środa, 17 grudnia 2014

Moje nowości: 11/2014

 Znowu późno, ale tym razem winny jest szpital. Koniec listopada i niemal dwa pierwsze tygodnie grudnia spędziłam w warunkach, o których nawet nie chcę się rozpisywać publicznie. Nigdy więcej nie chcę do szpitala!

NOWOŚCI NA PÓŁCE (chyba wszystkie i chyba niepomieszane =3=): 

1. Arigato #21
2. Orange #1
3. Śmiech w chmurach #2
4. Neon Genesis Evangelion #14
5. Karneval #9

DODATKI:
A. Zakładki z Orange
B. Zakładki z Pamiętnik Przyszłości
C. Kartki z życzeniami od Waneko
D. 2 karty kolekcjonerskie z NGE
E. Pudełko na mangę z NGE

wtorek, 16 grudnia 2014

Złamane skrzydła tom 1 - Kou Yoneda





Tytuł: Złamane skrzydła
Tytuł alternatywny: Saezuru Tori wa Habatakanai
Autor: Kou Yoneda
Tom: 1
Wydawnictwo: Kotori
Liczba stron: 222
Ocena: 6/6






Temat yakuzy pojawiający się w mangach yaoi to nie pierwszyzna i w samym naszym kraju możemy naliczyć już tłuściutkie trzy pełne tytuły (w tym jeden zaplanowany na przyszły rok) oraz osobny one-shot (zawierający go tomik również ma dopiero wyjść), w których wątek japońskich organizacji przestępczych przewija się przez ukochane przez nas stroniczki. Skoro jednak yakuza nie jest niczym nowym i oryginalnym, to czy „Złamane skrzydła” mogą nam zaoferować coś interesującego? Tak, tak i raz jeszcze tak! Zapewniam Was, że drugiej takiej mangi ze świecą szukać, a miłość do niej może być tylko wielka i gorąca. Cóż więc takiego zaoferowała nam tym razem Kou Yoneda? Przekonajmy się!

Yashiro to niezwykle interesująca osobistość o wielu obliczach – elegancki prezes firmy, ekscentryczny szef mafijnego gangu, pokręcony zboczeniec, skrajny masochista, nieuleczalny seksoholik. Zresztą, wcale nie ukrywa przed światem żadnej ze tych twarzy, a jako profesjonalny bezwstydnik wydaje się wręcz z nimi obnosić. Niemniej jednak, jest człowiekiem z zasadami, jako że swoich pracowników nie rusza nawet palcem, a przynajmniej tak było do niedawna. Kiedy na jego drodze pojawia się poważny, trochę ociężały umysłowo mężczyzna o aparycji idealnego yakuzy, Doumeki Chikara, Yashiro postanawia uczynić go swoim ochroniarzem i od razu dobiera mu się do spodni. Cóż, obaj nie mają niestety szczęścia, ponieważ próżno dwoić się i troić, kiedy co ma wisieć nie stanie. Mimo wszystko, między tą wyjątkową dwójką pojawia się silna nic sympatii i porozumienia, która odsuwa od nich samotność. Kawałek po kawałku, mężczyźni odkrywają przed sobą nawzajem mniejsze i większe sekrety, obnażają się wewnętrznie, zaś ich więź zdaje się zacieśniać.


Jak już wspomniałam na wstępie, „Złamane skrzydła” poruszają bardzo popularny i wywołujący ślinotok u fanów temat yakuzy. Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, iż każdy tytuł kładzie nacisk na inny aspekt tej organizacji – lojalność, braterstwo, ludzkie odruchy, zaborczość, brak litości. W yaoi o japońskiej mafii znajdziecie wszystko! Czego jednak można spodziewać się po tym konkretnym tytule, a więc po szeregach organizacji przestępczej Kou Yonedy? Przede wszystkim, mangaka przedstawia yakuzę w sposób, który rozpieszcza nasze zmysły, niesamowicie je nakręca oraz pobudza naszą wyobraźnię. Z jednej strony, trzyma się oczywistości, gdyż nie pomija faktu używania siły przez członków organizacji oraz przedstawia odrobinę ich działalność. Z drugiej, podrzuca nam ideały, czyli przystojniaków w garniakach, którzy wbrew pozorom mają dobre serduszka. Na koniec oferuje nam jednak najpikantniejszy kawałek, a więc wchodzi w temat homoseksualnych zapędów. Autorka nie stara się jednak przedstawiać wszystkiego w formie słodkiego romansu z seksem w tle, ale podrzuca nam prawdziwego zboczonego seksoholika, który bynajmniej nie szuka romantycznych uniesień, ale możliwie ekstremalnego zaspokojenia dla swojego ciała. Dodajmy do tego odrobinę wulgarnego języka i popisowy obraz yakuzy jest gotowy! Cóż, na przekór tytułowi, „Złamane skrzydła” wyniosły mangakę całkiem wysoko, a już na pewno na pierwsze miejsce mojego yakuzowego podium.


