niedziela, 4 października 2015

Zakochany tyran tom 9 - Hinako Takanaga





Tytuł: Zakochany tyran
Tytuł alternatywny: Koi Suru Boukun, The Tyrant Who Falls in Love
Autor: Hinako Takanaga
Tom: 9
Wszystkich tomów: 9
Stan aktualny (JP): seria powstająca
Wydawnictwo: Kotori
Liczba stron: 240
Ocena: 4+/6



Po lekturze poprzedniego tomu „Zakochanego tyrana”, część czytelników mogła sądzić, że między różną od siebie jak ogień i woda dwójką bohaterów wszystko zaczęło się w końcu układać. Jakby na to nie spojrzeć, wyznania miłości i wzajemna akceptacja to zobowiązujące gesty, które w wielu tytułach prowadzą do zakończenia serii. Hinako Takanaga miała jednak inne zdanie na ten temat, skoro podarowała nam kolejną część miłosnych wzlotów i upadków tyrana oraz masochisty. Zobaczmy więc, co takiego znajdziemy w dziewiątym tomie serii?

Morinaga to niewątpliwie typ człowieka, który nigdy nie uczy się na błędach. Wracając do domu po dłuższej nieobecności, kolejny raz daje się ponieść marzeniom i rozbija się o gruby mur rzeczywistości, której wyznacznikiem jest jego zapracowany kochanek. Młodszy mężczyzna liczył na gorące, tęskne powitanie, ale zamiast tego był zmuszony zabrać się ostro do pracy i pomóc Souichiemu w jego projektach badawczych. Pragnąc ułatwić życie ukochanemu senpaiowi, Morinaga inicjuje rozmowy kwalifikacyjne mające za zadanie wyłonienie z tłumu chętnych, najbardziej przydatne i kompetentne jednostki. Okazuje się jednak, że nie wszystko jest tak różowe, jak początkowo wydaje się ślepemu z miłości studentowi, toteż problemy znowu wiszą nad z takim trudem wywalczonym uczuciem.

Będę z Wami całkowicie szczera i zdradzę, że czytając ten tom „Zakochanego tyrana” czułam pewną irytację, która była spowodowana wręcz irracjonalnym w tej chwili zachowaniem Morinagi. Jego związek z Souichim zdecydowanie przeszedł na wyższy poziom, a jednak ten niecierpliwy i pełen wątpliwości chłopak niczego się nie nauczył, niczego nie zrozumiał, wciąż jest taki, jakim był na początku serii. Po wydarzeniach poprzedniego tomu, czytelnik ma pewność, że między tą dwójką zaiskrzyło na poważnie, a jednak Morinaga wciąż jest tak bardzo niepewny wzajemności swoich uczuć, że zakrawa to na obrazę dla Souichiego. Pojawia się więc pytanie: „ileż można?!”. Miejscami mamy wrażenie, że wszystko to już kiedyś po prostu przerabialiśmy, a manga nie ruszyła wcale do przodu. I chyba tak właśnie jest z punktu widzenia tego nieszczęsnego masochisty, będącego przypadkiem beznadziejnym. Dla czytelnika jest to niewątpliwie ciężki orzech do zgryzienia, chociaż przyznaję, że dla tomiku jest pewien ratunek, a zawdzięczamy go osobie, po której niekoniecznie mogliśmy się tego spodziewać.


Tak się bowiem składa, że wyraźny kontrast dla Morinagi stanowi w tej części Souichi. To w nim zaszła ogromna zmiana, która zdecydowanie wychodzi „Zakochanemu tyranowi” na dobre. Bohater, którego bez wątpienia można było uznać za najtrudniejszego do ukształtowania, uległ uczuciowej ewolucji w stopniu nie tyle znacznym, co nawet niewyobrażalnym. Okazuje się, że w tym tomie nasz porywczy Tatsumi dorósł pod wieloma względami. Nie tylko jest w stanie zaakceptować swoje uczucia, ale także potrafi w miarę spokojnie podejść do wyimaginowanych problemów Morinagi. Myślę więc, że to właśnie postać tytułowego tyrana robi w „dziewiątce” największe wrażenie i zasługuje na słowa pochwały. Obawiam się, że gdyby nie on, historia głównej pary tej serii nie miałaby nam tym razem zbyt wiele do zaoferowania.

