo się z nią wcześniej?

Plakat dołączony do polskiej przedpłaty/prenumeraty

Siła imienia:
Kolejna sprawa. Jak myślicie, jak wielka moc drzemie w imieniu? Myślę, że odpowiedzi na to pytanie może być nieskończenie wiele, jako że motyw imienia, zaczerpnięty niewątpliwie z folkloru, jest niezwykle popularny w literaturze i z niej sięga swoimi mackami na inne dziedziny sztuki. Jak zauważamy w pierwszym tomie Are you Alice?, dotarł także tutaj i bez wątpienia sprawił, że manga ta stała się dzięki niemu jeszcze bardziej psychologicznie napiętnowana. Chodzi tu bowiem o imię, które pozwala na działanie i w pewnym stopniu tworzy człowieka. Jeśli weźmiemy pod uwagę Alicję, imię to wiąże się silnie z chęcią bycia kimś innym, kimś z góry ukształtowanym przez zasady panujące w Krainie Czarów, ponieważ bycie Alicją nie oznacza tak naprawdę bycia sobą. Zresztą, podobnie mają się sprawy z innymi bohaterami, którzy również są tworzeni przez swoje imiona, one zaś dopasowują im role odgrywane w tym niezwykłym świecie. Uważam, że to fascynujące, ponieważ nasz bohater nie jest kimś całkiem świadomym tego, że powinien być marionetką, za której sznurki pociąga ktoś inny, jeszcze nam nieznany. Nasza Alicja jak na razie posiada więc wolną wolę, zadaje pytania, pragnie zrozumieć. Czy w miarę jak przyjdzie jej spędzać czas w Krainie Czarów zatraci swoją oryginalność i podporządkuje się regułom? Przekonamy się w kolejnych tomach, na które nie mogę się doczekać!

"Kolorowe kredki...":
Jak zwykle na koniec recenzji wypada skupić się na szacie graficznej, co w przypadku Are you Alice? nie jest żadnym wyzwaniem, jako że Ikumi Katagiri może pochwalić się bardzo delikatną, cienką kreską, którą kreśli urodziwych bohaterów. W tym miejscu należy przyznać, że w pierwszym tomie przeważa liczba mężczyzn, jednakże znajdą się tutaj również nieśmiało pojawiające się postaci kobiet, dziwolągów oraz dzieci. Stroje i tła kadrów odznaczają się odpowiednio dobraną szczegółowością, która nie przytłacza czytelnika, a wraz z przeważającą, chociaż nie dominującą, bielą, wpływa na przejrzystość kreski. Co się zaś tyczy obwoluty, o której moim zdaniem należy wspomnieć, nosi ona znamiona anime. Te żywe kolory i staranność wykonania ilustracji naprawdę przykuwają wzrok, chociaż wydają się wskazywać, iż mamy do czynienia z historią lżejszą niż w rzeczywistości. Nie zamieniłabym jednak obwoluty pierwszego tomu na żadną inną, jako że pieści ona moje spojrzenie ilekroć na nią padnie.

Tak więc:
Podsumowując, uważam Are you Alice? za tytuł naprawdę wart zainteresowania, ponieważ jego prawdziwej wartości nie widać na pierwszy rzut oka. Dopiero wczytując się w treść, która okazuje się mroczniejsza niż początkowo przypuszczaliśmy, zaczynamy pojmować powoli geniusz przedstawionego tutaj świata, który z powieściowej klasyki stworzył psychologiczne szachy. Wierzcie mi, nie ważne czy lubicie Alicję w Krainie Czarów, czy nie, ponieważ Are you Alice? znajduje się ponad tym. Powieść Carrolla Lewisa to tylko forma, której użyto dla nadania kształtu historii niezwykle kuszącej i zapowiadającej się znakomicie.





czwartek, 7 sierpnia 2014

News: Are you Alice? nowością Waneko!

KARNAWAŁ NOWOŚCI WANEKO DZIEŃ CZWARTY:
Czwartą nowością Wydawnictwa Waneko okazuje się być:

Are you Alice?
Autorzy: Ninomiya Ai, Katagiri Ikumi




Gatunek/tematyka: shounen/shoujo, akcja, tajemnica, Alicja w Krainie Czarów, dramat
Ilość tomów: 10 (powstaje)
Szczegóły wydania: format standardowy, obwoluta
 Cena: 19,99 zł
Premiera 1 tomu: listopad 2014
Kolejne tomy: w cyklu dwumiesięcznym


Opis:
W Krainie Czarów każdy ma swoją rolę do wypełnienia i zadanie do wykonania, lecz w tej wersji znanej wszystkim powieści praktycznie nic nie jest takie jakim pamiętamy. Alicja jest mężczyzną i ma za zadanie zabić Białego Królika, Szalony Kapelusznik ma mu w tym pomóc, Królowa Kier sprawuje rządy twardej ręki nad całą krainą, zaś Kot z Chershire… Cóż, Kot jest Kotem i chodzi swoimi ścieżkami. Czy jesteście gotowi na wizytę w Krainie Czarów?*