Poza tematem organizacji przestępczych, Kou Yoneda w naprawdę świetny sposób uczyniła sercem swojej mangi seks. To on jest pretekstem do działania i zbliżenia się do siebie postaci, to on napędza wątek (jeszcze nie)miłosny, jak również zdradza nam to, co powinniśmy wiedzieć o naszych bohaterach. Nie chodzi tu jednak o zwykły seks jakich wiele, ale o prawdziwe zboczenie. Jak myślicie, co może wyjść z zestawienia napalonego, bezwstydnego uke i seme impotenta? Otóż, dużo perwersji, trochę gierek słownych, niemal słodkie niezaspokojenie, a nawet rodzące się przywiązanie. Mangaka sięgnęła jednak trochę głębiej, gdyż pozwoliła sobie również wyciągnąć na światło dzienne pewne konkretne upodobania seksualne, jak masochizm czy zamiłowanie do blizn i oparzeń. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż yakuza znajduje się poza zwyczajnym społeczeństwem, to mam wrażenie, że dzięki wprowadzeniu tych właśnie perwersji, odrębność wybranych postaci staje się tym bardziej dostrzegalna. Ich społeczne wyobcowanie jest niemal namacalne i podkreśla samotność, z jaką się zmagają. Jednocześnie jest to także sposób na uwypuklenie, bądź co bądź, ekstremalnego stylu bycia, który naprawdę pasuje do członków organizacji przestępczej oraz ich bliskich przyjaciół.

Niemniej jednak, seks nie jest w tej mandze traktowany wyłącznie jako sposób na zabawę, gdyż mangaka poruszyła delikatny problem gwałtów na nieletnich. Widzimy je jako drobne przebłyski wspomnień, które tłumaczą teraźniejszość i kreślą trzy zupełnie odmienne reakcje na te dramatyczne wydarzenia. W ten też sposób, dotykamy psychiki bohaterów, która powoli przestaje być dla nas zagadką, co ponownie pozwala nam ujrzeć dokładniejszy obraz tego, z kim mamy do czynienia. Zastanówcie się, czy zdarzyło Wam się kiedykolwiek czytać mangę, w której seksualne przeżycia są kluczem do poznania człowieka i sposobem kreacji postaci? Wierzcie mi, to robi wrażenie i idealnie pasuje do „Złamanych skrzydeł”, gdzie sam polski tytuł jest nawiązaniem do treści. Po pierwsze może on uosabiać dwie zabłąkane dusze, ludzi złamanych psychicznie przez przeszłość, „wadliwych” w teraźniejszości. Z drugiej strony nasuwa nam obraz ludzi mających skrzydła, w których możemy dopatrywać się niewinności lub ideałów. Z założenia skrzydła te pozwalają latać, ale tak się składa, że w ich przypadku zostały one połamane przed laty i nigdy nie zrosły się całkowicie, toteż niemożliwym jest uniesienie się na nich ponad ziemię. Tak przynajmniej odbieram to ja.


Trochę wyżej wspomniałam już o samotności dotykającej naszych bohaterów. Wprawdzie zostaje nam ona przedstawiona najwyraźniej w dodatku skupiającym się na szkolnych latach Yashiro, jednakże widzimy ją także w mangowej współczesności. Przyznaję, że psycholog ze mnie raczej żaden, a i z mangaką na ten temat nie rozmawiałam, niemniej jednak odnoszę wrażenie, że seksoholizm naszego szefa gangu wypływa nie tylko z potrzeby ciała, ale także jest sposobem na zapomnienie właśnie o samotności – niczym śmiech i żarty, dzięki którym pragniemy ukryć zawstydzenie. Co się zaś tyczy Doumekiego, jak na razie bardzo ciężko go rozgryźć, jako że jego twarz zdradza niewiele, podobnie zresztą jak słowa. Bez wątpienia, jest więc po co czekać na kontynuację „Złamanych skrzydeł”, która może zdradzić nam więcej na temat psychiki obu tych bohaterów, jak również popchnie ich losy do przodu.