Sądzę jednak, że warto zauważyć, iż ten tom „Zakochanego tyrana” wydaje się miejscami nawiązywać do pewnej myśli znanej zapewne wielu czytelnikom, ponieważ pochodzącej z „Małego Księcia”. Chodzi o konsekwencję uczucia, które obudzi się w innej osobie, a dokładniej o odpowiedzialność za rozbudzaną w innych miłość. Przyznam, że bardzo podobało mi się wdrożenie tej myśli do historii, która zyskała dzięki temu przekaz, którego wcześniej zdecydowanie nam brakowało. Co więcej, autorka podkreśliła dzięki temu różnice między dziecinnym Morinagą i doroślejszym w tej części Souichim, a to na pewno możemy zaliczyć do niewątpliwych plusów tego tomiku. Jak widać, nie jest tak zły, jak może się nam miejscami wydawać.

Przejdźmy jednak dalej, ponieważ muszę z całą powagą przyznać, że największym cudeńkiem tego tomiku jest uwielbiana przeze mnie historia brat Morinagi oraz jego przyjaciela z czasów młodości. Kunihiro i Masaki stanowią naprawdę interesującą parę, o której uwielbiam czytać, toteż ich obecność w „dziewiątce” jest dla mnie po prostu zbawienna. Tak naprawdę, ta drugoplanowa dwójka stanowi obiekt największej ewolucji bohaterów, a przecież pojawia się w serii stosunkowo rzadko. Tym bardziej zasłużyła więc na naszą szczególną uwagę. Odważę się nawet stwierdzić, że w tym tomie, Kunihiro i Masaki oferują nam zdecydowanie więcej, niż Morinaga i Souichi. Ten opowiadany na boku, słodko-gorzki romans kręci się wokół tematu poszukiwania i akceptacji siebie oraz innych, podejmowania ryzyka, przeglądania na oczy, dotąd niemożliwego spełniania marzeń. Wierzcie mi, dla tej historii naprawdę warto przeczytać dziewiąty tom „Zakochanego tyrana”.

Podsumowując, ten tomik mangi do najlepszych wprawdzie nie należy, ale ma w sobie elementy, które czynią go wyjątkowym i wartym naszego cennego czasu. Opowiadana przez Hinako Takanagę historia tyrana i masochisty trwa nadal, choć porusza się w ślimaczym tempie, ale jest za to wzbogacona o pełen głębi i pasji romans, który wywołuje na twarzy czytelnika melancholijny niemal uśmiech. Nie powinniśmy więc poprzestawać na poprzedniej części, która z powodzeniem mogłaby stanowić zgrabne zakończenie serii. Autorka ma nam jeszcze coś do zaoferowania i sądzę, że warto pozostać z tym tytułem na dłużej.

piątek, 2 października 2015

Zakochany tyran tom 8 - Hinako Takanaga




Tytuł: Zakochany tyran
Tytuł alternatywny: Koi Suru Boukun, The Tyrant Who Falls in Love
Autor: Hinako Takanaga
Tom: 8
Wszystkich tomów: 9
Stan aktualny (JP): seria powstająca
Wydawnictwo: Kotori
Liczba stron: 226
Ocena: 5/6




Przed Wami kontynuacja jakże pełnego napięcia poprzedniego tomu „Zakochanego tyrana”, a wraz z nią kolejna porcja słodko-gorzkiej historii dwójki zupełnie niedobranych mężczyzn, którzy wbrew wszelkiemu rozsądkowi stanowią parę. Co tym razem przygotowała dla czytelników Hinako Takanaga? Nie przedłużając, przekonajmy się!