Przedpłata: *KLIK*




*Opis oraz inne szczegółowe informacje pochodzą ze strony wydawnictwa

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Ouran High School Host Club tom 4 - Bisco Hatori



Tytuł: Ouran High School Host Club
Tom: 4
Autor: Bisco Hatori
Wydawca: JPF
Ilość stron: 192
Ocena: 4+/6






Na kolejne, gdyż czwarte już spotkanie z Ouran High School Host Club składają się cztery krótkie historie dotyczące znanych nam już bohaterów klubu hostów oraz drobny oneshot Love Egoist. Na początek, czytelnik ma okazję poznać zakończenie feralnych odwiedzin w domu Haruhi i rzucić okiem na oryginalnego tatusia naszej bohaterki. Biedny Tamaki nie wypadł zbyt dobrze, ale czy można się temu dziwić, kiedy ojciec jedynaczki wracając do domu zastaje ją leżącą na podłodze pod przystojnym chłopcem? Nie, to na pewno nie sprzyja zacieśnianiu więzi między nadopiekuńczym kolegą ze szkoły, a ojcem Haruhi. Zaraz potem, mamy niewątpliwą „przyjemność” wkroczyć w sam środek przerażającej jatki z sempajem Honey w roli głównej. Jak się okazuje słodki i pozornie niewinny chłopiec może zamienić się w prawdziwą bestię, gdy przyjaciele postanawiają pomóc mu z problemem bolącego zęba. Takiego Honey'ego jeszcze nie znaliśmy! Tyle się dzieje, a przecież to nie koniec atrakcji. W dalszej części tomu mamy okazję zapoznać się z naprawdę wspaniałą Ouranową Alicją w Krainie Czarów i zakończyć przygodę małym starciem z klubem prasowym. O obecnym w tomie drobnym opowiadanku niewiele można powiedzieć poza faktem, iż mamy do czynienia ze słodko-gorzkim romansem z pogranicza zakazanych uczuć, który zupełnie odstaje od naszej ukochanej historii klubu hostów i do oryginalnych nie należy.



Tak więc, czwarty tom mangi Ouran High School Host Club podzieliłabym na dwie części – cieszącą serce komedię oraz irytujący „pół-dramat”. Nie trudno się domyślić, iż do tej pierwszej grupy zaliczają się rozdziały dotyczące stworzonego przez Tamakiego klubu, dla których przecież kupiliśmy ten tomik. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku poprzednich części, każdy z pierwszych rozdziałów zdecydowanie wart jest zainteresowania czytelnika, gdyż bawi, rozluźnia i sprawia, że z rozkoszą zagłębiamy się w dalszej lekturze. Tego klimatu nie da się zastąpić, z czego niewątpliwie zdaje sobie sprawę każdy fan serii. Niestety, drugą stronę medalu stanowi oneshot, którego nijak nie potrafię docenić. Może wynika to z faktu, iż nie przepadam za tego typu romansami? A może problem tkwi zupełnie gdzie indziej? Nawet ja nie potrafię na te pytania odpowiedzieć. Nie mniej jednak, w przypadku pani Bisco Hatori nie jestem przychylna tego rodzaju „zapełniaczom”, gdyż nie reprezentują sobą niczego wartego uwagi.

Wypada dodać, iż te dwa bieguny czwartego tomu różnią się nie tylko postaciami, tematyką i po części gatunkiem, ale również kreską. Podczas gdy opowiastki dotyczące znanych nam dobrze bohaterów charakteryzują się typową dla Ourana kreską oraz wymyślnością strojów, Love Egoist drażni brakiem szczegółów i wydłużonymi męskimi twarzami. Przynajmniej tak to wygląda w moich oczach, kiedy przyglądam się tej krótkiej historii zakazanego uczucia. Ta mangowa „zatkaj dziura” zdecydowanie jest najsłabszą stroną tego tomiku.



Jeśli zaś chodzi o mocne strony, to niepodzielnie królować może Host Club w Krainie Czarów. Kreska tego rozdziału jest znakomita, gdyż cechuje ją płynność i lekkość, zaś sama historia to komiczny shake Ouranowego absurdu i idealnie dobranych roli odpowiadających charakterom i skłonnościom bohaterów. Co więcej, pojawiają się tu również bohaterowie poboczni, których znamy i lubimy, a tak rzadko mamy okazję się nacieszyć.

Jakkolwiek nie zachwycałabym się Krainą Czarów, muszę stwierdzić, że nie mniej fantastyczny wydaje mi się rozdział poświęcony bólowi zęba. Przede wszystkim jest to, bowiem historia, która porusza temat głębokiej przyjaźni moich ulubieńców, rezultatów uzależnienia i furii, która drzemie głęboko w małym ciałku Haninozuki.

Reasumując tą krótką recenzję, czwarty tom Ouran High School Host Club jest jak organizm z protezą. Stanowi całość, ale nie funkcjonuje tak sprawnie, jakbyśmy sobie tego życzyli. Trzeba więc uzbroić się w cierpliwość, wyrozumiałość i przymknąć oko na irytującą „zatkaj dziurę”, a wtedy zdecydowanie można cieszyć się świetną, chociaż bardzo króciutką mangą.