Cóż mogę napisać o „Złamanych skrzydłach” w kilku słowach, jeśli nie proste: kocham ten tytuł! Kou Yoneda naprawdę porwała mnie tą serią, ponieważ zestawiła ze sobą dwóch mężczyzn, którzy fizycznie nie mogą przynieść sobie zaspokojenia, a jednak lgną do siebie i najwyraźniej potrzebują siebie nawzajem. Co więcej, w sposób pieszczący zmysły przedstawiła yakuzę, która jest moją największą słabością. Nie skłamię więc mówiąc, że ze wszystkich wydanych dotąd w naszym kraju yaoi to właśnie „Złamane skrzydła” zajmują pierwsze miejsce w moim rankingu.




niedziela, 14 grudnia 2014

Bisu. Ognista Salamandra tom 4 - Dorota Kuśnierz





Tytuł: Bisu. Ognista Salamandra
Autor: Dorota Kuśnierz
Tom: 4
Wydawnictwo: Yumegari
Liczba stron: 188
Ocena: =5/6







Tilli, uprowadzona córka wodza wikingów, została wyswobodzona z rąk swojego niedawnego męża, króla trolli i teraz wraz z grupą krasnoludów oraz pozostającym pod postacią salamandry Bisu musi wrócić w rodzinne strony. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by ta wesoła, zwycięska kompania po drodze zatrzymała się choć na chwilę w krasnoludzkiej kopalni Nidavellir, gdzie młoda dziewczyna będzie mogła zdjąć z palca niechcianą obrączkę ślubną. Przy okazji, Bisu nie odmówi sobie przyjemności podrażnienia się ze swoimi kompanami, w czym pomoże mu między innymi niezbyt chwalebna historia pięknego naszyjnika bogini Freyi, który chłopak tak usilnie stara się skompletować. Los bywa jednak przewrotny, toteż stosunkowo niedługi pobyt w Nidavellir niesie za sobą wiele rewelacji dla bohaterów, których przyszłość nabiera mroczniejszych barw i z każdą chwilą okazuje się bardziej niebezpieczna.

Nordycka mitologia to źródło niegasnącego natchnienia dla wielu twórców, którzy odważnie sięgają do tego barwnego świata fantastycznych istot, walecznych bogów i krwawego końca świata. Jednych fascynują te żywe kolory różnorodności, innych pociąga mrok toczonej odwiecznie walki. A ku której stronie skłania się Dorota Kuśnierz w czwartym tomie swojego komiksu Bisu. Ognista Salamandra? Myślę, że odpowiedź jest całkiem oczywista, jako że autorka sięga przede wszystkim do bogactwa mitologicznych istot, które stanowią jedną z najważniejszych części odmalowanego przez nią świata. To także oni – krasnoludy, trolle, wikingowie, ognista salamandra na usługach bogini Freyi – silnie splatają ten komiks z fantastyką. Niewątpliwie w tym temacie swoje trzy grosze mogłaby dorzucić również sceneria rozgrywających się wydarzeń, bo czym byłyby krasnoludy bez kopalni. Element ten jest oczywisty, ale warto o nim wspomnieć, ponieważ autorka stara się nakreślić swój Nidavellir dbając o charakterystyczne dla niego „kopalniane” szczegóły, co pozwala czytelnikowi z jeszcze większą dokładnością poznać świat przedstawiony komiksu.

Nie skłamię ani nie przesadzę, jeśli napiszę, że Bisu. Ognista Salamandra to kopalnia interesujących, zabawnych i nade wszystko barwnych bohaterów, którzy szybko zjednują sobie czytelnika. Każdy z nich ma w sobie coś szczególnego, co czyni go wyjątkowym, jak chociażby kąśliwość Bisu, niewinność Tilli, zagubienie Alva czy porywczość i miłosna słabość Dallaka. Te drobne elementy przybliżają nam wnętrze postaci tej historii, a w szczególności czwartego tomu. Ich istotną cechą jest również przynależność rasowa i towarzysząca temu różnorodność fizyczna, która zwiększa charakterystyczność każdego z bohaterów, dzięki czemu łatwiej zapadają w pamięć i nie sposób ich ze sobą pomylić. Ostatnim elementem, a zarazem dopełnieniem trójwymiaru, w jakim autorka przedstawia swoje postaci, są przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość. To one pozwalają na obserwowanie wydarzeń naznaczających życie bohaterów w większym lub mniejszym stopniu, co stanowi dobry fundament pod ewentualny rozwój wewnętrzny postaci w kolejnych tomach. To także one nakreślają w tej części mitologiczne odniesienia, jako że bogowie nie odgrywają tutaj bezpośredniej roli. Tym samym można powiedzieć, iż Dorota Kuśnierz tworzy swoich bohaterów na kilku płaszczyznach, które nachodząc na siebie tworzą każdą indywidualną postać z osobna.