Rozbity po bolesnym ciosie zadanym przez senpaia, Morinaga zaczyna poważnie zastanawiać się nad ich związkiem, którego fundamenty zostały podkopane. Mimo nieprzyjemnej sytuacji, w jakiej się znalazł oraz stojącej pod znakiem zapytania wspólnej przyszłości, mężczyzna pozostaje wierny swojej miłości i stara się nie zadzierać więcej z Souichim. Prosi jednak o czas na przemyślenie wszystkich spraw, a to wystarcza by nieczuły kochanek również podjął się karkołomnego zadania, jakim jest analiza wspólnie spędzonego czasu oraz uczuć, które do tej pory odrzucał i ignorował. Okazuje się jednak, że obaj potrzebuję bodźca z zewnątrz by naprawdę dostrzec to, co do tej pory im umykało. Szczera rozmowa z bratem oraz groźba niespodziewanego wyjazdu otwierają ich zamknięte dotąd oczy. Ale czy to uratuje związek tyrana i zakochanego w nim masochisty z konieczności? Czy świadomość popełnionych błędów i chęć ich naprawienia wystarczą aby zbudować coś, czego w gruncie rzeczy nie było?

Niedojrzałość Souichiego czytelnik miał okazję zaobserwować przy okazji wielu sytuacji przedstawionych w dotychczas wydanych tomach, a tym razem możemy powiedzieć, że autorka zbiera w jednym miejscu część potwierdzających ten stan rzeczy dowodów i zmusza swojego bohatera do przynajmniej częściowej i chwilowej dojrzałości uczuciowej oraz szczerości przed samym sobą. A wszystko dlatego, że nasz senpai ma naprawdę spore trudności ze zinterpretowaniem swoich uczuć i dopiero postawiony pod ścianą, musi brnąć przez to muliste bagno, które sam stworzył. Kiedy jego związek z Morinagą przechodzi swoje być albo nie być, nawet pozbawiony empatii tyran jest zmuszony zajrzeć w głąb siebie. Ponadto, dotychczasowe życie dwójki mężczyzn opierało się na rutynie uczuciowej narzuconej przez Morinagę, co tym bardziej pozwalało Souichiemu ignorować niechciane emocje i skupiać się na sobie samym. Nic nie mówiąc i tak dostawał to, czego mógł pragnąć, a do czego nie planował przyznawać się ani przed innymi, ani nawet przed sobą. Właśnie dlatego w tym tomie, autorka zmusiła go do odejścia od tej bezpiecznej codzienności, a w konsekwencji do podjęcia przynajmniej minimalnej inicjatywy, która choć w drobnym stopniu pokazała na czym stoi dwójka bohaterów. Souichi jest więc niejako zmuszony dorosnąć wewnętrznie i tym samym ewoluować zdecydowanie odważniej niż dotychczas.


Warto również zauważyć, iż w ósmej części „Zakochanego tyrana” główni bohaterowie stają przed niełatwym zadaniem, jakim jest walka z samym sobą. Muszą pokonywać swoje wewnętrzne opory, zmagać się z ograniczającymi ich „chcę” i „nie chcę”. Do tej pory mieliśmy do czynienia zaledwie z namiastką tego, co w ósmym tomie pokazuje swojemu czytelnikowi Hinako Takanaga. Mamy więc świadomość, że ta część na pewno wywrze spory wpływ na dalsze losy naszych bohaterów, którzy obnażają się przed nami wewnętrznie. Co więcej, w końcu w dużym stopniu zostaje powiedziane to, czego do tej pory mogliśmy się tylko domyślać. Niestety, droga do wielkich i małych problemów przyszłości nie zostaje zamknięta. Wprawdzie Morinaga i Souichi zrozumieli wiele istotnych kwestii, ale pamięć potrafi być bardzo zawodna, kiedy w grę wchodzi własna wygoda, toteż ich krok do przodu zawsze może zostać zniwelowany jednym lub nawet dwoma krokami w tył. Inaczej mówiąc, autorka pchnęła uczuciową stronę tej historii do przodu, ale czytelnik znający jej bohaterów wie, że to jeszcze nic nie znaczy i ta niemądra dwójka zawsze znajdzie sposób by machnąć ręką na to, do czego właśnie doszła. Ot, przewrotna ludzka natura jest w nich bardzo żywa, toteż dalsze losy kochanków pozostają dla nas zagadką.

W tym tomie niewątpliwie rozlegle przedstawione zostały także problemy komunikacyjne między dwójką bohaterów. Przykładem może być sytuacja, kiedy to chęć niesprawiania kłopotu bliskiej osobie zamienia się w – o ironio – jeden wielki kłopot. Fakt ten sprawia, że mężczyźni zaplątują się w pajęczynę dobrych chęci, która była zaledwie prostą nicią, zanim nie trafiła w ich ręce. Jak to mówią, „dobrymi chęciami piekło się wybrukowane” i w tej części naprawdę to widzimy, a przecież bezustannie obracamy się w temacie uczuć i emocji. W pewnym stopniu jest to dowodem ogromnej przepaści, jaka istnieje między Morinagą i Souichim. Jeden chce, drugi nie chce, kiedy drugi chce, pierwszy myśli, że tamten nie chce, więc się powstrzymuje i tak w kółko, a wszystko to z powodu niezrozumienia, niezgodności charakterów oraz braku szczerej rozmowy. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, gdyż w konsekwencji, czytelnik ma świadomość tego, jak wielkie wewnętrzne przeszkody musi pokonać ta dwójka, jeśli chce być ze sobą. Święty spokój i szalone pożycie niemal małżeńskie na pewno nie idą ze sobą w parze, kiedy mowa o niedotykalskim outsiderze homofobie i nadpobudliwym, zakochanym geju. Ich procesy myślowe po prostu muszą się rozmijać, toteż utknęli w błędnym kole milczenia, domysłów i podążania za swoimi myślami bez konsultacji z drugą osobą. To zadziwiające, jak bardzo można skomplikować coś bardzo prostego.

Podsumowując, ósmy tom „Zakochanego tyrana” zamyka pewien rozdział w życiu bohaterów i stanowi pomost na drodze do wzajemnego zrozumienia, czym odbiega w pewnym stopniu od poprzednich części. Niezmiennie zawiera w sobie jednak wszystko to, co czytelnicy lubią w tej serii oraz to, na co mogliby narzekać. W końcu historia biegnie dalej, zaś nam pozostaje czekać na kontynuację, która pokaże, czy nasza dziwacznie dobrana dwójka dorosła, czy może nadal popełnia te same błędy.


środa, 30 września 2015

Niebiańska podróż feniksa tom 2 - Feng Nong, Wang Yi






Tytuł: Niebiańska podróż feniksa
Tom: 2
Autor: Feng Nong (scenariusz), Wang Yi (rysunki)
Tytuł oryginalny: Feng Yu Jiu Tian
Wszystkich tomów: 2
Stan aktualny (CHN): seria powstająca
Wydawca: Yumegari
Ilość stron: ???
Ocena: 5+/6



Po pełnym czytelniczej niecierpliwości i ciągnącym się w nieskończoność czasie oczekiwania, „Niebiańska podróż feniksa” powróciła do sklepowych magazynów aby zaspokoić spragnione emocji serduszka fanów serii. Ta kusząca, wręcz zniewalająca kreska, imponujące, pełne detali stroje, gwałtowne charaktery bohaterów i niewątpliwie budzące niepokój wydarzenia znowu znajdują się na wyciągnięcie ręki. Na pewno jesteście więc ciekawi, co tym razem mają nam do zaoferowania Feng Nong, Wang Yi?