Jeśli zaś chodzi o akcję tego tomu, należy przyznać, że jest jej stosunkowo niewiele. Rozdziały noszą znamiona osobnych historii, które wydają się być chwilą dla nabrania oddechu między poprzednimi i nadchodzącymi wydarzeniami. Krok po kroku pojawia się jakiś element, który może mieć znaczenie w przyszłości, jednakże teraz jest tylko pojedynczą złotą nicią pośrodku barwnej, ale jednak zwyczajnej tkaniny. Przyznaję, że jest to pewien minusik, niemniej jednak, nie oznacza to, że czytelnik nudzi się w tym tomie i tylko łowi ważniejsze momenty. Autorka zadbała by spokój tej części wypełnił humor towarzyszący nieodłącznie spięciom pomiędzy Bisu i Dallakiem oraz innym scenom komiksu. To jak weekendowe odwiedziny u rodziny – grill, ploteczki, relaks przed kolejnym ciężkim tygodniem pracy. A wspomnę, iż ten „ciężki tydzień” zostaje zapowiedziany już w tym tomie!

Na zakończenie, wiele dobrego można powiedzieć o szacie graficznej Bisu. Przede wszystkim, komiks jest doskonale stylizowany na mangę, co widać już na pierwszy rzut oka, dzięki czemu czytelnik naprawdę ma pełną świadomość, jak wiele pracy i wysiłku Dorota Kuśnierz musiała włożyć w stworzenie pełnego tomiku. Co więcej, autorka w żadnym razie nie idzie na łatwiznę i stara się możliwie najczęściej tworzyć tła dla poszczególnych kadrów, jak również nie ucieka przed szczegółami scenerii, postaci, strojów. Jej kreska jest staranna, ale nie wyidealizowana, dzięki czemu naprawdę doskonale wpasowuje się w konwencję shounen oraz fantasy. Wszystko to sprawia, że Bisu czyta się z przyjemnością i naprawdę można zapomnieć, że jest to dzieło naszej rodzimej rysowniczki.


Podsumowując, Bisu. Ognista Salamandra to kolejny dowód na to, że w naszym kraju nie brakuje zdolnych artystów, którzy zasługują na szczególną uwagę, a także jeden z nielicznych na naszym rynku tytułów, które w pełni wpisują się w fantastykę. To naprawdę obiecujący komiks, w którym nie brakuje wyjątkowych bohaterów, w tym także półgłówków, prostego humoru oraz nakręcającego wszystko motywu mitologicznego. Uważam więc, że jest to komiks wart zainteresowania czytelników i osobiście mam zamiar śledzić jego kontynuację, jak również nadrobić zaległości.


środa, 10 grudnia 2014

News: Time Killers nowością Waneko!

Ostatnia mikołajkowa nowość to:

Time Killers
Autor: Kazue Kato


Gatunek/tematyka: shounen, akcja, zbiór opowiadań, humor, supernatural
Ilość tomów: 1 (zakończona)
Szczegóły wydania: format standardowy, masa kolorowych stron
 Cena: 19,99 zł
Premiera tomu: 27 lutego 2015


Opis: 
„Time Killers” to zbiór 11 różnych opowiadań napisanych i narysowanych przez Kazue Kato, znaną na całym świecie autorkę mangi Ao no Exorcist. Od inwazji kosmitów, króliczych superbohaterów, opowieści z czasów Dzikiego Zachodu na historii w której można znaleźć zalążki postaci znanych z Egzorcysty kończąc (a to i tak tylko kilka spośród jedenastu opowiadań) – „Time Killers” ze swoimi ponad 230 stronami ( z których 15 jest w pełnym kolorze) jest z pewnością mangą którą warto przeczytać.*



Przedpłata: *KLIK*





*Wszystkie informacje pochodzą z fp wydawnictwa.

News: Puella Magi Madoka Magica: The Rebellion Story nowością Waneko!

Kolejna nowość z dnia 6 grudnia od Wydawnictwa Waneko to:

Puella Magi Madoka Magica: The Rebellion Story
Autor: Magica Quartet, Hanokage


Gatunek/tematyka: seinen, dramat, tragedia, akcja, magia, puella magi/czarodziejki, supernatural
Ilość tomów: 3 (zakończona)
Szczegóły wydania: format powiększony, kolorowe strony
 Cena: 19,99 zł
Premiera 1 tomu: 16 lutego 2015
Kolejne tomy: w cyklu dwumiesięcznym


Opis: 
Madoka, Homura, Mami, Sayaka i Kyoko… Wszystkie czarodziejki są nareszcie jedną drużyną i wspólnie bronią miasta Mitakihara przed wiedźmami… Ale czy naprawdę jest tak, jak się wydaje? Homura jako jedyna zaczyna dostrzegać, że ze światem w które wszystkie żyją i walczą jest coś strasznie nie tak. Pytanie tylko, czy jest dostatecznie silna aby coś z tym zrobić? I czy będzie w stanie tak łatwo zrezygnować z życia, w którym w końcu ona i Madoka są nareszcie razem?*



Przedpłata: *KLIK*





*Wszystkie informacje pochodzą z fp wydawnictwa.