Feng Ming w końcu staje twarzą w twarz z cesarzową matką, która niestety cieplej wita regenta, niż swojego młodego syna. Okazuje się jednak, że młodzieniec nadal nie jest świadom wielu rządzących państwem zasad, które teraz ma okazję odczuć na własnej skórze. A wszystko to dlatego, że ujawnione mu sekrety są zaledwie wierzchołkiem góry lodowej, na której ogrom składają się nieprzewidziane nadchodzące wydarzenia. Życie chłopaka okazuje się poważnie zagrożone, kiedy do miasta przybywa brat samego cesarza, a sytuacja robi się coraz trudniejsza nawet dla nieustraszonego i pewnego siebie Rong Tiana. Regent musi bowiem poradzić sobie nie tylko z sytuacją państwową, ale także z własnymi uczuciami, które dają mu się coraz bardziej we znaki.

Recenzując ten tom, bez wątpienia należy zwrócić uwagę na fakt, iż akcja „Niebiańskiej podróży feniksa” zauważalnie się rozwija. Naszą przygodę z tym tytułem zaczynaliśmy wprawdzie burzliwie, jednakże sytuacja naszych bohaterów była stabilna, zaś główne źródło wydarzeń stanowiły niesnaski między dwójką najważniejszych dla tej serii postaci. Tym razem nie skupiamy się już w tak dużym stopniu na wzajemnych relacjach Feng Minga i Rong Tiana, ale angażujemy się na poważnie w sytuację polityczną kraju oraz tajemnice państwowe. Co więcej, widzimy jak akcja mangi zaczyna powoli przyspieszać, prezentując nowe, nieznane nam dotąd osoby, mające duży wpływ na rozwój wypadków tego tomu i zapewne wszystkich kolejnych. Czytelnik nie powinien więc narzekać na nudę, jako że już teraz ma do czynienia z wyraźną zapowiedzią niezwykle interesującej i podnoszącej adrenalinę przygody, w której nie zabraknie imponujących, niebezpiecznych mężczyzn oraz czekających na Feng Minga przeciwności losu. Co tu dużo mówić, po drugi tom po prostu trzeba sięgnąć!

Akcja to jednak nie wszystko, choć trzeba przyznać, że dzielnie walczy o dominację nad komiksem. W tej części znalazło się także trochę miejsca na miłosne zaloty Minga i Tiana, które stają się teraz bardziej nacechowane uczuciowo. Poprzednio tej dwójce towarzyszyły tylko puste pożądanie, ciekawość i fascynacja, tymczasem w tym tomie mamy pełną świadomość, iż przerodziły się one w zaczątki poważniejszego uczucia. A wszystko dlatego, iż wzajemne zainteresowanie dwójki głównych bohaterów wypływa teraz z bliższego poznania i spędzanego wspólnie czasu. Warto także dodać, że od wydarzeń poprzedniego tomu tych dwoje uległo znacznej zmianie charakteru. Możemy powiedzieć, że zarówno Ming, jak i Tian zaczęli dorastać na dwóch zupełnie różnych płaszczyznach – intelektualnej i uczuciowej. Tym samym mamy do czynienia z komiksem, w którym ewolucja postaci nastąpiła bardzo szybko, co bez wątpienia pozwoliło na uczynienie wielkiego kroku dla fabuły, o czym wspominałam na początku.

Za ogromny plus tego tomu „Niebiańskiej podróży feniksa” uważam fakt, iż tym razem położono zdecydowanie większy nacisk na imitację historycznego klimatu serii. Czytelnik ma do czynienia z obrazem fikcyjnego społeczeństwa zbudowanego na fundamencie chińskiego cesarstwa i śledząc losy dumnego Feng Minga poznaje krok po kroku burzliwą sytuację polityczną kraju. Tym samym, Xi Rei staje się nam bliższe zarówno pod względem rządzących nim zasad, jak i niebezpieczeństw oraz wrogów czyhających na naszego młodego bohatera. Sądzę, że to właśnie ta historyczno-polityczna otoczka sprawia, że mamy do czynienia z tytułem niezwykle interesującym, który zasługuje na naszą szczególną uwagę. Jakby na to nie patrzeć, jest to komiks, który nie zamyka się wyłącznie na homoseksualnej tematyce, ale rozwija skrzydła także pod innymi względami. Tym samym, czytelnicy nie zmagają się tylko z miłosnymi przepychankami bohaterów, ale mają okazję pełną piersią poczuć robiącą wrażenie magię feudalnych Chin, zamkniętą w fikcyjnym świecie „Niebiańskiej podróży feniksa”.

Podsumowując, drugi tom tej wciąż powstającej powoli serii oferuje czytelnikom zdecydowanie więcej stateczności, a jednocześnie pobudza wyobraźnię obiecując naprawdę gorącą kontynuację. Z jednej strony skupiamy się bowiem na sprawach państwowych, z drugiej zaś mamy okazję rozkoszować się niezwykle interesującymi i istotnymi dla serii nowymi postaciami. Z pewnością warto więc poznać tę część, chociaż należy przygotować się na długi okres oczekiwania na „trójeczkę”.


wtorek, 29 września 2015

Którego z bohaterów „Nim rozkwitną kwiaty” przypominasz najbardziej?


Jak myślisz, którego z bohaterów mangi „Nim rozkwitną kwiaty” przypominasz najbardziej?
Rozwiąż test i przekonaj się, który z nich jest podobny do Ciebie!


1. Z natury jesteś:
A. Powściągliwy i poważny.
B. Cichy i wycofany.
C. Pełen energii i otwarty na świat.

2. Uważasz, że Twoja przyszłość:
A. Nie będzie się różnić od tego, co dzieje się teraz.
B. Została z góry przesądzona już dawno temu.
C. Jakaś jest, ale nie myślisz o niej wiele, po prostu idziesz do przodu.

3. Kiedy coś cię złości:
A. Wybuchasz.
B. Nie dajesz tego po sobie poznać.
C. Próbujesz coś na tym ugrać.

4. Sztuka:
A. Przemawia do Ciebie.
B. Sprawia Ci radość.
C. Bywa interesująca, ale ludzie są ciekawsi.

5. Miłość zaczyna się od:
A. Doprowadzenia Cię do szewskiej pasji.
B. Przedarcia się przez Twoje życiowe mury obronne.
C. Żywego zainteresowania drugą osobą.

6. Kiedy jesteś zakochany/a:
A. Czujesz się zagubiony/a.
B. Zaczynasz otwierać się na świat.
C. Za wszelką cenę musisz zbliżyć się do obiektu swoich westchnień.

7. Twoja zazdrość:
A. Zawstydza Cię.
B. Zmusza Cię do działania.
C. Każe Ci walczyć o swoje.

8. Ludzie którzy najczęściej Cię otaczają to:
A. Nikt szczególny, ot koledzy/koleżanki ze szkoły/pracy.
B. Bliższa i dalsza rodzina.
C. Jesteś charyzmatyczny i sam wybierasz ludzi, którymi się otaczasz.

9. Na Twojej twarzy najczęściej gości:
A. Jakiś grymas.
B. Obojętność.
C. Uśmiech.

10. Jakie jest Twoje podejście do zmian w życiu:
A. Uważasz, że jesteś na nie za stary/a.
B. Nie lubisz ich i wolisz aby wszystko pozostawało takim, jakim jest.
C. Nie masz nic przeciwko temu powiewowi nowości w życiu.

11. W wolnym czasie:
A. Najczęściej odpoczywasz.
B. Przeważnie tworzysz.
C. Nie lubisz bezczynności, więc po prostu czymś się zajmujesz.

12. Ludzie postrzegają Cię jako osobę:
A. Poważną i profesjonalną.
B. Zamkniętą w sobie.
C. Roześmianą i niepoważną.

13. Które z tych miejsc najbardziej Cię pociąga?
A.
B.
C.

14. Ty i życie:
A. Przeżyłeś/aś już wszystko, co najważniejsze i teraz już tylko brniesz do przodu.
B. Niewiele go zaznałeś/aś i uczysz o nim czegoś nowego każdego dnia.
C. Starasz się czerpać z niego pełnymi garściami.

15. Napój, który najbardziej do Ciebie pasuje to:
A. Piwo.
B. Herbata.
C. Pepsi.


PODLICZ ODPOWIEDZI:

NAJWIĘCEJ ODPOWIEDZI „A”:
Sakurai Kazuaki


NAJWIĘCEJ ODPOWIEDZI „B”:
Minagawa Youichi


NAJWIĘCEJ ODPOWIEDZI „C”:
Fujimoto Kouki



Doll Song tom 4 - Lee Sun-young





Tytuł: Doll Song
Autor: Lee Sun-young
Tom: 4
Wszystkich tomów: 5
Stan aktualny (KR): seria zamknięta
Wydawnictwo: Yumegari
Liczba stron: ??
Ocena: -5/6



Przed nami kolejny tom prawdziwie wyjątkowego, mrocznego romansu fantasy, który chwyta za serce i sprawia, że śledzimy losy bohaterów z zapartym tchem. Lee Sun-Young wielkimi krokami zbliża się do końca tej fascynującej przygody pełnej folkloru i gwałtownych, silnych uczuć kierujących krokami jej postaci. Magii „Doll Song” nie sposób się oprzeć, więc rzućmy okiem na czwartą część tego czarującego komiksu.

Nad Wulhaganem zbierają się czarne chmury, jako że dzień tajemniczej ceremonii jest coraz bliżej, zaś niezbędna podczas niej Woo-hee wciąż gości u Mi-ho. Z pozoru może się wydawać, że piękna lalka jest tam całkowicie bezpieczna, niestety ze wszystkich stron otaczają ją sprzeczne uczucia, które powoli, ale nieubłaganie zmierzają w bardzo złym kierunku. Urodziwa lisica, która otworzyła przed dziewczyną bramy swojego domu uciech, coraz bardziej cierpi z powodu nieodwzajemnionego uczucia do Ki-hyuna, zaś ten nie może pochwalić się pełnią sił witalnych i wydaje się do pewnego stopnia unikać Woo-hee. Nawet Shin-woo okazuje się nie być ideałem, za który tak usilnie starał się uchodzić, co otwiera złu drogę do jego serca i zagraża tym, którzy są blisko niego. Prawdziwa walka o życie swoje i innych właśnie się zaczyna.

Już na wstępie muszę przyznać, że ten tom „Doll Song” niewątpliwie jest najtrudniejszym jaki przyszło mi w tej serii recenzować. Jest to spowodowane faktem, że nagromadzenie wydarzeń, odpowiedzi na pytania i zamykanych wątków jest naprawdę ogromne. Na każdej stronie coś się dzieje, każda jest niezwykle istotna, zaś lektura wymaga od czytelnika ogromnego skupienia. Nie chcemy przecież, żeby coś nam przypadkiem umknęło. Tym bardziej, że intryga powoli zmierza ku końcowi. I tak, ktoś odkrywa karty, ktoś cierpi by inni mogli cieszyć się radością, gdy jedna osoba ukrywa swoją słabość, druga walczy z mrokiem, który pojawił się w sercu. Jak więc łatwo się domyślić, w tomiku gęsto jest nie tylko od akcji, ale także od uczuć, które choć różnorodne, okazują się w większości mroczne, co dotyczy także tych pozornie pozytywnych. Mamy więc do czynienia ze zgubną zazdrością, z żalem, beznadzieją, miłością, poświęceniem, smutkiem i nostalgią, a wszystko to sprawia, że ta część naprawdę zostaje z czytelnikiem na długo.

Miłość najczęściej kojarzona jest z pozytywnymi emocjami, które dodają skrzydeł, toteż naiwnie moglibyśmy sądzić, że w czwartym tomie „Doll Song” coś zacznie się w końcu układać. Niestety, a może właśnie „stety”, także tym razem miłość budzi raczej negatywne uczucia we wszystkich bohaterach. Odnajdziemy tu bowiem biorącą swój początek w tym uczuciu chorobliwą zazdrość, kuszącą demony wściekłość, samolubną chęć posiadania, a nawet nienawiść, przejmujący smutek oraz zagubienie. Wszystko to bez wątpienia sprawia, że mroczny klimat serii pogłębia się coraz bardziej, im bliżej zakończenia jesteśmy. W końcu mamy do czynienia z tytułem, który daleki jest od słodkich, wesołych czy wręcz komediowych historii dominujących na naszym rynku. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę już przy okazji pierwszego tomu i w dalszym ciągu nie ulega to żadnej zmianie, co niewątpliwie jest ogromną zaletą serii.

Bezsprzecznie swój czar roztacza także niepewność, co do dalszego losu uczucia między piękną lalką i duchem śliwy. Czytelnik może domyślać się rozwoju wypadków, ale niewątpliwie nie może mieć całkowitej pewności, co do słuszności swoich przypuszczeń. Sądzę więc, że na swój sposób zakończenie tej historii jest dla nas zagadką, co bez wątpienia wzmaga nasz apetyt na poznanie zakończenia „Doll Song”. Co więcej, autorka w dalszym ciągu kreuje świat na fundamentach greckiej tragedii, w której losami bohaterów kieruje pokrętne, bezlitosne przeznaczenie, wydające się nie mieć w zanadrzu żadnego szczęśliwego zakończenia i z góry o nim przesądzające. Postaci otacza więc aura mrocznej, niejasnej przyszłości, niczym w dziełach tworzonych w epoce europejskiego romantyzmu, a to sprawia, że rozkosz czytania jest naprawdę ogromna.

Na koniec warto wspomnieć, że w tym tomie nasi bohaterowie wydają się bardziej dojrzali niż do tej pory. Ich emocje nabrały głębi i powagi, podobnie jak uczucia, które stały się bardziej dramatyczne i świadome. Do tej pory mieliśmy do czynienia z raczej niewinnymi przepychankami, które nie miały większego znaczenia dla innych osób, zaś teraz miłosny pięciokąt – albowiem właśnie z pięciokątem mamy do czynienia – zaczyna oddziaływać na osoby postronne. Co więcej, uczucia bohaterów okazują się coraz bardziej destrukcyjne dla nich samych, ponieważ wszystkie odczuwane przez nich emocje pociągają za sobą pewne konsekwencje. Miłość budzi zazdrość, zazdrość zasila nienawiść, nienawiść przyciąga zło, zło jest powodem do strachu, strach z kolei wpływa na niepewność. To właśnie ten emocjonalny łańcuch przyczynowo-skutkowy sprawia, że tom czwarty wyróżnia się spośród poprzednich dojrzałością.

Mając wszystko to na uwadze, mogę zapewnić osoby, które zakochały się w historii pięknej lalki, że i ten tom „Doll Song” na pewno nikogo nie zawiedzie. Wierzę, że autorka jest w stanie zadowolić również tych, którzy wciąż wahają się z kupnem tego tytułu, jako że cechuje go nieoparty urok kreski, pełnia nawiązań do folkloru, obecność fantastyki oraz klimatycznego, dramatycznego romansu. Za dodatkowy atut z pewnością można poczytywać sobie fakt, iż seria liczy zaledwie pięć tomów, a więc od wielkiego finału dzieli nas już tylko ostatnia część. Nie ma więc sensu zwlekać i lepiej sięgnąć po ten komiks jak najszybciej.